Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Szułdrzyński o dyplomacji i stosunkach Polski z sšsiadami

Fotorzepa, Robert Gardziński
Złe relacje z sšsiadami to nie patriotyzm.

PiS wygrał wybory w 2015 roku, obiecujšc Polakom rewolucję godnoœciowš na trzech polach: gospodarczym, historycznym i międzynarodowym.

Pomysł nowej polityki socjalnej opartej na 500+ odwoływał się do poczucia godnoœci częœci społeczeństwa, która nie czuła się beneficjentem transformacji. Tym ludziom PiS powiedział: państwo zaczyna myœleć o was, damy do ręki gotówkę rodzinom z dziećmi oraz darmowe leki osobom starszym, pozwolimy wam wczeœniej przechodzić na emeryturę.

Rewolucja historyczna dotyczyła końca komunizmu. PiS odwoływał się do poczucia godnoœci tych, których oburzało, że działacze Solidarnoœci umierajš z głodu, a byli działacze PZPR, oficerowie SB czy decydenci z PRL na sowitych emeryturach żyjš jak pšczki w maœle, a częœć ulic wcišż jako patronów ma postaci, które jednoznacznie kojarzš się z reżimem komunistycznym.

Trzecim punktem, w którym PiS odwoływał się do godnoœci, była polityka międzynarodowa. W myœl narracji narzuconej przez partię Jarosława Kaczyńskiego polityka zagraniczna Polski była przez ostatnie ćwierćwiecze, a szczególnie za rzšdów Platformy Obywatelskiej, prowadzona na kolanach. Odwołujšc się do narodowej dumy, PiS zapewniał, że po wyborach zacznie prowadzić politykę godnoœciowš.

Jeœli chodzi o sytuację ekonomicznš oraz podejœcie do historii, PiS przeprowadził rewolucję godnoœciowš. Natomiast próby jej przeprowadzania w sprawach zagranicznych przynoszš opłakane skutki.

PiS oczywiœcie ma rację, że posiadanie dobrych relacji z innymi państwami nie jest celem samym w sobie. Odnieœć można jednak wrażenie, że dla wielu polityków i komentatorów po prawej stronie wyznacznikiem skutecznoœci naszej dyplomacji jest to, że relacje się dramatycznie psujš.

W pewnym sensie obowišzuje tu zasada „im gorzej, tym lepiej". Słuchajšc wypowiedzi polityków PiS czy czytajšc komentarze ich sympatyków, zauważyć można następujšce rozumowanie: skoro PO uprawiała politykę na kolanach i dobrymi relacjami, np. z Niemcami, maskowała nierównorzędnoœć relacji pomiędzy Warszawš a Berlinem, to pogorszenie tych relacji œwiadczyć będzie o patriotyzmie tych, którzy odpowiadajš za naszš dyplomację.

Sęk w tym, że miarš oceny polityki zagranicznej nie jest przyjmowana postawa (na kolanach, wyprostowana, odwrócenie plecami czy po plecach poklepywanie), ale to, ile realnych problemów udało się rozwišzać i ile realnych interesów udało się załatwić. Jeœli popatrzeć na bilans ostatnich dwóch lat, nie widać wielu realnych efektów polityki godnoœciowej w polityce europejskiej ani w relacjach z naszymi najbliższymi sšsiadami.

Owszem, sukcesem był szczyt NATO, ale akurat w polityce bezpieczeństwa zarówno prezydent Andrzej Duda, jak i PiS stosujš klasyczne metody dyplomatyczne i nie ma tam żadnego wymachiwania szabelkš. Sukcesem Dudy jest z pewnoœciš też wizyta Donalda Trumpa, która miała niezwykle godnoœciowy charakter, ale na razie w sferze realnej polityki nie przyniosła ona jeszcze żadnych efektów. Choć trzeba przyznać, że utrzymanie dobrych relacji z USA jest atutem polskiej polityki zagranicznej.

Niestety, jeœli idzie o bliższe relacje, sytuacja wyglšda niepokojšco. Z miesišca na miesišc pogarszajš się relacje na linii Warszawa–Kijów. Polacy mocno zirytowali zarówno Ukraińców, jak i Litwinów projektem paszportu zawierajšcego ilustracje Cmentarza Orlšt oraz kaplicy Matki Boskiej Ostrobramskiej.

Grupa Wyszehradzka przeżywa kryzys co najmniej od czasu działań polskiego rzšdu, który usiłował storpedować kandydaturę Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Spotkanie Emmanuela Macrona z przywódcami Czech i Słowacji i pominięcie przy tym Polski jest jawnym sygnałem, jak Ÿle układajš się relacje z Francjš, wystawiajš też na szwank lojalnoœć całej V4.

Permanentne nadużywanie polityki historycznej w relacji z Niemcami prowadzi zaœ do pogorszenia stosunków z naszym największym partnerem gospodarczym. Sprawa odszkodowań za II wojnę œwiatowš dodatkowo komplikuje te relacje.

I warto od razu dodać, że polskie roszczenia wcale nie sš bezzasadne, zaœ rachunek krzywd z Niemcami wcale nie został zamknięty – ani w sposób prawny, ani moralny, ani polityczny. Podnoszenie tego tematu może mieć znaczenie albo w tym sensie, że wywiera się presję na Berlin, albo w tym, że chce się realnych odszkodowań.

Sposób jednak, w jaki PiS zabrał się do sprawy, sprawia, że można się spodziewać, że nie dostaniemy od Niemców ani feniga, zaœ zepsujemy relacje z naszym najważniejszym partnerem w Unii.

Bioršc pod uwagę fakt, iż relacje dyplomatyczne z Rosjš de facto nie istniejš, nasze położenie zaczyna martwić. Jeœli dodamy do tego najpoważniejszy od rozszerzenia Unii Europejskiej spór naszego rzšdu z Brukselš, widzimy, jak mizerne sš skutki wstawania z kolan. Czy by zaspokoić poczucie godnoœci tych Polaków, których narodowa duma cierpi, warto aż tak bardzo narażać bezpieczeństwo geopolityczne? Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL