Rodzina

Alimenciarze z elektroniczną bransoletą

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Zamiast siedzieć w więzieniu, pójdą do pracy. Przypilnuje ich elektroniczna bransoleta.

Ministerstwo Sprawiedliwości szykuje zmiany dla tych, którzy zalegają z alimentami. A z danych MS wynika, że aż 80 proc. Polaków, którzy mają zasądzone alimenty, nie wywiązuje się z obowiązku płacenia na dzieci.

Ministerstwo Sprawiedliwości chce, by alimenciarze, zamiast trafiać do więzienia, odbywali karę w domu z elektroniczną bransoletą, czyli w Systemie Dozoru Elektronicznego (SDE).

– Dozór elektroniczny to bardzo dobre rozwiązanie. Znacznie lepsze niż kara więzienia. Taka forma odbywania kary nie tylko pozwala na nieuchronne ukaranie skazanego, ale też daje możliwość spłacenia długu wobec dzieci – uważa generał Paweł Nasiłowski, pełnomocnik ministra sprawiedliwości do spraw SDE.

Na czym polega taka kara? Otóż skazany z wyrokiem, zamiast trafić do więzienia, zostaje w domu. Sąd ustala dla niego harmonogram dnia, uwzględniając pracę (godzinowo i zmianowo), obowiązki rodzinne (np. odbieranie dzieci ze szkoły) itd. Jeśli w czasie, kiedy ma przebywać w domu, nie ma go tam, grozi mu powrót za kratki. System o każdym takim incydencie informuje też kuratora.

SDE ma swoje zalety. Jest skuteczny – na 47 tys. skazanych, którzy do tej pory skorzystali z elektronicznej bransolety, tylko 10 proc. naruszyło jego warunki, oraz indywidualny – dzięki dopasowaniu harmonogramu dnia do warunków życiowych skazanego nie musi on rezygnować z pracy czy opieki nad dziećmi.

– Nie bez znaczenia jest również koszt odbywania kary w więzieniu – twierdzi MS. I podaje, że za miesiąc z bransoletą trzeba zapłacić 334 zł, a za taki sam okres za kratami państwo płaci blisko 3 tys. zł.

Na tym jednak nie koniec. Pod koniec grudnia 2016 r. rząd przyjął też inne zmiany. Jeśli przez trzy miesiące albo dłużej osoba zobowiązana do płacenia alimentów nie będzie tego robiła, prokurator będzie mógł automatycznie prowadzić postępowanie i stawiać zarzuty. Kara? Grzywna, ograniczenie wolności lub do roku więzienia. Do dwóch lat więzienia grozić ma z kolei osobie, która nie płacąc alimentów, narazi osobę najbliższą na niemożność zaspokojenia podstawowych potrzeb życiowych.

Ponadto w piątek 20 stycznia rzecznik praw obywatelskich wysłał do Sądu Najwyższego pytanie w sprawie niealimentacji i karania za nią. Prosi, by SN pomógł zinterpretować „uporczywe uchylanie się od obowiązku płacenia alimentów".

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL