Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Rzšd PiS

Jak Kaczyński Polakom premiera zmienił

PAP/Bartłomiej Zborowski
Sposób w jaki Kaczyński zamienił Beatę Szydło na Mateusza Morawieckiego budzi skojarzenia z Józefem Piłsudskim. A mówišc konkretnie – z póŸnym Józefem Piłsudskim, który rozczarował się demokracjš i postanowił naprawiać państwo nie oglšdajšc się na demokratyczne obyczaje.

Przypomnijmy bowiem jak wyglšdała sekwencja zdarzeń. Rano Sejm zajšł się wnioskiem PO o wotum nieufnoœci dla rzšdu.

Beata Szydło z sejmowej mównicy pytała dramatycznie: „Za co chcecie odwołać ten rzšd? Za to, że Polacy dzisiaj godnie żyjš?”. I PiS premier obronił, by kilka godzin póŸniej jš odwołać. Powód? Beata Mazurek oœwiadczyła, że „potrzebna jest korekta”.

Koniecznoœć „korekty rzšdu” to całe wyjaœnienie, które otrzymali od PiS obywatele. Trochę mało – wszak ze stanowiska zdjęto polityk zajmujšcš drugie miejsce w rankingu zaufania, którš kilka godzin wczeœniej broniono przed opozycjš przekonujšc, iż jej rzšd to najlepsze, co mogło się przydarzyć Polakom. Oczywiœcie może być tak, że rzšd Mateusza Morawieckiego będzie jeszcze większym szczęœciem dla Rzeczypospolitej. ale na razie Polacy nie dowiedzieli się - dlaczego. Prezes Jarosław Kaczyński podarował Polakom nowego premiera i Polacy majš, wzorem Beaty Szydło, zawierzyć jego mšdroœci. Mówišc delikatnie – transparentnoœć całej operacji jest doœć umiarkowana.

Polacy mieli natomiast okazję zobaczyć, jak obecnie wyglšda hierarchia instytucji w państwie. Zgodnie z Konstytucjš premier składa dymisję na ręce prezydenta. Tak pewnie będzie i tym razem, ale dymisja owa będzie wtórna wobec tej, którš 7 grudnia Szydło złożyła przed Komitetem Politycznym PiS. Nowogrodzka locuta, causa finita. Historia zna przypadki, gdy struktury partyjne zyskiwały prymat nad instytucjami państwa, ale nie sš to tradycje, do których ktokolwiek we współczesnym œwiecie chciałby nawišzywać. Z perspektywy państwa wyglšda to bowiem tak, że szefowa rzšdu – czwarta osoba w państwie, zamiast do prezydenta – pierwszej osoby w państwie, z dymisjš w pierwszej kolejnoœci udała się do prezesa i Komitetu Politycznego partii, nie umocowanych w żaden sposób w strukturach państwa. Paradoksem jest, że procedurę takš przeprowadzono w ramach partii, która o potrzebie budowy silnego państwa mówi częœciej niż jakiekolwiek inne ugrupowanie na polskiej scenie politycznej.

Reasumujšc - w dniu, w którym opozycja chciała w ramach parlamentarnych procedur odwołać szefowš rzšdu, ta została obroniona tylko po to, by kilka godzin póŸniej stracić stanowisko decyzjš tegoż ugrupowania (niech wszyscy wiedzš, kto w tym kraju odwołuje premierów!). Dalej: wyborcy majš uwierzyć, że zmiana jest dobra, bo PiS realizuje dobrš zmianę. I wreszcie: szefa rzšdu w Polsce odwołuje Komitet Polityczny partii – bo przecież wiadomo. kto jest nadpremierem.

Całš sytuację można podsumować parafrazujšc znanš łacińskš sentencję: Demokracja przyjaciółkš, lecz większym przyjacielem władza.

W II RP istniał termin „bartlowanie” (od nazwiska wielokrotnego premiera Kazimierza Bartla). Była to praktyka powoływania przez Józefa Piłsudskiego rzšdu, przy całkowitym oderwaniu od takich nieistotnych kwestii jak np. społeczne poparcie. Wyglšdało to tak, że kiedy Piłsudski chciał porozumienia z parlamentem – stawiał na czele rzšdu Bartla. Gdy zaœ zmierzał do konfrontacji – obejmował stery rzšdów sam, albo powierzał tekę premiera któremuœ ze swoich pułkowników. I można by się cieszyć, że nawišzujemy do tradycji II RP, wskazujšc na cišgłoœć polskiego państwa, gdyby nie fakt, że w czasach „bartlowania” Polska nie była demokracjš.

ródło: rp.pl

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL