Rząd nie zajmie się nietolerancją

aktualizacja: 22.03.2016, 07:08
Foto: Fotorzepa, Jerzy Dudek

Ekipa PiS likwiduje bądź ogranicza działanie instytucji, które walczą z ksenofobią i dyskryminacją.

REDAKCJA POLECA

PiS zamierza rozwiązać Radę do spraw Przeciwdziałania Dyskryminacji Rasowej, Ksenofobii i związanej z nimi Nietolerancji. Nad projektem zarządzenia w tej sprawie pracuje już Ministerstwo Cyfryzacji.

Oczko w głowie Boniego

Rada działa od lutego 2013 r. W jej skład weszli m.in. przedstawiciele kilkunastu ministerstw, a oprócz niej powołano radę konsultacyjną tworzoną przez ekspertów.

Teraz oba te ciała miałyby zniknąć. Dlaczego? Rada najintensywniej działała wtedy, gdy ministrem administracji i cyfryzacji był Michał Boni (przekonywał, że „jako społeczeństwo powinniśmy być bardziej otwarci"). W 2013 r. zorganizowała np. konferencję na temat mowy nienawiści, w której wziął udział sekretarz generalny Rady Europy Thorbjorn Jagland. Intensywność prac się zmniejszyła, gdy Boniego na stanowisku szefa resortu zastąpił Rafał Trzaskowski, a następnie Andrzej Halicki.

Jednak głównym powodem likwidacji ma być reforma kompetencyjna rządu, którą wprowadziło PiS. W jej efekcie MAiC zamieniło się w Ministerstwo Cyfryzacji. – Powody są czysto formalne. Zagadnienia, którymi zajmowała się rada, nie leżą obecnie w naszych kompetencjach – mówi rzecznik resortu cyfryzacji Karol Manys.

Zdaniem Michała Boniego likwidacja rady to błąd. – Oczywiście można się zastanawiać, czy powinna pozostać przy Ministerstwie Cyfryzacji, a nie przejść do MSWiA, bo przy wojewodach pracują pełnomocnicy zajmujący się równością. Jednak jest potrzebna – komentuje.

Pełnomocnik do spraw piszących lewą ręką?

Jego zdaniem wciąż mamy „nierozwiązane problemy" z nietolerancją. W 2014 r. (nowszych danych jeszcze nie ma) prokuratury prowadziły w całym kraju 1365 postępowań dotyczących przestępstw z pobudek rasistowskich lub ksenofobicznych.

Niepokój Boniego budzi też fakt, że to nie pierwszy urząd zajmujący się równością, którego działanie ogranicza PiS. Na początku roku powołano nowego rzecznika ds. równego traktowania. W rządzie PO ten urząd zajmowały znane feministki Agnieszka Kozłowska-Rajewicz i prof. Małgorzata Fuszara. W ekipie PiS zastąpił je raczej nieznany wśród działaczy pozarządowych Wojciech Kaczmarczyk. W dodatku został nie tylko pełnomocnikiem ds. równości, ale też ds. społeczeństwa obywatelskiego. I tę drugą dziedzinę zaczął traktować priorytetowo.

Później Sejm o prawie 10 mln zł obciął budżet rzecznika praw obywatelskich Adama Bodnara. Powód? Posłowie PiS zarzucali mu, że promuje ideologię gender. – Obcięcie budżetu odbije się na zwykłych obywatelach oraz na zdolności biura rzecznika do rozpatrywania licznych spraw – odpowiadał Bodnar.

Wiceminister obrony Bartosz Kownacki (PiS) mówi, że po prostu rząd Beaty Szydło nie chce kierować się lewicowymi ideologiami.

– Z jakiego powodu mamy w szczególny sposób traktować gejów i lesbijki? Może ustanowimy pełnomocnika ds. osób piszących lewą ręką? Wbrew pozorom są one dyskryminowane w niektórych miejscach pracy – komentuje.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych". Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE