Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

„Wykładnia autentyczna” a nienaprawialność statusu tzw. dublera - polemika Macieja Gutowskiego i Piotra Kardasa z Mariuszem Muszyńskim

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Polemika | Trybunał Konstytucyjny jest sšdem prawa, a nie sšdem faktu

Zasady i sposób funkcjonowania wymiaru sprawiedliwoœci to stały przedmiot naszych rozważań, prowadzonych zarówno w formie felietonowej, jak i analiz naukowych. Staramy się wskazywać, które z przeprowadzanych lub proponowanych zmian zasługujš, a które nie zasługujš na aprobatę. Działania dotyczšce Trybunału Konstytucyjnego stwarzajš wyjštkowo szerokie pole do takich rozważań. Nieco zaskakuje, że przez dwa lata nasze wypowiedzi pozostawały bez echa. Dopiero zabarwiony krotochwilnie felieton („Konkurencja dla ťUcha PrezesaŤ w „Rzeczpospolitej" z 7 listopada 2017 r. – dopisek red.) spotkał się z emocjonalnš reakcjš (Mariusz Muszyński, wiceprezes Trybunału Konstytucyjnego, „Nieudolni pogromcy Trybunału Konstytucyjnego" – dopisek red.).

Regulamin wyboru kandydatów na funkcję pierwszego prezesa SN, okreœlajšc sposób wyłaniania aspirujšcych do tej funkcji zarazem sprawia, że prezydent może powołać prezesa tylko spoœród wyłonionych na podstawie regulaminu kandydatów. Uznanie regulaminu za niezgodny z konstytucjš pocišga zatem za sobš okreœlone konsekwencje. Jeœli ich się nie dostrzega lub zaskakujšco stwierdza, że wyjštkowo można je pominšć, to językiem felietonu wskazać można, że dotknięcie zaczarowanym ołówkiem prezydenta sanuje wszelkie wadliwoœci wynikajšce z uznania prawnej podstawy wyboru kandydatów za niezgodnš z konstytucjš. Podkreœlenie zaœ przez naszego adwersarza, że TK jest sšdem prawa, a nie sšdem faktu, paradoksalnie dowodzi tylko, że nie można następczym orzeczeniem TK naprawić innego faktu majšcego znaczenie prawne. Dotyczy to zarówno pierwszego prezesa SN w œwietle koncepcji przedstawionej przez TK, jak i nieskutecznego w œwietle konstytucji wyboru na zajęte stanowisko sędziowskie w TK.

Nienaprawialnoœć nieskutecznego wyboru tzw. dublerów potwierdza dodatkowo sam polemista, akcentujšc odmienne znaczenie prezydenckiego aktu powołania pierwszego prezesa SN i œlubowania wybranego sędziego TK. Na gruncie tej argumentacji przyjęcie przez prezydenta œlubowania od sędziów powszechnie okreœlanych jako tzw. dublerzy nie może niczego naprawić. Gdy chodzi o sposób wyboru sędziów TK, szczególnego znaczenia nabiera zgłoszony przez RPO zarzut niekonstytucyjnoœci regulacji „włšczajšcej do orzekania osoby, które zostały zaprzysiężone na zajęte już miejsca". Tu oceniano konstytucyjnoœć podstawy prawnej działania sędziów wadliwie wybranych, a zaprzysiężonych przez prezydenta. Przedstawiona przez naszego adwersarza argumentacja akcentujšca konwalidujšcy charakter prezydenckiego aktu powołania w odniesieniu do pierwszej prezes SN i jej brak w odniesieniu do tzw. sędziów dublerów wyklucza zastosowanie do tych ostatnich koncepcji zaczarowanego ołówka. Na gruncie tej argumentacji tzw. dublerzy nie sš sędziami, bo prezydencki akt nie mógł wadliwoœci wyboru naprawić. Polemika z naszym stanowiskiem oparta została zatem na argumencie potwierdzajšcym zasadnoœć naszego twierdzenia.

Jest oczywiste, że w przypadku wyroku TK z 24 paŸdziernika 2017 r. (sygn. K 1/17) doszło do orzekania we własnej sprawie. Zaskarżono przecież m.in. możliwoœć naprawienia przepisem ustawowym braku zdolnoœci tzw. dublerów do orzekania. Wykorzystany do zakwestionowania tego zarzutu przykład, że sędzia TK mógłby orzekać o konstytucyjnoœci ustawy o spółdzielniach mieszkaniowych, nawet gdyby miał w niej mieszkanie, tylko potwierdza naruszenie tej fundamentalnej reguły. Wystarczy uadekwatnić go z rozpoznawanym przez TK przypadkiem i przyjšć, że ustawa o spółdzielniach mieszkaniowych przyznaje indywidualnie sędziemu TK np. prawo do jednego lub kilku mieszkań. Tu nie ma wštpliwoœci, że powinien się on wyłšczyć od rozpoznawania zarzutu jej niekonstytucyjnoœci. Podobnie jak tzw. dubler majšcy uzyskać na podstawie następczej ustawy status sędziego TK. To zaœ i tak jest niemożliwe w braku prawidłowego wyboru przez Sejm, o czym przesšdza norma konstytucyjna oraz – co zaskakujšce – zakresowa redakcja pkt 2 wyroku K 1/17, ograniczajšca zastosowanie sanujšcej reguły do sędziów wybranych. Oznacza to: prawidłowo i skutecznie wybranych. Znów argument polemisty – niechcšcy – obraca się przeciw niemu.

Polemista stara się stworzyć wrażenie, że działania TK sš konstytucyjnie niekwestionowalne. Tymczasem sprawa przedstawia się zgoła odmiennie. TK był dla prawników instytucjš szczególnš. Budził wprawdzie kontrowersje, jego orzecznictwo skłaniało do polemik, sposób powoływania sędziów prowadził do sporów. Ale był instytucjš ogólnie szanowanš, także wœród znaczšcych polityków dziœ rzšdzšcej większoœci politycznej. Krytykujšc zmiany wokół TK, podkreœlaliœmy wielokrotnie, że nie chodzi nam o los sędziów, lecz o obawy zniszczenia lub zdeprecjonowania tej instytucji. Uzasadnione niezwykłymi wręcz kontrowersjami prawnymi zwišzanymi z wadliwym wyborem częœci jego składu, bezzasadnš odmowš publikacji niektórych orzeczeń, wreszcie z uchwaleniem naruszajšcych standardy konstytucyjnie ustaw ustrojowych. Wydajšc kontrowersyjne orzeczenia, naruszajšc podstawowe zasady prawa, TK alienuje się z rzeczywistoœci prawnej. Wynikajšcych z tego skutków nie da się usunšć emocjonalnš polemikš.

W tym kontekœcie nie ma znaczenia oburzenie polemisty. Dowodzi ono jedynie, czego należy unikać, myœlšc o dalszych krokach w reformie sšdownictwa. Ponieważ zmiany personalne w sšdownictwie wydajš się nieuchronne, w œwietle przygotowywanych projektów warto pomyœleć o sposobach zapewnienia, by już w przyszłoœci w sšdownictwie zasiadali naprawdę najlepsi prawnicy. By zawód sędziego był ukoronowaniem prawniczej kariery, zapewniajšc najwyższš kulturę orzekania. By sędziowie mieli bogate doœwiadczenie orzecznicze – dobrze, gdy uzupełnione dorobkiem naukowym. Sam stopień lub nawet tytuł naukowy okazuje się niewystarczajšcy. Trafnoœci tej tezy dowodzi obserwacja praktyki, także w najwyższych, konstytucyjnych instytucjach.

W jednym natomiast nasz adwersarz ma rację. W naszym felietonie, piszšc o konstytucyjnej podstawie wyboru sędziów zawartej w art. 194 konstytucji, powołujšc ten przepis, omyłkowo zamieniono ostatniš cyfrę 4 na 3. To dało okazję w polemice liczšcej 93 wiersze poœwięcenia tej kwestii 1/5 objętoœci tekstu. Pozostałe 4/5 jednak wystarczyły do wykazania, że status tzw. dublera jest nienaprawialny.

prof. Maciej Gutowski jest dziekanem poznańskiej Okręgowej Rady Adwokackiej

prof. Piotr Kardas jest wiceprezesem Naczelnej Rady Adwokackiej

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL