Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Rzecz o prawie

Ostre kary za grożenie politykowi nabiciem na pal

Adobe Stock
Zgwałcenie posła, zdetonowanie ładunków wybuchowych pod samochodami członków Szwedzkich Demokratów, włamanie się do domu socjaldemokratycznej polityczki z Västerbotten i pobicie jej, posty na Facebooku z groźbami nabicia na pal i pokrojenia na kawałki deputowanej Lewicy. Groźby i przemoc wobec polityków eskalują. Dlatego kary za przestępstwa wobec polityków związane z wykonywaniem przez nich profesji mają być zoastrzone.

Z raportu Rady Prewencji Przestępstw (RPP) wynika, że przemoc wobec polityków w ciągu lat 2012–2016 wzrosła z 20 na 25 proc. Najbardziej zagrożeni są posłowie. Padają ofiarą gróźb i molestowania znacznie częściej niż radni i członkowie samorządów terytorialnych.

Jednak tylko 20 proc. polityków informuje policję o szykanach, choć ugrupowania upominają, by je zgłaszać. Częściej posłowie opowiadają o incydencie osobie dpowiedzialnej za bezpieczeństwo w partii.

Najpowszechniejszą formą ataków są groźby na forach społecznościowych. Kobiety są narażone na nie bardziej niż mężczyźni. Jeżeli występuje jakaś forma napaści fizycznej, to często popchnięcie. 1, 3 proc. polityków mówi, że znalazło się w podobnej sytuacji. Zdarzały się uderzenia, kopnięcia, przemoc z bronią. Tu najbardziej zagrożeni są mężczyźni. Kilka miesięcy temu doszło również do gwałtu na polityku gminnym Lewicy w Dalarna. Mężczyzna groził politykowi nożem, obrzucając go inwektywami „zdrajca" i „lewicowe kobiece genitalia".

Grożenie przemocą politykom może ich zniechęcać do angażowania się w kontrowersyjne kwestie i wypowiedzenia się w wywołujących emocje debatach. Prawie co czwarty działacz, który został narażony na atak lub się go obawia, mówi, że groźby rzucają się cieniem na jego pracę. Aż 44 proc. tych, którzy padli ofiarą napaści, twierdzi, że zmienia zachowanie wskutek gróźb. Niektórzy posłowie np. nie wybierają tego samego wyjścia z pracy. I tej samej drogi do domu. Zaopatrują się też w alarm.

Z raportu jednocześnie wynika, że wielu polityków liczy się z tym, że ryzyko przemocy wpisane jest w ich misję. Trochę trzeba umieć znieść – mówią. Nie wierzą też, że zgłoszenie na policję coś da.

Przed taką postawą ostrzegała już kilka lat temu Mona Sahlin, była liderka socjaldemokratów, była minister demokracji i była narodowa koordynator zwalczania ekstremizmu akceptującego przemoc. Zdaniem wielu osób – mówiła – słowa np. nienawiści i groźby w sieci nie są czymś strasznym. Akceptowanie tego jednak przyczynia się do legitymizowania przemocy i sprawia, że przesuwają się granice tolerancji. Ułatwia to przejście od przemocy werbalnej do fizycznej. Z tego względu Sahlin dziwi się niektórym, że zareagowali śmiechem, gdy lider Szwedzkich Demokratów dostał tortem w twarz. Kobieta, która się na to poważyła, broniła się, że chciała wystąpić przeciwko rasizmowi i neonazizmowi i sprowokować debatę. Rzucać czymś w czyjąś twarz to wyświadczanie demokracji niedźwiedziej przysługi – upominała Mona Sahlin. Sama padła ofiarą wielu aktów nienawiści i gróźb pozbawienia życia. Została też napadnięta. Dostawała pocztę z odchodami ludzkimi.

W publicystycznym programie telewizyjnym z serii „Uppdrag granskning" Mona Sahlin mówiła, że wcześniej partia radziła nie rozpowiadać o groźbach, bo to tylko pogorszy sytuację. Na początku podporządkowała się zaleceniom. Potem zmieniła strategię, mając świadomość, że inne zagrożone osoby dostrzegą, że nie są osamotnione.

Innym politykiem, który wystąpił w programie, jest Rossana Dinamarca, feministyczna rzeczniczka Lewicy. Grożono jej, od kiedy była nastolatką. Przestała zgłaszać szykany policji po rozmowie telefonicznej w środku nocy, gdy była aktywistką młodzieżówki Lewicy w Trollhättan. W słuchawce ktoś groził jej, że wejdzie do jej domu i ją zgwałci kijem basebolowym. Kilka lat temu jednak po obejrzeniu programu o nienawiści w sieci zaczęła zgłąszać różne incydenty policji i mówić otwarcie o tym, że np. dostała zdjęcia z odciętymi przez ISIS głowami. Do tej pory dwie osoby zostały skazane za szykany. Jednego mężczyznę skazano na trzy miesiące więzienia za seksualne molestowanie w formie rozmów telefonicznych i esemesów. Kobietę skierowano na leczenie w klinice psychiatrycznej za grożenie politykom na Facebooku.

Od co najmniej dekady w Szwecji dyskutuje się o zaostrzeniu sankcji za groźby i przemoc wobec polityków, ponieważ podważają demokrację. Do tej pory ministrowie sprawiedliwości nie chcieli się tego podjąć, nie widząc takiej potrzeby. W końcu minister sprawiedliwości Morgan Johansson zapowiedział zaostrzenie kar za przestępstwa wobec polityków związane z wykonywaniem przez nich profesji. Także wykroczenia wobec najbliższych politykom osób będą podlegały karze, jeżeli czyn miał wywrzeć nacisk na polityczną misję.

- Autorka jest dziennikarką, wieloletnią korespondentką „Rzeczpospolitej" w Szwecji

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL