Rzecz o prawie

Komu przysługuje nazwa zespołu muzycznego?

De Mono
Fotorzepa / Krzysztof Mystkowski KFP
Alibabki, Kapela Czerniakowska, De Mono, Pektus, Maanam, Piersi, Czerwone Gitary to lista zespołów, których członkowie stoczyli lub nadal toczą walkę o prawo do korzystania z nazwy zespołu. Nazwa taka, to dobrze rozpoznawalna marka, przynoszącą realne korzyści majątkowe.

Takie spory nie są łatwe, dlatego najlepiej działać prewencyjnie i spisać odpowiednią umowę wtedy, gdy w zespole jest jeszcze wola współpracy i miejsce na dialog.

We wszystkich orzeczeniach, które dotyczyły nazw zespołów, sądy podkreślały wagę umownych ustaleń członków zespołów dotyczących tej kwestii. W braku umowy to sąd (a coraz częściej Urząd Patentowy) musi zdecydować, komu przysługuje dobro osobiste w postaci prawa do nazwy zespołu muzycznego.

Z dotychczasowego orzecznictwa wynika, że prawo osobiste w postaci nazwy zespołu muzycznego co do zasady przysługuje każdemu z jego członków, który miał istotny wpływ na działalność artystyczną zespołu, czyli jego styl, artystyczne brzmienie i sposób interpretacji. Jako pierwszy taką zasadę wskazał Sąd Najwyższy w sprawie Alibabek (I CR 66/77). W wyroku tym sąd stwierdził także, że czynności takie jak „realizowanie określonej koncepcji repertuarowej, dobór repertuaru, uczestnictwo w próbach z prawem korekt, spełnianie roli lansującej zespół i wyszukiwanie kontrahentów" nie składają się na artystyczny kształt zespołu tak jak „działania odtwórcze".

W rozpatrywanej jedenaście lat później sprawie Kapeli Czerniakowskiej (I CR 124/88) SN dodał, że wyjątkowo prawo do nazwy zespołu można przypisać tylko jednemu z jej członków. Dzieje się tak wtedy, gdy zespół powstał w wyniku działań organizacyjnych jednej osoby, która według swojego uznania dobierała współpracowników i decydowała o kierunku pracy i o nazwie zespołu. Sąd wskazał, że „jeżeli dominacja tej osoby jest tak oczywista i wyraźna, że cały zespół uważany jest za należący do niej, to można przyjąć, że i jego nazwa stanowi dobro osobiste twórcy i kierownika, a nie wszystkich członków".

Stanowisko to powtórzył Sąd Apelacyjny w Warszawie (VI ACa 1304/13), który także wskazał, że regułą jest to, że „prawo do nazwy zespołu przysługuje każdemu z jego członków". Jako wyjątek od tej zasady sąd wskazał dwie szczególne sytuacje: „gdy nazwa zespołu wiąże się treściowo z nazwiskiem jednego lub kilku członków zespołu" oraz „gdy chodzi o zespół utworzony, nazwany i kierowany przez jednego z jego członków w sposób tak wyraźny i oczywisty, iż uchodzi za zespół tej osoby".

Co ważne dla praktyki, Sąd Apelacyjny w powyższej sprawie stwierdził, że okoliczność, że powód jest uprawniony do prawa ochronnego na znak towarowy, nie ma znaczenia dla rozstrzygnięcia sprawy, w której przedmiotem ochrony jest dobro osobiste powoda w postaci nazwy zespołu. „Odmienny bowiem jest charakter prawny dobra osobistego w postaci nazwy zespołu oraz prawa ochronnego na znak towarowy zawierającego w swojej treści tę nazwę".

Kwestię przysługiwania prawa do nazwy zespołu rozstrzygał także Sąd Apelacyjny w Katowicach (I ACa 566/12). Sąd ten również podzielił dotychczasową linię orzeczniczą i stwierdził, że „nazwa zespołu jest rodzajem artystycznego pseudonimu, o którym mowa wprost w art. 23 k.c., tyle że przyjętego nie przez jedną osobę, ale przez wszystkich członków zespołu, zastępczym (w stosunku do nazwisk) środkiem identyfikacji w sferze działalności artystycznej".

Zgodnie z doniesieniami prasowymi podobnie rozstrzygnął Sąd Okręgowy w Warszawie w sprawie Czerwonych Gitar, jednakże wyrok nie został opublikowany. Z ustnego uzasadnienia wynika, że Seweryn Krajewski nie wykazał, że tylko jemu przysługiwało prawo do tej nazwy.

Powyższy przegląd orzecznictwa wskazuje na to, że gdyby jeden z członków zespołu chciał zakazać korzystania z nazwy zespołu innym jego członkom, musiałby wykazać, że tylko jemu przysługuje dobro osobiste w postaci nazwy tego zespołu muzycznego. To na nim spoczywałby ciężar dowodu, na przykład że zespół został przez niego utworzony, nazwany i był przez niego kierowany. W braku udowodnienia tych okoliczności należy uznać, że dobro osobiste przysługuje wszystkim członkom zespołu, którzy mieli istotny wpływ na jego działalność artystyczną.

Przy czym należy jeszcze zauważyć, że raz nabyte dobro osobiste wygasa dopiero ze śmiercią osoby uprawnionej i jako prawo osobiste nie może być przedmiotem dziedziczenia. Nie ma zatem znaczenia, że skład danego zespołu się zmieniał. Dobro osobiste nie może pojawiać się i znikać. Jeżeli dana osoba miała istotny wpływ na artystyczną działalność danego zespołu w jakimkolwiek okresie jego działalności, powinno przysługiwać jej prawo do korzystania z nazwy tego zespołu. Oczywiście prawo to nie rozciąga się na osoby trzecie, nie można zatem zakładać, że taki członek zespołu może stworzyć zupełnie nową grupę o nazwie, do której tylko on z nowego składu ma prawo.

Jak widać sąd, lub Urząd Patentowy rozstrzygający spór o nazwę zespołu muzycznego musi wziąć pod uwagę wiele okoliczności i niezwykle wnikliwie je zbadać, bo historia każdego zespołu muzycznego jest inna, a brakuje definitywnych rozwiązań na poziomie ustawowym.

Autorka jest prawnikiem, dyrygentem chóralnym. Współpracuje z kancelarią Hasik i Partnerzy. Prowadzi bloga prawomuzyki.pl

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL