Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzecz o polityce

Zamykanie Smoleńska

AFP
Jarosław Kaczyński wie, że emocje się kończš

Osiem lat żałoby to odpowiedni czas na przejœcie przez smoleńskš tragedię. Wydarzenia z 10 kwietnia 2010 r. wpłynęły jednak nie tylko na nasze postrzeganie życia, nieprzewidywalnoœci losu i ulotnoœci istnienia, ale na polityczne życie w Polsce. Jak ono teraz będzie wyglšdać, kiedy sami politycy PiS, włšcznie z prezesem, mówiš o „zamykaniu Smoleńska"?

Partie wszystkich Polaków

Ostry podział i podkreœlanie różnic sprzyjajš zyskiwaniu politycznej tożsamoœci. Szczególnie jeœli jakiejœ partii tej tożsamoœci jest brak ze względów historycznych i ideowych. Kiedyœ ofuknšł mnie Leszek Balcerowicz: kiedy został szefem Unii Wolnoœci, podeszłam z mikrofonem, pytajšc, jakš partiš będzie UW pod jego kierownictwem. Moje pytanie były wicepremier odczuł jako obraŸliwe, bo domagajšce się bardziej precyzyjnego politycznego dookreœlenia. A przecież dookreœlenie to potencjalnie strata częœci wyborców i zwolenników... Nie warto więc się okreœlać, bo można na tym tylko stracić – tak myœlała dawna opozycja, budujšc po 1989 r. komitety obywatelskie. W latach 90. wszystkie partie postsolidarnoœciowe myœlały o tym, że powinny reprezentować cały naród. Chciały, by było tak jak kiedyœ: z jednej strony my, a z drugiej oni, czyli władza. Zapomniały przy tym, że tym razem władzš sš właœnie one.

Jak się nie dało reprezentować w pojedynkę całego narodu, to powstawała koalicja, taka jak AWS, która już niewštpliwie emanacjš tego narodu była. Oczywiœcie do czasu kolejnych wyborów...

Z tej logiki od poczštku wyłamywało się Porozumienie Centrum. Od pierwszego kongresu partii w roku 1991 jasne było, że partia Jarosława Kaczyńskiego (od poczštku był jej prezesem) woli logikę wykluczajšcš niż włšczajšcš, że obcy jest jej zamysł podlizywania się wyborcom treœciami, które chcieliby usłyszeć. Woli zyskiwać poparcie na swoich warunkach, nawet jeœli przez lata poparcie to nie mogło zapewnić realnego udziału we władzy.

Wykluczenie i konflikt

To właœnie podczas I kongresu PC spod sztandaru uciekł prezesowi Kongres Liberalno-Demokratyczny i niedobitki niezależnego od dawnego ZSL ruchu ludowego. Od tego czasu aż do powstania PiS œrodowisko Kaczyńskich było żywym dowodem na to, że można budować strategię i tożsamoœć na konflikcie wewnštrz obozu postsolidarnoœciowego, ale i na podważaniu dogmatów, do których przywišzani byli inni, np. wiary w nieomylnoœć rynku. Wszystko to uzbroiło partię i jej prezesa w instrumenty analityczne niezależne od chwilowych wahnięć opinii publicznej. W czasach PiS swój wizerunek mógł zmieniać prezes partii, ale partia ze swoich narzędzi, opinii i analiz nie rezygnowała. Niechętnie też sięgała po nowe œrodowiska polityczne, stšd kłopot w znalezieniu godnych zaufania koalicjantów po zdobyciu władzy. Stšd też zapewne wynikała pewna nieporadnoœć w układaniu sobie z tymi koalicjantami relacji. LPR i Samoobrona nie rozumiały zakonnej dyscypliny, którš budował wobec własnych współpracowników Jarosław Kaczyński.

W tym czasie jego brat Lech Kaczyński, prezydent RP, po raz pierwszy zbudował własne œrodowisko, które nie było tożsame z partiš (której zresztš był pierwszym, a potem honorowym prezesem). Słynne „wykonanie zadania", czyli meldunek o zwycięstwie wyborczym, było pięknym gestem wobec brata, ale nie przełożyło się na identycznoœć stanowisk w sprawach takich jak np. aborcja. Szybko ugruntował się podział w całym obozie władzy PiS na polityków prezydenckich, prawicowo-liberalnych, młodszych, pełnych pomysłów na nowoczesnš politykę historycznš oraz zgrzebnš partyjnš czerń, męczšcš się z rzšdzeniem i koalicjantami, którzy destabilizujš układ władzy. Lech Kaczyński zagospodarował nie tylko politycznš siłę, którš dały mu wybory prezydenckie, ale spożytkował także własne doœwiadczenie z lat rzšdzenia Warszawš i bycia ministrem sprawiedliwoœci w rzšdzie AWS. Jego brat takiej możliwoœci nie miał.

Połowa narodu wystarczy

Kolejnš cezurš była katastrofa smoleńska. To tragedia, która nieoczekiwanie wlała w PiS ładunek najsilniejszych możliwych emocji. Emocji, które zostały jednoczeœnie mitem założycielskim całego œrodowiska, nadały partii nowš tożsamoœć i i wykluczyły jakikolwiek powrót do koncepcji jednej postsolidarnoœciowej koalicji, która reprezentowałaby „cały naród". Od tej pory zamiast o zgodzie i PO-PiS-ie mówimy o pęknięciu Polski na pół.

Ta połowa wystarczy, by rzšdzić, pod warunkiem że jest odpowiednio zmobilizowana. Oczywiœcie w kategoriach matematycznych żadnš połowš nie jest, ale wœród głosujšcych, przy obecnej ordynacji wyborczej, zdyscyplinowane 30–40 proc. równe jest przecież połowie głosów.

Zrozumiała to natychmiast Platforma Obywatelska, szybko wchodzšc w grę dzielšcš scenę politycznš na pół, ale jak się okazało, jej zdolnoœć mobilizacji okazała się po oœmiu latach rzšdzenia znacznie słabsza. Morderczy konflikt polityczny spełniał wszystkie wymogi wielkiego, wspólnego doœwiadczenia cementujšcego œrodowisko polityczne, odróżniajšcego je od wszystkich innych grup funkcjonujšcych na scenie. Wartoœciš użycia smoleńskich emocji w bieżšcej polityce było także to, że sš one autentyczne i nieodparte. Nawet najbardziej krytycznie zorientowany przeciwnik PiS nie może na poważnie zanegować bólu i poczucia straty.

Ale najbardziej nawet dojmujšce poczucie straty kiedyœ mija, szczególnie w zbiorowej œwiadomoœci. Jakš partiš jest dziœ PiS? To pytanie wymaga od polityków obozu rzšdzšcego nowej odpowiedzi. I nie chodzi o œwieży pomysł na miarę 500+. Propozycje socjalne to zaledwie (albo aż) technika rzšdzenia. Jakš drogš ma iœć partia, która z małymi przerwami i pod nowš nazwš, ale nieustannie, od poczštku lat 90. buduje okopy, walczšc z wrogami i udowadniajšc, jak bardzo się od nich różni? Czym teraz będzie się różnić?

ZapowiedŸ końca miesięcznic, brak końcowego raportu Macierewicza, trudnoœci prokuratorskiego œledztwa i pat w relacjach z Rosjš w sprawie wraku pokazujš, że czas smoleński się w polityce skończył. Zostaje pamięć ofiar, ale wszelkie wykorzystywanie tej pamięci na publicznym forum od teraz nie będzie już raczej aprobowane. Š?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL