Rzecz o polityce

Przyjmujmy Ukraińców – to przybysze niemal doskonali

Fotorzepa, Piotr Nowak
W Europie zaczyna się rywalizacja o „dobrych imigrantów", którzy zapewnią państwom wzrost gospodarczy.

Klamka zapadła. 12 czerwca Unia Europejska znosi wizy dla Ukraińców, na razie legitymujących się paszportami biometrycznymi, ale to początek europejskiej rywalizacji o pracowników z Ukrainy. Bogatsze państwa unijne będą podbierać ich Polsce. Warto o nich powalczyć, maksymalnie ułatwiając im zamieszkanie w naszym kraju i uzyskiwanie obywatelstwa, bo są nam pilnie potrzebni dla zapewnienia dalszego wzrostu gospodarczego.

Kryzys demograficzny w Polsce jest znanym faktem. Przy dzietności na poziomie 1,3 proc. nie mamy szans na zastępowalność pokoleń, co odbije się negatywnie na możliwościach rozwojowych, wydolności systemu emerytalnego oraz bezpieczeństwie państwa. Tym bardziej że Polska jest zapóźniona w robotyce i automatyce, które w wysoko rozwiniętych gospodarkach pozwolą utrzymać, a nawet zwiększyć produktywność przy malejącej sile roboczej.

Polowanie na nowych obywateli

Pomimo sukcesów programu 500+ nie powinniśmy się spodziewać wzrostu rozrodczości do pożądanego poziomu wskutek działań administracyjnych. Nigdy w Europie to się nie udało. Luki nie zlikwiduje też sprowadzanie do kraju potomków Polaków z Rosji czy Kazachstanu. Za mało ich, a cały program idzie ślamazarnie. Musimy zatem przyjąć obcych.

Deficyt demograficzny występował w historii Europy dość często już od wczesnego średniowiecza. Rozwiązywano go na dwa sposoby. Pierwszy to uprowadzanie często całych populacji. Drugi – prawne i ekonomiczne zachęty do dobrowolnego osadnictwa.

Obecnie w grę wchodzi tylko ta druga metoda. Sprawa jest pilna, gdyż zaczyna się europejska rywalizacja o „dobrego imigranta".

To ktoś taki, kto pracuje, zarabia na siebie i płaci podatki. W efekcie wnosi wkład do PKB państwa przyjmującego, a nie je obciąża. Pochodzenie imigrantów ma w tym kontekście fundamentalne znaczenie. W Polsce ze świecą szukać Ukraińca, który pobiera pomoc społeczną, podczas gdy w Szwajcarii 90 proc. imigrantów afrykańskich żyje na zasiłkach. Może ich dzieci albo wnuki będą płatnikami netto do budżetu państwa, ale oni sami pozostaną kosztownym brzemieniem, które trudno zrzucić, nie łamiąc humanitarnych zasad, którymi kierują się państwa europejskie.

Statystyki nie kłamią

W tym kontekście Ukraińcy wypadają świetnie. Pracują – na ogół legalnie, policyjne statystyki nie wykazują wśród nich przestępczości odbiegającej od polskiej średniej, są wreszcie – co chyba najważniejsze – akceptowani społecznie, co wyraźnie pokazują statystyki.

Z badania zamówionego przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców w ośrodku badawczym Maison & Partners wynika, że Ukraińcy wiodą prym, jeśli chodzi o pożądanych przybyszów. Wyprzedzają nawet Czechów, Amerykanów i Francuzów, o mieszkańcach Bliskiego Wschodu i Afryki nie mówiąc. Ukraińców widzi w roli nowych Polaków 26 proc. ankietowanych, Amerykanów – 18 proc., Afrykanów – 7 proc., Syryjczyków – 5 proc., a Irakijczyków – 2 proc.

Problemy z imigrantami w zachodniej Europie pokazują, iż nie ma co brnąć w polityczną poprawność i wpuszczać do kraju nacje niepożądane, bo doprowadzi to do konfliktów społecznych. Chcemy Ukraińców – bierzmy ich. To imigranci niemal doskonali.

Inne państwa też dostrzegły ich zalety, powinniśmy zatem pilnie uruchomić szybką ścieżkę przyznawania im prawa stałego pobytu, a potem – po dwóch, trzech latach – obywatelstwa. Szczególnie Ukraińcom o pożądanych cechach: młodym, wykształconym, mającym poszukiwane zawody (np. informatyk, lekarz). Niech od razu po przybyciu do Polski poczują się jak u siebie z perspektywą bardzo szybkiego zrównania się z Polakami w zakresie praw, przywilejów, ale i obowiązków.

Podobna kultura i język w połączeniu z ułatwieniami administracyjnymi mogą przekierować przynajmniej część ukraińskiej fali migracyjnej z kierunku niemieckiego na polski. Zachętami ekonomicznymi Polska nie może konkurować z bogatymi państwami Zachodu, ale otwartością – jak najbardziej. I warto to przemyśleć.

Autor jest dyrektorem ds. strategii Warsaw Enterprise Institute, doradcą firm zbrojeniowych.

Źródło: Rzeczpospolita
UKRYJ KOMENTARZE KOMENTARZE RP.PL KOMENTARZE FACEBOOK

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL