Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o prawie

Łazarska: Grzechy elit władzy sšdowniczej

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Który sšd ma monopol na badanie zgodnoœci prawa z konstytucjš

Sytuacja wokół Trybunału Konstytucyjnego sprawiła, że odżył spór o kompetencje sšdów powszechnych i administracyjnych do orzekania o niezgodnoœci z konstytucjš aktów normatywnych.

W sporze tym swojego czasu wygrał TK. Sšd w razie stwierdzenia niezgodnoœci regulacji ustawowych z konstytucjš musi wystšpić z pytaniem prawnym do Trybunału (art. 193 Konstytucji RP), bo nie ma kompetencji do orzekania o niezgodnoœci ustaw z konstytucjš. Domniemanie zgodnoœci ustawy z konstytucjš może być obalone tylko wyrokiem TK, a zwišzanie sędziego ustawš, przewidziane w art. 178 ust. 1 Konstytucji RP, obowišzuje dopóty, dopóki ustawie przysługuje moc obowišzujšca.

Skuteczna tama

SN przyjšł, że sšd nie może uprawnień do orzekania o niezgodnoœci przepisu z konstytucjš wywodzić z art. 178 Konstytucji RP. Przepis ten nie okreœla bowiem kompetencji sšdu jako organu, lecz wyznacza zakres niezawisłoœci sędziów przy sprawowaniu wymiaru sprawiedliwoœci. Przy odmiennej wykładni istniałoby realne prawdopodobieństwo różnych stanowisk w kwestii obowišzywania danego przepisu, a także możliwoœć wydania odmiennych orzeczeń w tej sprawie przez sšdy i TK. To niewštpliwie osłabiłoby zaufanie obywatela do prawa i organów powołanych do jego stosowania.

Zaistniały spór w istocie był sporem o pierwszeństwo i monopol na kontrolę badania niezgodnoœci przepisów z konstytucjš w obrębie władzy sšdowniczej. Trybunał powoływał się głównie na normy uprawniajšce go do kontroli hierarchicznej zgodnoœci norm (art. 190 ust. 1 konstytucji).

SN, bronišc niejako resztek swojej kompetencji w 2009 r. w słynnej uchwale siedmiu sędziów SN w sprawie III PZP 2/09, uznał, że orzeczenie Trybunału stwierdzajšce w sentencji niezgodnoœć z konstytucjš okreœlonej wykładni aktu normatywnego, które nie powoduje utraty mocy obowišzujšcej przepisu, nie stanowi podstawy do wznowienia postępowania przewidzianej w art. 4011 kodeksu postępowania cywilnego.

Wykładnia przepisów prawa należy przede wszystkim do sšdów osšdzajšcych konkretne sprawy i dopóki nie istniejš normy wyłšczajšce lub ograniczajšce korzystanie w tym celu z władzy sędziowskiej, dopóty żaden inny organ nie może narzucać sšdom swojej interpretacji jako jedynie wišżšcej (chodziło konkretnie o TK). Sšdy powszechne oraz SN sš bezwzględnie zwišzane tylko takim konstytucyjnym orzeczeniem Trybunału, które trwale eliminuje zakwestionowane przepisy z obowišzujšcego w RP systemu prawnego, tj. orzeczeniem o utracie mocy obowišzujšcej przepisu uznanego za niezgodny z konstytucjš (art. 190 ust. 1 konstytucji).

SN stanšł na stanowisku, że sšdy powszechne nie sš zwišzane tzw. wyrokami interpretacyjnymi TK. Uznał, że zwišzanie wykładniš zawartš w sentencji orzeczenia interpretacyjnego TK może godzić w konstytucyjnš zasadę, że sędziowie w sprawowaniu swojego urzędu sš niezawiœli i podlegajš tylko konstytucji oraz ustawom (art. 178 ust. 1 konstytucji).

Wówczas to tak istotne argumenty na rzecz jednolitoœci orzecznictwa i zaufania obywateli do sšdów zeszły na dalszy plan. Decydujšce w opinii SN były kompetencje. Jego zdaniem TK nie ma uprawnień do wypełniania luk normatywnych bšdŸ usuwania innych niespójnoœci systemu prawnego, te bowiem wady lub braki może eliminować tylko ustawodawca, któremu Trybunał zasygnalizował okreœlonš wadliwoœć legislacyjnš. Przyznanie TK takich kompetencji oznaczałoby pogwałcenie zasady trójpodziału władzy i naruszałoby konstytucyjnš równowagę między organami władzy ustawodawczej, wykonawczej oraz sšdowniczej.

W sporze o pierwszeństwo zabrakło wzajemnego zaufania, a nade wszystko kierowania się przy wykładni norm kompetencyjnych kryterium efektywnoœci udzielanej ochrony prawnej. Zarówno bowiem Trybunał, wypowiadajšc się o konstytucyjnej kontroli rozproszonej, jak i SN, odnoszšc się do kwestii wyroków interpretacyjnych nadały zbytnie znaczenie prymatowi wykładni norm kompetencyjnych. Zabrakło pogłębionej refleksji o ich funkcji i celu oraz praktycznych skutkach tych orzeczeń. Co więcej, stanowiska te były wewnętrznie sprzeczne, bo z jednej strony podnoszone były argumenty groŸby anarchii, tj. wydawania odmiennych orzeczeń w tej sprawie przez sšdy i TK, a z drugiej akceptowano, że sšdy powszechne nie były zwišzane wyrokami interpretacyjnymi TK.

Niewiele zmieniło faktyczne zamrożenie TK w 2015 r. Sšd Najwyższy w marcu 2016 r. w sprawie III CZP 102/15 odmówił odpowiedzi na pytanie prawne sšdu dotyczšce niezgodnoœci instytucji e-protokołu z konstytucjš mimo faktycznego paraliżu Trybunału. Stwierdził, że pytanie powinno być skierowane do Trybunału. Oceny zgodnoœci z konstytucjš norm prawnych dokonuje TK, a nie SN lub sšdy powszechne. Założenie to obowišzuje dopóty, dopóki Trybunał jest władny wypełniać swoje funkcje ustrojowe. SN nie odniósł się do ówczesnej sytuacji faktycznej i sporu, który już od ponad pół roku narastał wokół TK, a skutkował paraliżem tego organu. Nie dostrzegł, że konflikt wokół Trybunału będzie narastać do tego stopnia, że za kilka miesięcy kontrola rozproszona konstytucji nie będzie już kwestiš jurydycznš, ale politycznš.

Niemniej już wówczas w doktrynie pojawiły się pierwsze ważne głosy konstytucjonalistów, że zakłócenie funkcjonowania TK otwiera sšdom drogę do samodzielnej kontroli konstytucyjnoœci ustaw. W orzecznictwie nie postawiono jednak kropki nad „i". Teoretycznie sšdy mogły zadać pytanie Trybunałowi, ale praktycznie uzyskanie odpowiedzi w rozsšdnym terminie było nieprzewidywalne i obarczone dużym ryzykiem niepewnoœci. Można również było przewidywać, że spór wokół TK będzie się wzmagać. Nade wszystko po raz kolejny zabrakło przy wykładni norm kompetencyjnych racjonalnoœci i zastosowania kryterium efektywnoœci.

Znów zwyciężył spór o zasadę, spór o legitymację, o pierwszeństwo, a nie gwarancja efektywnej ochrony prawnej.

Bilans sporu o monopol

W sporze o pierwszeństwo w obrębie władzy sšdowniczej w istocie zupełnie zabrakło uwzględnienia perspektywy zwykłego obywatela. Trybunał i sšdy walczyły o monopol władzy, zupełnie zatracajšc perspektywę efektywnoœci ochrony prawnej. To nie kryterium kompetencyjne powinno być wiodšce, lecz kryterium efektywnej ochrony prawnej udzielanej w postępowaniu sšdowym jednostce.

Przy analizie tych norm kompetencyjnych decydujšce znaczenie powinna mieć niewštpliwie wykładnia celowoœciowa art. 8 ust. 2 konstytucji, jako że sšdy i trybunały łšcznie powinny odpowiadać za zagwarantowanie obywatelom prawa do rzetelnego postępowania (art. 45 ust. 1 konstytucji). W konsekwencji, rozstrzygajšc wówczas te spory, zarówno TK, jak i SN powinny się zastanowić, które postępowanie pozwoli zapewnić obywatelom efektywnš ochronę ich praw. Mnożenie postępowań sšdowych, niekończšce się procedury, wzajemne podważanie swych kompetencji były dla obywateli niczym droga wiodšca przez puszczę.

Poza tym procedura rozpoznawania pytań prawnych przed TK była jeszcze przed kryzysem konstytucyjnym bardzo krytykowana jako przewlekła i wstrzymujšca czasem na kilka lat bieg głównego postępowania sšdowego. Dodać też należy, że TK skutecznie „zniechęcał" sšdy do zadawania pytań, restrykcyjnymi wymaganiami dotyczšcymi formułowania pytań w rozumieniu art. 193 konstytucji. Wiele postępowań kończyło się umorzeniem.

Odpowiedzialnoœć elit

Można oczywiœcie krytykować dziœ polityków i obarczać ich całš odpowiedzialnoœciš za kryzys. Niemniej to sędziowie wykazali się wyjštkowš krótkowzrocznoœciš i nie chcieli dostrzec, że spór wokół Trybunału będzie eskalował. Również sędziowie TK mimo powagi sytuacji nie wypowiedzieli się otwarcie w orzecznictwie za stosowaniem konstytucyjnej kontroli rozproszonej przez sšdy powszechne.

Oderwijmy się od wysublimowanych rozważań interpretacyjnych, norm kompetencyjnych, wyroków nieistniejšcych. Wydaje się, że w końcu nastał moment na odważnš interpretację sšdów i otwarcie drogi do samodzielnej kontroli konstytucyjnoœci ustaw. Dopuszczalnoœć stwierdzania przez sšdy niezgodnoœci ustaw z konstytucjš może przyczynić się do efektywnej ochrony praw obywateli. W rezultacie gwarancyjny charakter praw zapisanych w konstytucji ma szansę się wzmocnić. Niebezpieczeństwo rozbieżnoœci istnieje w każdym systemie. Wartoœć jednolitoœci orzecznictwa nie ma jednak charakteru absolutnego, a w orzecznictwie sšdów powszechnych wypracowane zostały przecież skuteczne mechanizmy ujednolicania orzecznictwa.

Sędziowie zaœ zgodnie z art. 178 ust. 1 konstytucji w sprawowaniu swego urzędu sš niezawiœli i podlegajš tylko jej oraz ustawom. Zgodnie z art. 8 ust. 2 konstytucji jej przepisy stosuje się bezpoœrednio, chyba że sama stanowi inaczej. Obowišzkiem sędziego jest wywieœć na podstawie prawa sprawiedliwe rozstrzygnięcie, poszukiwać syntezy między ius i lex. Zastosowanie oczywiœcie niesprawiedliwego, zbrodniczego prawa, nawet usankcjonowanego mocš wišżšcš wykładni najwyższych wyroków konstytucyjnych i wspartych autorytetem uchwał sšdów najwyższych, nie oczyœci sumienia sędziego. Dlatego też apeluję do sędziów, aby w końcu zwyciężył rozsšdek.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL