Sądownictwo

Zakulisowe gry wokół Getbacku. 3 miliony dla biznesmena

Fotorzepa, Andrzej Bogacz
Za 3 mln zł biznesmen miał zapewnić czarny PR i przeszukanie u większościowego akcjonariusza GetBacku. Większość zainkasował.

Zarzut płatnej protekcji oraz sprowadzenia niebezpieczeństwa wyrządzenia spółce GetBack szkody majątkowej w wysokości ponad 1 mln zł usłyszał Radosław K. – dziesiąty podejrzany w śledztwie dotyczącym firmy windykacyjnej. We wtorek zatrzymało go CBA, a zarzuty postawiła mu Prokuratura Regionalna w Warszawie.

– Będzie wniosek o tymczasowe aresztowanie podejrzanego – mówi Agnieszka Zabłocka-Konopka, rzeczniczka prokuratury.

Szerzej nieznany biznesmen Radosław K. miał za sowitą zapłatę – 3 mln zł – podjąć się działań dyskredytujących większościowego akcjonariusza GetBacku. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", z ustaleń prokuratury i CBA wynika, że większość kwoty, bo 2,4 mln zł, faktycznie trafiła do jego rąk.

Co kryje się za zarzutem płatnej protekcji?

– W tym przypadku przestępstwo polegało na powoływaniu się na wpływy w służbach specjalnych oraz podjęciu działań, które miały doprowadzić do przeszukania i innych czynności w siedzibie większościowego akcjonariusza spółki GetBack SA – tłumaczy prok. Zabłocka-Konopka.

Czytaj także: GetBack: skok na kasę czy błąd?

Według śledczych podejrzany miał też inny cel: doprowadzić do tego, by w mediach rozpowszechniono informacje kompromitujące większościowego akcjonariusza. Radosław K. miał działać z pobudek materialnych.

– W zamian za korzyść majątkową w wysokości nie mniejszej niż 3 mln zł w gotówce – mówi prok. Zabłocka-Konopka.

Według śledczych pieniądze miały być przekazane K. w zakamuflowany sposób – pod pretekstem pozornej umowy o świadczenie usług zawartej przez byłe władze GetBacku z Kingą M.J. (też ma zarzuty – red.), na mocy której spółka zobowiązała się zapłacić 4,3 mln zł. Z tego 3 mln zł miał otrzymać Radosław K. – wynika z ustaleń prokuratury. Ostatecznie biznesmen całości kwoty nie otrzymał, bo spółka nie przekazała ostatniej transzy wynikającej z umowy. Pikanterii sprawie dodaje fakt, że kiedy spółka spóźniała się z zapłatą ostatniej transzy, kobieta miała się upomnieć o resztę sumy, kierując wezwanie do zapłaty, choć – według śledczych – umowa była fikcyjna.

Według prokuratury Radosław K. działał „wspólnie i w porozumieniu" z byłym prezesem GetBacku Konradem K. i byłym członkiem zarządu tej spółki. Jaki był cel planowanych działań nastawionych na zdyskredytowanie większościowego akcjonariusza? Ze względu na dobro śledztwa i jego rozwojowy charakter śledczy tego nie ujawniają.

Z wcześniejszych doniesień medialnych wynika, że były prezes Konrad K. pozostawał w sporze z większościowym akcjonariuszem – o czym mówił w oświadczeniu, jakie wydał w maju, miesiąc przed aresztowaniem.

Radosławowi K. grozi do dziesięciu lat więzienia. Łącznie z nim dziesięć osób ma zarzuty w śledztwie dotyczącym domniemanych nieprawidłowości w działaniu grupy kapitałowej GetBack SA. Większość z nich jest w areszcie. ©?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL