Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Œcieżki kariery

Krystyna Boczkowska: Mamy za mało szkół zawodowych i uczniów

materiały prasowe
Potrzeby pracowników po szkole zawodowej sš przez obecny system edukacji zaspokajane tylko w 10 proc. - mówi Krystyna Boczkowska, prezes spółki Robert Bosch i reprezentantka Grupy Bosch w Polsce.

Rzeczpospolita: Jak wyglšda aktywnoœć firmy w Polsce?

Krystyna Boczkowska: Jesteœmy tu obecni od 1992 r. i w tym roku obchodzimy 25-lecie działalnoœci na polskim rynku. Zaczynaliœmy bardzo skromnie, bo w trzy osoby, a dzisiaj mamy osiem fabryk i 5100 pracowników. Większoœć to fabryki AGD, ale mamy też fabrykę układów hamulcowych, a teraz w Goleniowie pod Szczecinem otwieramy fabrykę układów œciernych. Nasza produkcja jest więc bardzo różnorodna.

Wasze plany inwestycyjne œwiadczš o tym, że œrodowisko dla biznesu nie jest w Polsce tak złe, jak się niekiedy mówi?

Rzeczywiœcie,w 2017 r. otworzymy trzy fabryki. Pierwsze dwie to fabryki AGD we Wrocławiu, po firmie Fagor, gdyż przejęliœmy jej masę upadłoœciowš. Trzecia, w Goleniowie, to przeniesienie produkcji ze Szwajcarii.

Wielokrotnie słyszymy, że brakuje ršk do pracy. Czy to jest rzeczywiœcie coœ, co może was powstrzymać przed inwestycjami?

Zdecydowanie tak. Ten proces jest już widoczny na Węgrzech, w Czechach czy na Słowacji, gdzie brakuje ršk do pracy. Naturalnš konsekwencjš jest kierowanie się do Polski, chociaż gigantycznym konkurentem sš dla nas Rumunia oraz Serbia i Słowenia. Problem braku ršk do pracy również w Polsce zaczyna być dotkliwy, szczególnie że system edukacji zupełnie nie odpowiada na potrzeby przedsiębiorców.

Mam wrażenie, że wštek niedoskonałego systemu edukacji coraz częœciej pojawia się w debacie publicznej. Jakie sš jego największe deficyty?

Największy dotyczy szkolnictwa zawodowego i technicznego. Jak potwierdza strategia na rzecz odpowiedzialnego rozwoju i samo Ministerstwo Edukacji Narodowej (MEN) – problemem jest niespójnoœć między potrzebami przedsiębiorstw a systemem, który kształci przede wszystkim ludzi z wyższym wykształceniem.

Brakuje nam inżynierów czy raczej ludzi wykonujšcych prostsze prace?

Raczej ludzi do prostszych prac. Ze statystyk opublikowanych na stronie MEN wynika, że nasze potrzeby pracowników po szkole zawodowej sš przez obecny system edukacji zaspokajane tylko w 10 proc.

Jak więc rozwišzujecie ten problem?

Po pierwsze, zatrudniamy często osoby ze zbyt wysokim wykształceniem, nierzadko po studiach. Nierzadko sš to absolwenci płatnych prywatnych szkół, tzw. szkół fartu i żartu, którzy wchodzš na rynek, nie majšc żadnego zawodu. Chcšc znaleŸć pracę, muszš się więc przekwalifikować.

Rozumiem, że macie również programy doszkalania?

Zdecydowanie tak. Bez programów doszkalania i szkoleń nie moglibyœmy prowadzić działalnoœci, ponieważ w zasadzie w każdym obszarze musimy szkolić pracowników. Także tych, którzy kończyli w Polsce studia techniczne Oznacza to gigantyczne koszty dla firm.

Jaki procent budżetu przeznaczacie na doszkalanie?

Do inwestycji Boscha w Polsce, które na przestrzeni ostatnich kilkunastu lat sięgajš 1,2 mld euro, należałoby jeszcze doliczyć bardzo pokaŸnš kwotę na doszkalanie ludzi i dopasowywanie ich do technologii, które stosujemy.

Czy podejmujecie współpracę ze szkołami œrednimi i wyższymi, by skrócić œcieżkę dochodzenia do zawodu?

W zasadzie każda z naszych dywizji podejmuje współpracę ze szkołami i z uczelniami, Studenci piszš u nas prace dyplomowe. Mamy też bardzo dobry, wielokrotnie nagradzany program Akademia Wynalazców im. Roberta Boscha. Zachęcamy nim młodzież gimnazjalnš – teraz będš to uczniowie szkół podstawowych – do zainteresowania się przedmiotami technicznymi, gdyż tutaj mamy największy deficyt. Ten program tylko w dwóch województwach skupia ok. 7500 młodych ludzi, którym umożliwiamy współpracę z kółkami zainteresowań na uczelniach.

Jeœli miałaby pani podpowiedzieć ludziom odpowiedzialnym w Polsce za edukację pewne rozwišzania systemowe, to co by pani zasugerowała?

Myœlę, że największš wadš naszego systemu edukacji jest szerokie otwarcie drzwi na studia przy ustaleniu progu zdawalnoœci matury na 30 proc. A ponieważ nie ma doradztwa zawodowego ani próby zdefiniowania umiejętnoœci młodych ludzi na poziomie szkoły podstawowej, to najbezpieczniejszš œcieżkš jest wybór liceum ogólnokształcšcego, a potem jakichkolwiek studiów. Polska należy do krajów, gdzie decyzje o wyborze zawodu podejmuje się bardzo póŸno. Często dopiero na drugich studiach młody człowiek jest w stanie mniej więcej okreœlić, gdzie chciałby pracować. To zbyt póŸno.

Jakie zmiany pani sugeruje?

Przede wszystkim podwyższenie poziomu zdawalnoœci matury. Nie wiem też, czy nie należałoby przywrócić egzaminów na wyższe uczelnie, gdyż system wyższej edukacji został spauperyzowany i ma rangę dawnej matury. Taki też jest często poziom absolwentów uczelni. Zdecydowanie należy odbudować szkolnictwo zawodowe –między 2005 a 2015 r. zlikwidowano w Polsce 5 tys. szkół zawodowych, które kształciły 900 tys. uczniów. I taki mamy deficyt na rynku. W tej chwili MEN zastanawia się nie nad tym, jak powiększyć liczbę szkół, ale jak zagospodarować te, które mamy. To za mało, gdyż wszystkie branże, z którymi rozmawiamy, odczuwajš silny deficyt uczniów. Na przykład w branży budowlanej firmy opóŸniajš realizację kontraktów, bo nie majš ludzi do pracy.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL