Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Rząd PiS

NIK: Kosztowny PR ministra Zbigniewa Ziobry

Zdaniem NIK zewnętrzni eksperci od wizerunku m.in. przygotowywali Zbigniewa Ziobrę, ministra sprawiedliwości, do wystąpień w telewizji czy autoryzowali jego wywiady.
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Zamówienia bez przetargu i wysokie pensje – NIK krytykuje wydatki na wizerunek resortu sprawiedliwości.

„Partnerem do dyskusji dla mnie nie będą ludzie od »PR-u«. Bo oni nigdy nie rozumieją, dlaczego trzeba robić »niePRowe« reformy państwa" – ten wpis, który w ubiegłą środę umieścił na Twitterze wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, był elementem wymiany ciosów między jego resortem a Kancelarią Prezydenta.

Ministerstwo Sprawiedliwości stara się udowodnić, że Andrzej Duda, wetując ustawy o Sądzie Najwyższym i Krajowej Radzie Sądownictwa, „skapitulował pod wpływem tupania dobrze zorganizowanych grup" i kierował się troską o własny wizerunek w oczach centrowych wyborców.

Problem w tym, że dużą wagę do PR przywiązuje też Ministerstwo Sprawiedliwości. Takie wnioski płyną z ustaleń Najwyższej Izby Kontroli.

NIK co roku bada wykonanie wszystkich tzw. części budżetu państwa. W praktyce oznacza to, że kontrolerzy wchodzą do wszystkich ministerstw.

Przed tygodniem pisaliśmy już w „Rzeczpospolitej" o części ustaleń NIK w resorcie Zbigniewa Ziobry. Zdaniem izby aż 13 z 22 ekspertów zatrudnionych w ubiegłym roku nie miało co najmniej trzyletniego stażu pracy, choć taki wymóg wynika z rządowego rozporządzenia. Żadnego nie zatrudniono w ramach otwartego konkursu, za to wszyscy dostali premie, często w maksymalnej wysokości.

Raport Izby zawiera jednak również inny zarzut dotyczący właśnie „doradztwa public relations". Z ustaleń kontrolerów wynika, że w styczniu 2016 roku ministerstwo zawarło umowy z dwoma ekspertami od PR. W kwietniu, a następnie w lipcu dostali kolejne umowy, po czym w sierpniu trafili na pół etatu do spółki zależnej spółki z udziałem Skarbu Państwa. Potem wrócili do ministerstwa, gdzie podpisali kolejne umowy: w październiku i styczniu.

Dlaczego nie zatrudniono ich od razu na dłużej? Zdaniem NIK celem było obejście prawa zamówień publicznych. Przewiduje ono obowiązkowe przetargi przy zamówieniach powyżej 30 tys. euro. Tymczasem 12 umów opiewało na łączną kwotę 474,2 tys. zł, a tylko w 2016 r. wydano 297,8 tys. Każdy z dwójki ekspertów zarabiał w różnych okresach 12,3 tys. lub 13,6 tys. zł. To mniej więcej tyle, ile wynosi wynagrodzenie kierownictwa ministerstwa z nagrodami.

Komu tak słono płacił resort Ziobry? NIK tego nie podaje. Tej informacji odmówił też nam wydział komunikacji społecznej ministerstwa, zasłaniając się „ochroną prywatności i danych osobowych".

Zdaniem ministerstwa tak wysokie zarobki były jednak zasadne. „Ustalone w umowach wynagrodzenie jest nie tylko adekwatne do czasu pracy, jej charakteru, dużej liczby zlecanych zadań oraz kompetencji ekspertów, ale także konkurencyjne wobec podobnych usług realizowanych przez działające na rynku firmy" – wyjaśnia resort.

Dodaje, że Ministerstwo Sprawiedliwości jest rekordzistą, jeśli chodzi o liczbę zgłaszanych ustaw, a przygotowane projekty dotyczyły m.in. walki z lichwą i niepłaceniem alimentów, reformy prokuratury i utworzenia rejestru pedofilów. „Zrodziło to konieczność tworzenia kompleksowych strategii informacyjnych" – wyjaśnia resort, dodając, że zdecydowano się na „zaangażowanie zewnętrznych ekspertów, dysponujących ściśle sprofilowanym, wieloletnim doświadczeniem".

W te wyjaśnienia nie wierzy rzecznik PO Jan Grabiec. Podejrzewa, że eksperci nie zajmowali się wizerunkiem ministerstwa, lecz karierą Ziobry.

– Działacze Solidarnej Polski kandydowali z list PiS. Ta partia może więc nie dysponować własnymi środkami i podpiera się funduszami publicznymi. Gdyby PR-owcy rzeczywiście zajmowali się projektami ustaw, efekty ich prac miałyby charakter materialny, np. postać analiz i raportów – dodaje.

Z ustaleń NIK wynika, że „w umowach nie określano zasad ewidencjonowania lub dokumentowania czasu pozostawania zleceniobiorców w dyspozycji, ani przedmiotu i terminu wykonania poszczególnych zadań".

Zdaniem kontrolerów eksperci od PR zajmowali się głównie przygotowywaniem ministra do wystąpień telewizyjnych, brali udział w autoryzacji wywiadów i oceniali materiały informacyjne resortu. „W ocenie NIK faktyczny przedmiot zlecenia w znacznej części pokrywał się z zakresem zadań Wydziału Komunikacji Społecznej i Promocji Biura Ministra" – twierdzi Izba.

W dodatku na tym nie kończą się wydatki na wizerunek w ministerstwie. Zawarto też umowy na korektę stylistyczną wystąpień i prezentacji resortu sprawiedliwości za kwotę 2,8 tys. zł miesięcznie.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL