Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Kopacz – Szydło: gra ambicji

Kandydatka PiS na premiera Beata Szydło i premier Ewa Kopacz
Fotorzepa
Stawkš poniedziałkowej debaty jest gra o maksymalnie 300 tys. swobodnych głosów, których przepływy zaważš przede wszystkim na losie partii walczšcych o przekroczenie progu wyborczego – uważa były prezes TNS OBOP.

Przed nami debata telewizyjna z udziałem premier oraz pretendentki PiS do fotela szefa rzšdu. Miejmy nadzieję, że ożywi ona nużšcš kampanię wyborczš. O znaczeniu tego typu debat decydujš po pierwsze – stawka, o którš toczy się gra, po drugie – siła osobowoœci uczestników, oraz po trzecie to – czy dyskusja współbrzmi z nastrojami ulicy.

Przełomu nie będzie

W przeszłoœci mieliœmy debaty, które zbliżały się do maksimum skali każdego z tych trzech wymiarów. Stosunkowo łatwo je wymienić: debata Lecha Wałęsy z Alfredem Miodowiczem – wprawdzie nie wyborcza, ale majšca ogromne znaczenie dla przemian demokratycznych w Polsce; debata Lecha Wałęsy z Aleksandrem Kwaœniewskim, która obaliła mit niezwyciężonego Wałęsy i utorowała drogę do pełni władzy postkomunistów; czy wreszcie goršca debata sprzed oœmiu lat Donalda Tuska z Jarosławem Kaczyńskim, która zakończyła rzšdy PiS.

Pamiętamy je dobrze, ponieważ odbieraliœmy je jako przełomowe. Nie można tego samego powiedzieć o prezydenckich debatach œp. Lecha Kaczyńskiego z Donaldem Tuskiem ani o niedawnych debatach Bronisława Komorowskiego z Andrzejem Dudš. Przegrywały one z pršdem wydarzeń, który był tak silny, że nie dopuszczał zmiany kierunku bez względu na to, co się w tych debatach działo.

W 2005 r. dynamika wyborcza uruchomiona po zwycięstwie PiS w wyborach parlamentarnych oraz korzystna konfiguracja wyborcza po pierwszej turze wyborów prezydenckich sprzyjały Lechowi Kaczyńskiemu. W niedawnych wyborach prezydenckich determinacja kandydata PiS, fenomen poparcia Kukiza oraz kompromitujšca kampania Bronisława Komorowskiego wywołały gwałtowny odruch społeczny przeciwko urzędujšcemu prezydentowi, który przyniósł Andrzejowi Dudzie spektakularne zwycięstwo. Po dzisiejszej debacie telewizyjnej pomiędzy Ewš Kopacz a Beatš Szydło mało kto spodziewa się przełomu. Koniunktura wyborcza jest zdecydowanie po stronie kandydatki PiS, o czym przekonujš nie tylko aktualne sondaże, ale przede wszystkim przebieg czterech kolejnych kampanii wyborczych, w których PiS mozolnie budował pozycję lidera. Œrednia ostatnich sondaży (Millward Brown, IBRiS, TNS, Ipsos, CBOS) daje PiS około 10 pkt proc. przewagi nad PO (w stosunku 38 do 28,4 pkt proc.).

W obserwowanych trendach poparcia dla partii nie dzieje się niż nadzwyczajnego. Musiałby się ziœcić nieprawdopodobny scenariusz, żeby tak duża przewaga PiS została roztrwoniona w ostatnim tygodniu przed wyborami z powodu debaty telewizyjnej. Tym bardziej że Beata Szydło ma wsparcie Jarosława Kaczyńskiego, który niejako w tle mobilizuje twardy elektorat PiS.

Jeœli ktoœ nie wierzy w sondaże, powinien spojrzeć na wyniki ostatnich elekcji. PiS tylko minimalnie przegrał z PO wybory do Parlamentu Europejskiego, w których struktura wyborców jest niekorzystna dla partii Jarosława Kaczyńskiego ze względu na nadreprezentację wyborców z dużych miast, a ci na ogół sprzyjajš PO. PiS wygrał wybory do sejmików wojewódzkich, w których zwykle uzyskiwał najgorsze wyniki ze względu na nadaktywnoœć wyborców PSL (abstrahuję od „cudu nad urnš" w ostatnich wyborach samorzšdowych).

Ale to nie wszystko. Generalnie doszło do głębokiego przesunięcia się wyborców na prawo, majšcego charakter nie koniunkturalny, lecz strukturalny. Spójrzmy na zyski i straty zblokowanych logicznie podmiotów politycznych, które startowały w wyborach przed czterema laty oraz startujšcych obecnie (z pominięciem Kukiza'15, gdyż tę formację należy potraktować jako nowe zjawisko).

Wysoka oglšdalnoœć

Przy założeniu wiarygodnoœci zaprezentowanych sondaży cały blok centrowo-lewicowy pozostajšcy w radykalnej opozycji do PiS stracił w cišgu czterech lat aż 17,6 pkt proc. poparcia. Przy założeniu frekwencji z 2011 r. oznacza to, że odpłynęło od niego ponad 2,5 mln wyborców. Wyłšczajšc z tego zestawiania Nowoczesnš, sama PO traci w porównaniu z 2011 r. ponad 10 pkt proc., a koalicja rzšdzšca PO–PSL w sumie 14,6 pkt, czyli ponad 2 mln głosów. W mojej ocenie stawkš tej debaty jest gra o maksymalnie 300 tys. swobodnych głosów, które nie sš rozstrzygajšce dla kwestii zwycięstwa w wyborach. Paradoksalnie kierunek przepływu tych głosów może mieć największy wpływ na przyszłoœć „partii okołoprogowych". Dobry występ obu pań będzie spędzał sen z oczu liderów tych partii aż do końca kampanii wyborczej.

Debata telewizyjna będzie miała natomiast duże znaczenie w wymiarze personalno-politycznym. Sondaże pokazujš, że Ewa Kopacz przystępuje do debaty z większym potencjałem przywództwa, który będzie musiała w niej potwierdzić. Z kolei Beata Szydło znajduje się pod presjš udowodnienia swoich kompetencji jako kandydatki na szefa rzšdu. Nie ma lepszej okazji, aby to zrobić, niż bezpoœrednie starcie z urzędujšcš premier. Patrzšc na ten aspekt rywalizacji, stawka debaty jest naprawdę wysoka, albowiem idzie w niej o potwierdzenie ambicji przywódczych. Możemy więc oczekiwać sporych emocji.

W przypadku telewizji tam, gdzie sš emocje, tam też jest wysoka oglšdalnoœć. Wiemy, że Polacy lubiš oglšdać najważniejsze debaty wyborcze na równi ze zwycięskimi meczami reprezentacji Polski w piłce nożnej.

Na niekorzyœć dzisiejszej debaty może działać fakt, że w pewnym momencie przyjdzie jej konkurować z kolejnym odcinkiem serialu „M jak miłoœć", który o tej porze roku gromadzi przed ekranami blisko 7 mln widzów, czyli ponad 40 proc. wszystkich widzów oglšdajšcych w tym czasie telewizję. Zdecydowana ich większoœć to kobiety. Częœć z nich na pewno będzie miała dylemat, czy towarzyszyć pojedynkowi Ewy Kopacz z Beatš Szydło do końca, czy przerzucić się na swój ulubiony serial. Wiele będzie zależało od temperatury tej debaty.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL