Świat przestępczy uznał, że większe zyski niż z werbowania do domów publicznych osiągnie z zatrudniania cudzoziemców w kraju. Wszystko na czarno i za marne pieniądze, mimo że praca trwa od świtu do nocy.
– Sfera seksbiznesu nadal jest obecna, jednak w porównaniu z nią przypadki pracy przymusowej są dużo bardziej nasilone – mówi „Rzeczpospolitej" Irena Dawid-Olczyk, prezes Fundacji Przeciwko Handlowi Ludźmi i Niewolnictwu La Strada.
Wpędzeni w długi
W taki sposób są wykorzystywani często Ukraińcy, którzy najliczniej przyjeżdżają do Polski za chlebem.
– Jest bardzo dużo ofiar. Również dlatego, że istnieje społeczne przyzwolenie, by im płacić bardzo mało lub wcale – mówi Irena Dawid-Olczyk.
Nie musi to dotyczyć zorganizowanych grup zwożonych do fabryk czy gospodarstw. Dawid-Olczyk przytacza niedawny przykład opiekunki z Ukrainy zajmującej się 90-letnią staruszką. Kobieta pracowała kilkanaście godzin dziennie, musiała też gotować, pielić i podlewać ogródek. Płacono jej 3 zł za godzinę i nawet tak marnej pensji chciano pozbawić pod pretekstem, że z jej winy podopieczna się zaziębiła. Zdesperowana Ukrainka zwróciła się o pomoc do La Strady.
Przypadków wykorzystywania przez Polaków – zgłaszanych zarówno La Stradzie, jak i organizacjom ukraińskim – jest tak dużo, że wskazuje to na masową skalę zjawiska.
Michał Grzelec, naczelnik Wydziału do Walki z Handlem Ludźmi Komendy Głównej Policji, podkreśla: – Ofiary przymusowej pracy są wykorzystywanie najczęściej w rolnictwie, przetwórstwie owocowym, gastronomii i w budownictwie. To dotyczy także Polaków za granicą.
Zastrzega, że niska pensja nie wystarcza, by uznać kogoś za ofiarę pracy przymusowej. – Z nią mamy do czynienia, gdy dana osoba np. została zwerbowana do pracy, zmuszona do niej, groźbą przetrzymywana, gdy zabrano jej paszport i ograniczono wolność – wylicza Grzelec.
Ofiary często są wpędzane w spiralę długu. Pierwszy miesiąc pracują za darmo, bo „się uczą", drugi, bo muszą odpracować czynsz. – Faktycznie okazuje się, że przez kilka miesięcy pracują za darmo – mówi jeden z funkcjonariuszy.
Specjaliści od tytoniu
Wielu przybyszów ze Wschodu jest werbowanych do fabryk papierosów należących do gangów. To jedna z najszybciej rozwijających się przestępczych branż.
Trzon obsady takich zakładów stanowią obcokrajowcy. – W 13 fabrykach, które zlikwidowaliśmy już w tym roku, zostało zatrzymanych 125 osób, z czego 65 cudzoziemców, w tym 61 Ukraińców, dwóch Rosjan i dwóch Macedończyków – mówi Agnieszka Hamelusz, rzeczniczka Centralnego Biura Śledczego Policji.
W całym 2015 r. w dziewięciu ujawnionych fabrykach pracowało 60 osób, prawie połowa to byli obcokrajowcy.
Także dane Inspekcji Pracy wskazują, że skala zatrudniania na czarno przybyszów rośnie. W 2015 r. inspektorzy pracy przyłapali na nielegalnej pracy 1122 cudzoziemców, czyli o niemal jedną trzecią więcej niż w 2014 r. (wtedy 872) i dwukrotnie więcej niż w 2013 r. (ok. 500).
Tu również dominują Ukraińcy, którzy stanowią 90 proc. wszystkich ujawnionych przypadków. Dużo mniej było Serbów (31 osób), Białorusinów i Rosjan (po 17) oraz Koreańczyków (10).
Numer telefonu do fundacji La Strada, która pomaga ofiarom handlu ludźmi: 22 628 99 99