Rząd zrefunduje medyczną marihuanę

aktualizacja: 08.03.2016, 15:29

Ministerstwo Zdrowia podjęło decyzję o pełnej refundacji importu docelowego leków zawierających leczniczą marihuanę.

REDAKCJA POLECA

Jak ustaliła "Rzeczpospolita" od zeszłego piątku możliwa jest pełna refundacja importu docelowego leków zawierających leczniczą marihuanę. Oznacza to, że pacjenci, którzy za całą terapię z wykorzystaniem tego typu leków płacą obecnie kilka tysięcy złotych, od teraz zapłacą znacznie mniej.

Ministerstwo Zdrowia po skierowaniu pytań przez „Rzeczpospolitą” nieoficjalnie przyznaje, że taka decyzja rzeczywiście została podjęta. Oficjalnie słyszymy, że w najbliższym czasie wydany zostanie komunikat, w którym zostaną przedstawione szczegóły decyzji o refundacji leków zawierających leczniczą marihuanę.

To zaskakująca, ale bardzo ważna i pozytywna decyzja obecnego rządu – twierdzą eksperci, z którymi rozmawiała „Rzeczpospolita”. - Dzięki niej wielu pacjentów będzie mogło bez ponoszenia ogromnych kosztów podjąć lub kontynuować terapię na bazie leków zawierających leczniczą marihuanę – ocenia neurolog dr Marek Bachański.

Bachański, który w październiku 2015 roku stracił pracę w Centrum Zdrowia Dziecka w Warszawie, ponieważ leczył małych pacjentów z padaczką, wykorzystując do tego medyczną marihuanę podkreślił, że ta decyzja pomoże także innym lekarzom przełamać się w stosowaniu tych leków.

Pozytywnie o decyzji ministerstwa zdrowia wypowiadają się także politycy - choćby wiceminister sprawiedliwości Patryk Jaki, który w poprzedniej kadencji Sejmu przygotował projekt ustawy legalizujący marihuanę do celów leczniczych. Jak podkreślił decyzja ta tak naprawdę potwierdza i legitymizuje legalne stosowanie tych leków, które pomimo iż były obecnie dopuszczone do użytku,  to jednak ich przepisywanie pacjentom przez lekarzy było przez środowisko i media dość stygmatyzujące.


- Skorzystają na tej bardzo dobrej decyzji ministerstwa zdrowia przede wszystkim pacjenci, w tym chore dzieci – przekonuje Jaki, który od lat wspiera lekarzy stosujących tego typu leki.

W Polsce od 2012 r. dopuszczono do użytku trzy rodzaje leków: Bediol, Bedrocan i Sativex. Dwa pierwsze z nich są wykorzystywane do leczenia padaczki lekoopornej u dzieci, zaś ostatni przyjmują pacjenci chorujący na stwardnienie rozsiane, któremu towarzyszy dolegliwa sztywność mięśni.

Bediol i Bedrocan sprowadzane są z Holandii w drodze importu docelowego (dla konkretnego pacjenta), zaś Sativex, od końca 2012 r., został w Polsce dopuszczony do sprzedaży, w związku z tym nie ma już konieczności importu docelowego. Problemem jest jednak cena jednego opakowania, która przekracza kwotę 2,5 tys zł.

Procedura importu docelowego stosowana jest w celu sprowadzenia leku z zagranicy dla konkretnego pacjenta. Import realizowany jest na podstawie szczegółowych i zweryfikowanych zaleceń lekarza. Wniosek powinien być potwierdzony przez konsultanta wojewódzkiego lub krajowego z danej dziedziny, a następnie jest kierowany do akceptacji ministra zdrowia. Po wydaniu zezwolenia na sprowadzenie leku lekarz może wypisać receptę.

Więcej w tabletowym wydaniu "Rzeczpospolitej" o 21 oraz w jutrzejszej gazecie.

POLECAMY

KOMENTARZE