Zacięta walka o programistów

aktualizacja: 10.09.2017, 19:57
Foto: Fotolia

Popyt na usługi IT systematycznie rośnie, a specjalistów nadal za mało. Firmy coraz częściej wyciągają rękę do pracowników ze Wschodu.

REDAKCJA POLECA

W Polsce brakuje 30–50 tys. ekspertów IT. Uczelnie wyższe wprowadzają nowe kierunki, a uczniowie podstawówek już od wczesnych lat mają zajęcia z programowania – ale to wszystko za mało. Firmy nie czekają biernie na nową kadrę. Same organizują szkolenia i coraz częściej sięgają po pracowników spoza lokalnych rynków. Jest to tym łatwiejsze, że w IT można z powodzeniem pracować zdalnie.

W walce o nowe kadry branża korzysta z dobrodziejstw nowych technologii: powstają specjalne programy do rekrutacji programistów, które działają w chmurze i wykorzystują algorytmy sztucznej inteligencji.

Potrzeby rosną...

W samej Unii Europejskiej brakuje teraz 500 tys. programistów. – Wydaje mi się, że te szacunki są dosyć ostrożne. Zawrotne liczby wakatów, o których słyszymy, to tylko posady czysto programistyczne – podkreśla Mikołaj Szymański, partner zarządzający w Kerris Group. Rynek pracy IT tworzą nie tylko deweloperzy, ale również analitycy, projektanci systemów czy menedżerowie projektów.

W polskiej branży IT dynamicznie rozwijają się zarówno małe lokalne firmy, jak i międzynarodowi giganci. – Od kilku lat rekrutujemy ponad 1000 pracowników rocznie. Teraz dodatkowo otworzyliśmy nowe biuro w Katowicach i stoimy przed wyzwaniem zatrudnienia jeszcze większej grupy – mówi Jacek Borek, dyrektor zarządzający Accenture Technology w Polsce. Dodaje, że jednym ze sposobów na przyciągnięcie najlepszych ludzi jest wyjście do studentów. Ta opcja się sprawdza, bo mamy w kraju jedne z najlepszych uczelni technicznych w Europie.

Coraz wyraźniej widać również trend ścigania pracowników z zagranicy. – W ostatnich dwóch latach obserwowaliśmy wzrost zatrudnienia informatyków z innych krajów, głównie z Ukrainy. Często decydują się na przyjazd do Polski z całymi rodzinami – potwierdza Anna Król, kierownik zespołu w Hays Poland. Dodaje, że firmy IT dostrzegają potencjał specjalistów zza wschodniej granicy, ponieważ ich kompetencje najczęściej nie odbiegają od umiejętności rodzimych fachowców, a w niektórych przypadkach mają nieco niższe oczekiwania finansowe.

Specjalistów z zagranicy zatrudnia Oracle Polska, przy czym zaznacza, że muszą oni przebywać na terenie naszego kraju, świadcząc pełnoetatowe prace na rzecz spółki.

– Od około czterech lat obserwujemy coroczny wzrost liczby obcokrajowców. Zatrudniamy osoby z bardzo zróżnicowanych kręgów kulturowych: z Ukrainy, Armenii, Rosji, Turcji, Egiptu, Włoch, Francji, Austrii i USA. Część z nich przeniosła się do naszego kraju z rodziną – mówi Sylwia Klusek, ekspertka ds. rekrutacji biznesowej w regionie Oracle Europy Środkowej i Wschodniej. Co ciekawe, w ostatnich latach widać wzrost zainteresowania powrotem z zagranicy do pracy w Polsce. – Głównie z Wielkiej Brytanii i Irlandii, co również pozwala nam niwelować potrzeby rekrutacyjne – dodaje ekspertka Oracle.

Również SAP Polska potwierdza, że od pewnego czasu obserwuje wzrost liczby rekrutacji skierowanych do obcokrajowców. Podkreśla przy tym, że relokacje specjalistów IT nie są zjawiskiem charakterystycznym wyłącznie dla Polski. Według badań Eurostatu, już w minionym roku 41 proc. unijnych firm miało problemy z zapełnieniem wakatów na stanowiska informatyczne.

– Co ciekawe, Polska plasuje się pod tym względem poniżej średniej unijnej. Problemy w rekrutacji IT miało co trzecie rodzime przedsiębiorstwo – mówi Katarzyny Rusek, specjalistka ds. HR w SAP Polska. Firma podkreśla, że bez względu na ogólnie panujący trend, zależy jej przede wszystkim na wspieraniu lokalnego rynku pracy. Wśród jej pracowników zagranicznych główną grupę stanowią zatrudnieni w centrum badawczo-rozwojowym w Gliwicach. – W naszym zespole można spotkać m.in. Chorwatów, Hindusów, Węgrów, Hiszpanów, Ukraińców, Amerykanów, obywateli RPA, Konga czy Wenezueli – wylicza przedstawicielka SAP Polska.

...płace również

Wynagrodzenia w branży IT dwu-, a nawet trzykrotnie przewyższają średnią krajową. I systematycznie idą w górę. W zależności od specjalizacji, kandydaci mogą liczyć na pensje o 3–10 proc. wyższe niż w roku ubiegłym – szacuje firma Hays. Jednocześnie nasi rozmówcy podkreślają, że wynagrodzenie to nie wszystko. Przedsiębiorstwa kuszą programistów elastycznym modelem pracy, ciekawymi projektami i niestandardowymi benefitami.

– Karty sportowe, pakiety medyczne, dni z owocem to standard w każdej dużej firmie. Dlatego wychodzimy dalej, organizując comiesięczne spotkania integracyjne i duże pikniki wakacyjne dla pracowników i ich rodzin – wymienia Michał Tomasik, dyrektor działu biznesu w firmie IT Kontrakt. Dodaje, że niedawno rozpoczęła ona akcję „Dzień z masażem rehabilitacyjnym". – W każdy piątek nasi pracownicy mogą zapisać się na bezpłatne zajęcia z rehabilitantem. Wydajemy też wewnętrzny magazyn, którego bohaterami są nasi pracownicy – mówi. Firma ma w dziale kadr jednostkę odpowiedzialną za angaż pracowników spoza Unii, głównie zza naszej wschodniej granicy. – Jednak proces uzyskiwania wiz jest bardzo czasochłonny, a kompetencje niestety nie tak wysokie jak w Polsce – podkreśla Tomasik.

Twórcy gier wideo na wagę złota

W Polsce działa już ponad 200 studiów deweloperskich. Mają różne pomysły na przyciągnięcie pracowników. Udaje im się, ale zgodnie przyznają, że nie jest to łatwe zadanie. – Branża gier stoi na przegranej pozycji w starciu z szeroko pojętą branżą IT pod względem zarobków. Pisanie aplikacji bankowych czy sieciowych przynosi programistom znacznie wyższe dochody niż pisanie gier – podkreśla prezes iFun4all Michał Mielcarek. Nad autorską kuźnią kadr pracuje grupa PlayWay, która zdecydowała się na uruchomienie darmowej szkoły programowania. Uczy obsługi silnika Unity oraz tworzenia grafiki na potrzeby gier. – Mamy nadzieję, że pomysł będzie się rozwijał i że będziemy mogli rekrutować do naszych zespołów nowych programistów, a w przyszłości też grafików. Pierwszy kurs właśnie rusza, a zapisów jest znacznie więcej, niż przewidywaliśmy – mówi prezes Krzysztof Kostowski.

Opinia

Kazimierz Sedlak, dyrektor Sedlak & Sedlak

Z roku na rok rynek pracy w IT jest coraz trudniejszy, bo gwałtownie rosną potrzeby firm, a informatyków praktycznie nie przybywa. Efektem jest rosnąca dziura pomiędzy potrzebami rynku a podażą specjalistów. Odzwierciedlaniem tego są szybko rosnące płace. Szeregowi pracownicy IT zarabiają tyle co kierownicy w innych branżach i nic nie wskazuje na to, aby ten wzrost płac miał być mniejszy. Przy malejącym przyroście naturalnym braki kadrowe są praktycznie nie do nadrobienia. Jedynym rozwiązaniem jest „import" pracowników z biedniejszych krajów. Jest to rozwiązanie stosowane od lat praktycznie przez wszystkie rozwinięte kraje. Jeżeli chcemy się rozwijać gospodarczo, to nie mamy innego wyjścia i musimy zachęcać, a nie tylko tolerować, pracowników zza wschodniej granicy.

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE