Rolnictwo

Wyrok na pszczoły. Minister dał zgodę na trujące pestycydy

pexels.com
„Jesteśmy na krawędzi katastrofy" nie mają wątpliwości ekolodzy.

Minister rolnictwa Jan Krzysztof Ardanowski wydał zezwolenie na czasowe użycie środków ochrony roślin z grupy neonikotynoidów przy uprawie rzepaku przez rolników. Chodzi o środki - Modesto 480 FS i Cruiser OSR 322 FS, których używa się do zwalczania szkodników takich jak pchełka ziemniaczana czy gnatarz rzepakowca. Tym samym minister przychylił się do apeli rolników, którzy wzywali do zezwolenia im na używanie tych substancji w związku z „niekorzystnymi warunkami atmosferycznymi" mającymi wpływać na nieskuteczność metod nie chemicznych. W komunikacie Ministerstwo Rolnictwa wskazało, że stosowanie ma się odbywać zgodnie z normami Europejskiego Stowarzyszenia Nasiennego, tak by bezpieczeństwo zapylaczy (czyli pszczół) nie było zagrożone.

Okazuje się jednak, że neonikotynoidów prawdopodobnie nie da się stosować bezpiecznie. Przy zastosowaniu ich w trakcie wysiewu rzepaku ozimego szkodliwe substancje będą obecne później w roślinie także w czasie kwitnienia, również w pyłku zbieranym przez pszczoły.

- W przyszłym roku najbardziej atrakcyjna dla pszczół miodnych uprawa w Polsce będzie bardzo dla nich niebezpieczna – mówiła w #RZECZoPOLITYCE Katarzyna Jagiełło z Greenpeace Polska.

Stosowania neonikotynoidów w uprawach (poza szklarniowymi) zabroniła już Komisja Europejska, ale wciąż możliwe są jeszcze odstępstwa od tej reguły. Tymczasem zakaz spowodowany jest szkodliwością tych środków – zatrute nimi pszczoły częściej chorują, tracą orientację, zapylają mniej roślin i produkują mniej miodu. Co gorsza, jak mówiła „Rzeczpospolitej" Katarzyna Jagiełło, w przypadku zastosowania zapraw neonikotynoidowych w czasie wysiewu, spora ilość tych substancji zostaje na lata w glebie przenosząc się na inne rośliny i szkodząc przez dłuższy czas. Poza tym, w takiej sytuacji trudno jest też pszczelarzom udowodnić, że pszczoły chorują wskutek zatrucia pestycydami, a nie wskutek błędów w sztuce pszczelarskiej, co utrudnia uzyskanie odszkodowania.

- My dążymy do katastrofy ekologicznej. My naprawdę dążymy do katastrofy ekologicznej – komentowała Katarzyna Jagiełło.

Najlepiej widocznym (i najszybciej) skutkiem zatrucia pszczół będą, o ile rolnicy masowo rzucą się do stosowania neonikotynoidów przy uprawie rzepaku, wyższe ceny miodu. Ale też brak pszczół, co jakiś czas temu Greenpeace wyliczał, oznaczać będzie mniej żywności w ogóle. Zależne od pszczół rośliny po prostu nie będą dawały nasion i owoców jeżeli nie zostaną zapylone.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL