Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Krzystyniak: Odcinanie Ślšska

Fotorzepa/Tomasz Jodłowski
Niedawno Ruch Autonomii Œlšska na swym oficjalnym profilu ogłosił, że „Rotę” Marii Konopnickiej œpiewajš „przybłędy z kompleksami”. W ten sposób przedstawiciele RAŒ postanowili zamanifestować swš rzekomš wyższoœć nad „przyjezdnymi” – zauważa historyk.

Na Œlšsku trwa zamazywanie polskoœci przy biernej postawie prawie wszystkich instytucji państwa polskiego. W sferze kulturowej polskoœć Œlšska jest usuwana często w brutalny i bezpardonowy sposób. Odnoszę nawet wrażenie, że wielu ucieszyłoby, gdyby od jutra rozpoczęto usuwanie polskiego godła z instytucji państwowych.

O sytuacji na Œlšsku zrobiło się głoœno trzy lata temu, kiedy wybuchła afera z proniemieckimi wytycznymi do przygotowywanej wystawy stałej w Muzeum Œlšskim. To wtedy wielu zaczęło się zastanawiać nad kondycjš polskoœci na Œlšsku. W województwie œlšskim, w którym mieszka obecnie ponad 5 mln osób, nie ma instytucji – ani naukowej, ani też kultury – która zdecydowanie broniłaby polskoœci Œlšska. (Nota- bene okreœlenie „polskoœć Œlšska" budzi wœciekłoœć krzewicieli „wielokulturowoœci" tego regionu).

Milczenie historyków

Na pewno nie robiš tego nowo otwarte Muzeum Œlšskie ani funkcjonujšce tu uczelnie. Nie zajmuje się tym Instytut Badań Regionalnych, powstały cztery lata temu. Praktycznie nie istnieje dziœ komórka badawcza, która zajmowałaby się powstaniami œlšskimi. Instytut Pamięci Narodowej na Œlšsku jest bardziej zainteresowany opisem działalnoœci niemieckiego Freikorpsu we wrzeœniu 1939 roku niż badaniem zbrodni popełnianej na inteligencji polskiej i powstańcach œlšskich po wkroczeniu Niemców we wrzeœniu 1939 roku. Zresztš już od dawna obronę Œlšska przedstawia się przez pryzmat niemieckich archiwów, przy okazji obalajšc mit obrony wieży spadochronowej.

Skšdinšd, spoglšdajšc na konferencje i publikacje poœwięcone tzw. tragedii górnoœlšskiej 1945, można odnieœć nieodparte wrażenie, że wojna na Œlšsku rozpoczęła się dopiero w styczniu 1945 roku w chwili wkroczenia Armii Czerwonej. Polacy z kolei, według tej wersji, rozpoczęli niezależnie od Sowietów szykanowanie Œlšzaków. W taki oto sposób w Muzeum Œlšskim przedstawiono wštek powojennych obozów, w których osadzano Œlšzaków. Na wystawie znajdziemy podział na „polskie komunistyczne obozy" oraz sowieckie... Ponieważ milczš historycy na Œlšsku, milczy też IPN, można zatem odnieœć wrażenie, że komuniœci cieszyli się tak dalece idšcš niezależnoœciš, iż mogli zakładać własne obozy.

Jedynie słuszna wizja

Na Œlšsku trwa więc zamazywanie polskoœci przy biernej postawie prawie wszystkich instytucji państwa polskiego. Polskoœć Œlšska w sferze kulturowej jest usuwana często w brutalny i bezpardonowy sposób. Myœlę, że wielu ucieszyłoby, gdyby np. od jutra rozpoczęto usuwanie polskiego godła z instytucji państwowych. Zapewne znalazłyby się media, które przyklasnęłyby takim działaniom, wyœmiewajšc i obrzucajšc epitetem: „polskich nacjonalistów" tych wszystkich, którzy odważyliby się zaprotestować.

Politolodzy i historycy na Œlšsku już dawno odkryli, gdzie leżš konfitury i że na pewno nie może ich zaoferować Polska... Kilka nazwisk zawodowo wspiera swoimi „obiektywnymi" opiniami jedynie słusznš „wielokulturowš" wizję Œlšska. Ich „obiektywizm" nie budzi zastrzeżeń władz uczelni ani mediów itp. Skšdinšd, gdyby oœmielili się oni głosić inne tezy, zostaliby niechybnie wykreœleni przez media z listy dyżurnych „autorytetów". Przez media, które zawsze dostrzegš i napiętnujš „polski szowinizm".

Niedawno Ruch Autonomii Œlšska na swym oficjalnym profilu ogłosił, że „Rotę" Marii Konopnickiej œpiewajš „przybłędy z kompleksami". Zamanifestowali w ten sposób swš rzekomš wyższoœć nad „przyjezdnymi". To nic nowego. Z wielu wypowiedzi przedstawicieli i sympatyków Ruchu Autonomii Œlšska wynika, że mieszkańcy Œlšska dzielš się na lepszych, czyli miejscowych, i gorszych, czyli przyjezdnych. Przy czym prawo do działalnoœci publicznej oraz współdecydowania o losach Œlšska mogš posiadać – z racji swej wyższoœci kulturowej – tylko Œlšzacy. Reszta powinna się podporzšdkować woli gospodarzy. Dla mniej zorientowanych: „przybłędami" sš wszyscy, którzy przyjechali na Œlšsk po 1945 roku oraz ich potomkowie. Ci ludzie powinni pokornie poddać się woli gospodarzy jako potomkowie „małpy, która zepsuła zegarek", winni podziwiać „maszynę parowš" i rozwój przemysłowy Œlšska, który był możliwy tylko pod niemieckim panowaniem, a nie w „polskim bałaganie".

Jako ciekawostkę można podać, że krótko po wyborach samorzšdowych, w jednym z programów TVP Kultura, przedstawicielka RAŒ zapytana o wynik wyborczy organizacji, odpowiedziała rozbrajajšco, iż „RAŒ jest niedoszacowany, gdyż w okręgach, gdzie startowali przedstawiciele organizacji, mieszka dużo „nie- Œlšzaków"... Może należałoby zatem stworzyć specjalne okręgi wyborcze? A może pozbawić „nie-Œlšzaków" prawa głosowania?

Polacy zatem przybyli na Œlšsk w 1945 roku, aby zniszczyć jego wielokulturowoœć. Taki wniosek można wysnuć z publikacji i konferencji majšcych na celu przybliżenie wydarzenia ze stycznia 1945 roku. Oczywiœcie sowieckie represje po 1945 roku sš faktem, jednak i w tym wypadku próbuje się za nie obarczyć Polskę i Polaków. Tak jak gdyby Polacy mogli decydować o swoich losach samodzielnie po II wojnie œwiatowej. I znowu ta sama kwestia – nie protestuje IPN, nie wypowiadajš się też historycy.

Profesor Ryszard Kaczmarek z Uniwersytetu Œlšskiego trzy lata temu podczas otwartej debaty na temat scenariusza wystawy historycznej w Muzeum Œlšskim zapytał z wyrzutem: „Czy politycy myœlš, że polscy historycy zrobiš coœ antypolskiego"? Wypadałoby odwrócić pytanie: czy polscy historycy jeszcze kiedyœ zrobiš coœ polskiego? Obawiam się, że nie. Nie na Œlšsku.

Truizmem jest twierdzenie, że polskoœć Œlšska jest zagrożona. Ona zdaje się być wymazywana w tempie wcale nie pełzajšcym. Pod pozorem odkrywania prawdy historycznej, niczym nożyczkami odcina się Œlšsk od Polski.

Przykłady? Proszę bardzo. – W 2013 roku w miejscu, gdzie kiedyœ stykały się granice trzech zaborów, między Mysłowicami a Sosnowcem, usunięto upamiętniajšcy to napis. Zamiast tego dziœ możemy przeczytać informację, że tu stykały się granice trzech państw. Skšd ta zamiana? Otóż okazuje się, że Œlšsk nigdy nie był pod zaborami... Można to rozumieć w taki sposób: Œlšzacy nie mogš roœcić względem Prus żadnych pretensji, gdyż cały czas do tego państwa legalnie należeli... Jak wyjaœniał przedsięwzięcie Marek Plura, wówczas poseł na Sejm RP: „To ważna dla Œlšzaków częœć tożsamoœci, dlatego należy o niš dbać. Naszej historii nie będziemy się wstydzić. Nie chcemy też jej homogenizować z historiš Polski".

Tylko patrzeć jak na tablicach upamiętniajšcych powstania œlšskie zostanie zmieniony napis na „wojna domowa Œlšzaków", w imię prawdy oczywiœcie, a nie „gomułkowsko-nacjonalistycznej" wizji historii, jak okreœlajš to przeciwnicy polskoœci Œlšska.

Powrót na właœciwš drogę

Skšdinšd trudno o większš manifestację biernoœci wobec tak skandalicznego działania jak zmiana treœci tablicy w Trójkšcie Trzech Cesarzy i władz, i œrodowiska naukowego. Œlšsk historycznie rzeczywiœcie możemy uznać za nieobjęty zaborami. Jednak miejsce to, jakkolwiek patrzeć, jest szczególne, również dla Polaków. Właœnie tam zbiegały się granice trzech wrogich państw. Wrogich jednak nie dla Œlšzaków, jak się okazuje.

Parafrazujšc więc okreœlenie użyte przez Rafała Ziemkiewicza, zwijanie polskoœci na Œlšsku trwa i nie jest ani powolne, ani ciche. Odbywa się całkiem głoœno, jego inicjatorom zależy wręcz na rozgłosie. Ba! Zdajš się oczekiwać podziękowań za swój trud włożony w cywilizacyjny powrót Œlšska z błędnej drogi „polskiego nacjonalizmu".

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL