Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Reprywatyzacja w Warszawie

Gronkiewicz-Waltz:Nie stawię się przed komisją

Hanna Gronkiewicz-Waltz
Fotorzepa/ Krzysztof Skłodowski
- Z powodu braku bezstronności przewodniczącego komisji weryfikacyjnej i niektórych jej członków korzystam z prawa do odmowy zeznań - mówiła prezydent stolicy. Hanna Gronkiewicz-Waltz nie stawi się na posiedzeniu komisji weryfikacyjnej, na które wraz z mężem została wezwana jako świadek.

Hanna Gronkiewicz-Waltz i jej mąż Andrzej Waltz zostali wezwani jako świadkowie na dzisiejsze posiedzenie komisji weryfikacyjnej, która zajmie się reprywatyzacją nieruchomości przy ul. Noakowskiego 16. Prawo do części kamienicy nabył Andrzej Waltz.

Decyzja o reprywatyzacji kamienicy zapadła w 2003 roku, gdy prezydentem stolicy był Lech Kaczyński.

Wątpliwości budzi fakt, że prawa do nieruchomości nabył po wojnie wuj Andrzeja Waltza od oszusta. Krótko potem kamienica została sprzedana.

Podczas konferencji prasowej Gronkiewicz-Waltz stwierdziła, że przez minione lata podczas sprawowania władzy przez Prawo i Sprawiedliwość nie wyjaśniono sprawy reprywatyzacji kamienicy przy Noakowskiego.

Zarzuciła też komisji weryfikacyjnej, że wyłącznie jej rodzina z grupy spadkobierców wzywana jest przed komisję.

Gronkiewicz-Waltz poinformowała, że w związku z wezwaniem jej na dzisiejsze posiedzenie komisji jako świadka, już 1 grudnia wystosowała do komisji pismo, w którym powołując się na artykuł 83 par. 1 KPA odmawia zeznań, ponieważ stroną w sprawie jest jej mąż.

Prezydent zarzuciła komisji, że "pokrętnie" wzywa ją tym razem jako świadka, uprzednio traktując jako stronę, a łączenie tych dwóch statusów jest niezgodne z prawem.

Gronkiewicz-Waltz zarzuciła Patrykowi Jakiemu, który nie wyklucza startu w wyborach na prezydenta Warszawy, że wszelkie jego działania mają go przybliżyć do zajęcia tego stanowiska. Przypomniała też, że już kilkakrotnie wnioskowała o wyłączenie z obrad komisji jej przewodniczącego, Patryka Jakiego, "ponieważ permanentnie występując w mediach podważa wiarygodność jej osoby".

Prezydent Warszawy zarzuciła, że dzisiejsze zatrzymania w Ratuszu dowodzą, że sprawa jest polityczna, a nie służy wyjaśnieniu kwestii reprywatyzacyjnych w Warszawie. - Przypominam, że wykorzystywanie służb do do celów politycznych to łamanie prawa i grozi za to odpowiedzialność karna - powiedziała prezydent.

Źródło: rp.pl

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL