Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Przyjmujmy Ukraińców – to przybysze niemal doskonali

Fotorzepa, Piotr Nowak
W Europie zaczyna się rywalizacja o „dobrych imigrantów", którzy zapewniš państwom wzrost gospodarczy.

Klamka zapadła. 12 czerwca Unia Europejska znosi wizy dla Ukraińców, na razie legitymujšcych się paszportami biometrycznymi, ale to poczštek europejskiej rywalizacji o pracowników z Ukrainy. Bogatsze państwa unijne będš podbierać ich Polsce. Warto o nich powalczyć, maksymalnie ułatwiajšc im zamieszkanie w naszym kraju i uzyskiwanie obywatelstwa, bo sš nam pilnie potrzebni dla zapewnienia dalszego wzrostu gospodarczego.

Kryzys demograficzny w Polsce jest znanym faktem. Przy dzietnoœci na poziomie 1,3 proc. nie mamy szans na zastępowalnoœć pokoleń, co odbije się negatywnie na możliwoœciach rozwojowych, wydolnoœci systemu emerytalnego oraz bezpieczeństwie państwa. Tym bardziej że Polska jest zapóŸniona w robotyce i automatyce, które w wysoko rozwiniętych gospodarkach pozwolš utrzymać, a nawet zwiększyć produktywnoœć przy malejšcej sile roboczej.

Polowanie na nowych obywateli

Pomimo sukcesów programu 500+ nie powinniœmy się spodziewać wzrostu rozrodczoœci do pożšdanego poziomu wskutek działań administracyjnych. Nigdy w Europie to się nie udało. Luki nie zlikwiduje też sprowadzanie do kraju potomków Polaków z Rosji czy Kazachstanu. Za mało ich, a cały program idzie œlamazarnie. Musimy zatem przyjšć obcych.

Deficyt demograficzny występował w historii Europy doœć często już od wczesnego œredniowiecza. Rozwišzywano go na dwa sposoby. Pierwszy to uprowadzanie często całych populacji. Drugi – prawne i ekonomiczne zachęty do dobrowolnego osadnictwa.

Obecnie w grę wchodzi tylko ta druga metoda. Sprawa jest pilna, gdyż zaczyna się europejska rywalizacja o „dobrego imigranta".

To ktoœ taki, kto pracuje, zarabia na siebie i płaci podatki. W efekcie wnosi wkład do PKB państwa przyjmujšcego, a nie je obcišża. Pochodzenie imigrantów ma w tym kontekœcie fundamentalne znaczenie. W Polsce ze œwiecš szukać Ukraińca, który pobiera pomoc społecznš, podczas gdy w Szwajcarii 90 proc. imigrantów afrykańskich żyje na zasiłkach. Może ich dzieci albo wnuki będš płatnikami netto do budżetu państwa, ale oni sami pozostanš kosztownym brzemieniem, które trudno zrzucić, nie łamišc humanitarnych zasad, którymi kierujš się państwa europejskie.

Statystyki nie kłamiš

W tym kontekœcie Ukraińcy wypadajš œwietnie. Pracujš – na ogół legalnie, policyjne statystyki nie wykazujš wœród nich przestępczoœci odbiegajšcej od polskiej œredniej, sš wreszcie – co chyba najważniejsze – akceptowani społecznie, co wyraŸnie pokazujš statystyki.

Z badania zamówionego przez Zwišzek Przedsiębiorców i Pracodawców w oœrodku badawczym Maison & Partners wynika, że Ukraińcy wiodš prym, jeœli chodzi o pożšdanych przybyszów. Wyprzedzajš nawet Czechów, Amerykanów i Francuzów, o mieszkańcach Bliskiego Wschodu i Afryki nie mówišc. Ukraińców widzi w roli nowych Polaków 26 proc. ankietowanych, Amerykanów – 18 proc., Afrykanów – 7 proc., Syryjczyków – 5 proc., a Irakijczyków – 2 proc.

Problemy z imigrantami w zachodniej Europie pokazujš, iż nie ma co brnšć w politycznš poprawnoœć i wpuszczać do kraju nacje niepożšdane, bo doprowadzi to do konfliktów społecznych. Chcemy Ukraińców – bierzmy ich. To imigranci niemal doskonali.

Inne państwa też dostrzegły ich zalety, powinniœmy zatem pilnie uruchomić szybkš œcieżkę przyznawania im prawa stałego pobytu, a potem – po dwóch, trzech latach – obywatelstwa. Szczególnie Ukraińcom o pożšdanych cechach: młodym, wykształconym, majšcym poszukiwane zawody (np. informatyk, lekarz). Niech od razu po przybyciu do Polski poczujš się jak u siebie z perspektywš bardzo szybkiego zrównania się z Polakami w zakresie praw, przywilejów, ale i obowišzków.

Podobna kultura i język w połšczeniu z ułatwieniami administracyjnymi mogš przekierować przynajmniej częœć ukraińskiej fali migracyjnej z kierunku niemieckiego na polski. Zachętami ekonomicznymi Polska nie może konkurować z bogatymi państwami Zachodu, ale otwartoœciš – jak najbardziej. I warto to przemyœleć.

Autor jest dyrektorem ds. strategii Warsaw Enterprise Institute, doradcš firm zbrojeniowych.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL