Ścieżki kariery

Millenialsi marzą o etacie w średniej wielkości firmie

123RF
Młodzi Polacy z pokolenia Y oczekują elastycznych godzin pracy i swobody w wyborze jej miejsca, ale jednocześnie liczą na stabilne zatrudnienie.

Teksty o pracownikach młodego pokolenia ilustruje się często zdjęciami wolnych strzelców, czyli freelancerów, którzy na słonecznej plaży, z laptopem na kolanach wykonują kolejne lukratywne zlecenie. Jednak o ile większość millenialsów nie miałaby zapewne nic przeciwko pracy na plaży (o ile byłby tam szybki internet), to ci, którzy chcą się realizować jako freelancerzy, na kontrakcie B2B, są w Polsce w mniejszości.

Niemal dwie trzecie polskich millenialsów za najbardziej pożądaną formę zatrudnienia uważa umowę o pracę – wynika z udostępnionego „Rzeczpospolitej" badania firmy rekrutacyjnej Winckler Personal. Z ankiety, która w ostatnim kwartale minionego roku objęła 1740 studentów i absolwentów z całej Polski, wynika, że millenialsi rzadko chcieliby pracować w startupach. Zdecydowanie częściej wybierają średnie i duże (korporacyjne) firmy, przy czym najwięcej zwolenników – ponad 40 proc. – mają te średnie.

Do pracy na luzie

– Wbrew powszechnej opinii dla millenialsów ważna okazała się stabilizacja zawodowa. Jej przejawem są m.in. umowa o pracę, praca w firmie o ugruntowanej pozycji na rynku oraz renoma dobrego pracodawcy – komentuje Oksana Opoczka, partner zarządzający w Winckler Personal.

Co decyduje o wyborze miejsca pracy? Uczestnicy ankiety, którzy mogli wybrać trzy najważniejsze dla nich czynniki, najczęściej wskazywali na zarobki (82 proc.), lokalizację (54 proc.) i elastyczny czas pracy (48 proc.). W dalszej kolejności był awans (36 proc.). Na atmosferę i świadczenie dodatkowe w firmie zwracał uwagę co piąty. W praktyce oznacza to, że polscy millenialsi chcą dobrze zarabiać, mieć wybór godzin pracy, do której nie będą musieli dojeżdżać.

Wyniki badania nie dziwią Michała Lutostańskiego, socjologa z Uniwersytetu SWPS, który również dostrzega u młodych Polaków potrzebę połącznia elastyczności ze stabilnością. – Mają często duże opory przed perspektywą fordowskiej pracy (jak w zakładach Forda – red.), w której trzeba się stawić o stałej, ściśle określonej godzinie i przestrzegać dress code'u – twierdzi socjolog. Zaznacza, że millenialsom poza elastycznością w wyborze godzin i miejsca pracy bardzo zależy również na swobodzie w wyborze ubioru. Michał Lutostański wspomina problemy, jakie z rekrutacją absolwentów miał jeden z dużych banków – kilkoro dobrych kandydatów po informacji, że nie będą mogli przychodzić do pracy w trampkach ani pracować z domu, zrezygnowało z dalszych rozmów.

Nie tracić możliwości

Niechęć części millenialsów do korporacji bierze się z tego, że są one kojarzone z narzuconymi odgórnie procedurami, a często też z długimi godzinami pracy. – Młodzi ludzie nawet podświadomie często nie chcą powtarzać drogi swoich rodziców, którzy poświęcali się pracy, mając niewiele czasu dla domu – wyjaśnia socjolog. Według niego nacisk na stabilność zatrudnienia może się z kolei wiązać z doświadczeniami młodych ludzi – jeszcze do niedawna sami albo wśród znajomych doświadczali problemu, jakim była fala śmieciówek.

Dzisiejszy rynek pracy jest w dużej mierze rynkiem kandydata, co może mieć też wpływ na dziwiące łowców głów zachowania młodego pokolenia. Oksana Opoczka przyznaje, że dla niej najbardziej zaskakująca była informacja, że z 70,5 proc. respondentów ankiety, którzy aktualnie poszukują pracy w internecie, tylko nieliczni wykorzystują biznesowe portale społecznościowe; jedynie 6,1 proc. wykorzystuje LinkedIn, a 3,5 proc. – GoldenLine. Co więcej, 8,3 proc. ankietowanych w ogóle nie jest świadomych istnienia tych witryn.

– W epoce gwałtownego rozwoju technologii komunikacyjnych klasyczne CV już nie wystarcza. Millensialsi, poruszający się w internecie z prędkością światła, powinni przynajmniej posiadać i w miarę możliwości rozwijać swoje profile na wspomnianych portalach zawodowych – twierdzi szefowa Winckler Personal.

I przypomina, że jeżeli nawet kandydat w danym momencie nie poszukuje nowych wyzwań zawodowych, a jednocześnie posiada profil na portalu Linkedin, to zwiększa tym samym szanse, że „praca znajdzie jego". W przeciwnym przypadku traci on bezpowrotnie wiele możliwości.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL