Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Marian Piłka: PiS z Balcerowiczem

Fotorzepa, Darek Golik
Mimo deklaracji obecny rzšd wcale nie zrywa z dotychczasowš politykš gospodarczš – pisze Marian Piłka, historyk, wiceprezes Prawicy Rzeczypospolitej.

Żyjemy w czasach, gdy debatę publiczna zastšpiła propaganda. Nie konfrontacja argumentów, a budowanie „narracji" jest treœciš współczesnego życia publicznego. Fakty majš drugorzędne znaczenie, liczš się emocje, budowanie wizerunku, eksploatowanie strachu i nadziei czy dzielenie społeczeństwa na swoich i obcych.

Pogarda dla faktów i dla debaty publicznej ma miejsce także w dziedzinie polityki gospodarczej, tak wydawałoby się niepodatnej na manipulacje „narracji". Bo to dziedzina, w której fakty najłatwiej ustalić i przeciwstawić fałszywej propagandzie. Tymczasem to właœnie polityka gospodarcza jest jednym z czołowych tematów uzasadniajšcych „dobrš zmianę" i prezentowana jest jako fundamentalne zakwestionowanie dotychczasowej praktyki w tej dziedzinie. Plan wicepremiera Mateusza Morawieckiego prezentowany jest nieomal jako alternatywa dotychczasowego modelu polityki gospodarczej symbolizowanej przez byłego wicepremiera Leszka Balcerowicza. „Polonizacja" systemu bankowego, podatek bankowy, niewprowadzony podatek handlowy czy uszczelnienie systemu podatkowego sš charakterystycznymi elementami polityki gospodarczej obecnego rzšdu. Ale czy rzeczywiœcie wystarczajš, by okreœlić jš jako przełom?

Otóż trudno Jarosława Kaczyńskiego i politykę, którš tworzy, traktować jako alternatywę dla systemu Balcerowicza. Przypomnijmy, że u jego podstaw leży bezkrytyczne wdrożenie zasad tzw. konsensusu waszyngtońskiego forsowanego w latach 90. XX w. przez Międzynarodowy Fundusz Walutowy. Jego istotš było przyjęcie ustalanych przez czynniki zewnętrzne wobec naszego kraju i w interesie zewnętrznym reguł kształtujšcych polskš gospodarkę. Główne postulaty to liberalizacja gospodarek postkomunistycznych, zwłaszcza deregulacja handlu i rynków finansowych, ułatwienie w prywatyzacji dla kapitału zagranicznego, przekształcenie gospodarek w rynki zbytu dla zewnętrznych producentów, uprzywilejowanie kapitału zagranicznego w budowaniu gospodarki rynkowej.

Jeżeli porównamy model przebudowy gospodarki komunistycznej w rynkowš prowadzonej według wytycznych MFW w europejskich krajach z modelem przezwyciężenia komunizmu w gospodarce chińskiej, ignorujšcej zalecenia tej instytucji, to dopiero ujrzymy rzeczywiste koszty transformacji wyrażajšce się przede wszystkim w tempie wzrostu PKB. Polityka Balcerowicza nie tylko się nie sprawdziła, jeżeli chodzi o hamowanie inflacji, ale przede wszystkim nie wytrzymuje konkurencji z modelem transformacji, który był zaprzeczeniem realizacji konsensusu waszyngtońskiego i przyczynił się do bezprecedensowego wzrostu ekonomicznego w Chinach. Prof. Witold Kieżun słusznie uważa politykę Balcerowicza za model budowania gospodarki neokolonialnej.

Wyzwaniem dla polskiej gospodarki jest właœnie przezwyciężenie jej neokolonialnego charakteru, przede wszystkim poprzez wzmacnianie i rozwój rodzimej przedsiębiorczoœci. Oczywiœcie proces ten w warunkach naszego członkostwa w Unii Europejskiej jest znacznie trudniejszy niż w latach 90., gdy jeszcze nie należeliœmy do UE. Niemniej nawet obecnie państwo ma wiele możliwoœci budowania własnej przyszłoœci w sferze ekonomii, jeżeli dokona zasadniczej reorientacji polityki gospodarczej. Nadal ma bowiem możliwoœć prowadzenia polityki regulacyjnej i różnorakich form wspierania rodzimej przedsiębiorczoœci, zwłaszcza dysponuje instrumentem zamówień publicznych. Ten zwrot wymaga oparcia się na paradygmacie patriotyzmu gospodarczego.

Odchodzenie od budowania gospodarki neokolonialnej miało miejsce w przeszłoœci. Ale były to korekty bardzo nieœmiałe i niewystarczajšce. Do tej pory w polskiej polityce gospodarczej dominuje bowiem dziedzictwo Leszka Balcerowicza. Utrzymanie tej polityki jest w pewnej mierze efektem działań Jarosława Kaczyńskiego, współtwórcy rzšdu Mazowieckiego i polityki gospodarczej lat 2005–2007, za pierwszych rzšdów PiS, gdy jej kreatorem uczynił Zytę Gilowskš, wyznawczynię Balcerowicza. Także polityka obecnego rzšdu nie oznacza zerwania z tym dziedzictwem, lecz jest jedynie nieœmiałš korektš.

Diagnoza polskiej gospodarki dokonana przez Mateusza Morawieckiego jest zasadniczo słuszna. Ale praktyka zaprzecza jego deklaracjom. Sztandarowymi próbami przezwyciężenia polityki Balcerowicza miałyby być przede wszystkim projekty ustaw o podatku bankowym i handlowym. Majš one oczywiœcie rys uderzajšcy w przedsiębiorczoœć zagranicznš, bo handel wielkoprzestrzenny jest zdominowany przez obcy kapitał, ale bankowoœć, po „polonizacji" Banku Pekao, jest już zdominowana przez kapitał rodzimy. Uchwalenie tych projektów to przede wszystkim naœladownictwo polityki Viktora Orbana, który wyznacza agendę polityki państw œrodkowoeuropejskich wobec Unii Europejskiej, i jest przede wszystkim metodš pozyskiwania œrodków na politykę społecznš. Wpisuje się to w politykę prowadzonš już w przeszłoœci (przykładem podatek od zysków kapitałowych), dlatego trudno uznać to za formę zerwania z dotychczasowš politykš gospodarczš.

Za takš trudno także uznać „polonizację" Banku Pekao. Mieliœmy już bowiem wczeœniej do czynienia z „polonizacjš" PZU. I podobnie jak w tamtym przypadku obie „polonizacje" były bardzo korzystne dla poprzednich właœcicieli. Natomiast uszczelnienie systemu podatkowego jest niewštpliwie zasługš obecnego rzšdu – i największym jak dotšd jego osišgnięciem „finansowym". Dokonał tego poprzedni minister finansów, który zresztš następnie musiał się pożegnać ze stanowiskiem. Natomiast polityka przemysłowa nadal jest głównie tematem medialnych dywagacji.

Co jeszcze œwiadczy o kontynuacji? Rzšd prowadzi politykę taniej siły roboczej poprzez niekontrolowanš imigrację, głównie Ukraińców. To metoda konkurowania przede wszystkim kosztami pracy. Powstrzymywanie w ten sposób wzrostu płac to z jednej strony ograniczanie chłonnoœci rynku wewnętrznego, z drugiej zaœ zmniejszanie presji na wzrost inwestycji. Spadek bezrobocia i niedobór siły roboczej zawsze jest bowiem silnym stymulatorem unowoczeœniania produkcji. Poziom inwestycji jest jednš z największych słaboœci obecnego rozwoju gospodarczego i powinien stać się zasadniczym priorytetem polityki rozwojowej. Także „polonizacja" Pekao spowodowała wypływ œrodków za granicę, zamiast stymulować wzrost krajowych inwestycji. To jeden z większych błędów obecnej ekipy rzšdowej.

Nadal wspiera się kapitał zagraniczny. Zarówno utrzymanie specjalnych stref ekonomicznych, jak też ostatnia decyzja o wsparciu inwestycji Mercedesa pokazujš zakres kontynuacji dotychczasowej praktyki. W polityce regulacyjnej trudno dopatrzyć się elementów oparcia jej na paradygmacie wspierania patriotyzmu gospodarczego.

Zasadniczym zadaniem państwa musi być wsparcie dla rodzimego handlu, który jest obecnie dobijany przez zagraniczne supermarkety. Handel to nie tylko podstawa budowania klasy œredniej, ale najszybsza metoda akumulacji kapitału. Historia gospodarcza œwiata nie zna przypadku rozwiniętej gospodarki bez rodzimego handlu. Dlatego to polonizacja w tym sektorze powinna być celem.

Istnieje wiele metod wsparcia rodzimego handlu poprzez politykę regulacyjnš. Niestety, nawet projekt ustawy o wolnych niedzielach, który uderza przede wszystkim w zagraniczne sieci handlowe, napotyka na bariery w rzšdzie. Także instytucje państwowe nie wspierajš produkcji rodzimej. Przykładem tu jest Orlen, który na swoich stacjach promuje przede wszystkim produkty firm zagranicznych działajšcych w Polsce.

Państwo poprzez telewizję publicznš jest w stanie promować patriotyzm konsumencki jako dŸwignię rozwoju rodzimej przedsiębiorczoœci, a zwłaszcza handlu. Zamiast tego pojawiajš się pomysły wykupienia upadajšcych zagranicznych czasopism wydawanych w Polsce. To tylko przykład, jak używajšc hasła „polonizacji" rynku medialnego można wspomóc zagraniczne przedsiębiorstwa medialne w ratowaniu ich finansów.

Najbardziej uderzajšcym przykładem kontynuacji polityki balcerowiczowskiej było poparcie zarówno rzšdu, jak i europarlamentarzystów PiS dla ratyfikacji układu CETA. Układ ten jest radykalnym wypełnieniem zaleceń konsensusu waszyngtońskiego z destrukcjš suwerennoœci państw narodowych i otwarciem naszego rynku, kosztem zwłaszcza producentów rolnych. Na szczęœcie wszystko wskazuje, że groŸniejszy w skutkach układ TTIP, też popierany przez rzšd, prawdopodobnie nie wejdzie w życie. Układy te zawierajš klauzule dotyczšce sšdów arbitrażowych, które sprawiajš, że roszczenia międzynarodowych korporacji sš zagrożeniem dla finansów naszego państwa. Rzšd nawet nie ma zamiaru usunięcia tego typu klauzul z międzynarodowych umów handlowych, zawieranych przede wszystkim w latach 90. A jest to kwestia o fundamentalnym znaczeniu zarówno dla suwerennoœci gospodarczej naszego kraju, jak i dla naszych finansów publicznych.

Przykładem obrony obcych interesów gospodarczych jest kwestia kredytów frankowych. Rzšd PiS i osobiœcie Jarosław Kaczyński stanęli w obronie tego niesprawiedliwego drenażu œrodków od polskich obywateli przez przede wszystkim zagraniczne banki działajšce w naszym kraju.

Podporzšdkowanie naszego rozwoju zagranicznym interesom widać także w stosunku do zachowania waluty narodowej. W deklaracji rzymskiej rzšd zadeklarował prowadzenie polityki zmierzajšcej się do wyzbycia złotego i wprowadzenia euro. To jest ten sam tok rozumowania, który w czasie poprzednich rzšdów PiS doprowadził do przygotowania projektu konstytucji, w którym usunięto zapis o Radzie Polityki Pieniężnej blokujšcej przyjęcie euro. Dziœ w deklaracjach medialnych rzšd jest przeciwny rezygnacji z waluty narodowej, ale nie chce uznać istnienia złotego jako trwałego fundamentu naszej polityki gospodarczej. Przyjęcie euro byłoby umocnieniem naszej satelickiej pozycji w Unii i wyzbyciem się szans na uzyskanie podmiotowego miejsca w europejskiej gospodarce.

Preferencje dla rodzimych firm, ułatwienia zwłaszcza dla mikroprzedsiębiorstw, polonizacja handlu, rozwój polskich oœrodków badawczych nastawionych na unowoczeœnienie gospodarki, bardziej zdecydowane pozyskiwanie najnowoczeœniejszych technologii, wreszcie narodowa kampania na rzecz patriotyzmu konsumenckiego powinny być wyznacznikiem polityki gospodarczej. Tymczasem mamy do czynienia tylko z nieœmiałymi próbami odwoływania się do tego paradygmatu, a w zasadniczych kwestiach nadal obowišzuje polityka wypracowana przez MFW i realizowana z niewielkimi korektami od 27 lat. Bez zerwania z niš stosowane półœrodki nie doprowadzš do przezwyciężenia neokolonialnego charakteru polskiej gospodarki i do przyspieszenia tempa rozwoju.

Ekstaza, z jakš rzšdowe media przyjęły wzrost PKB w I kwartale w wysokoœci 4 proc. pokazuje, że przy znacznie lepszej koniunkturze międzynarodowej niż w latach poprzednich, i po wdrożeniu programu 500+ (co ogromnie wzmacnia rynek wewnętrzny), wzrost PKB o 0,1 pkt proc. w porównaniu z 2015 r. uważany jest za niebywałe osišgnięcie. Tymczasem należy to traktować jako sygnał alarmowy, a nie powód do fetowania sukcesu. Polska gospodarka nadal jest w stanie zagrożenia stagnacyjnym wzrostem utrwalajšcym naszš peryferyjnš pozycję.

Obecnš politykę ekonomicznš cechujš więc półœrodki i działania pozorne, skoncentrowane na propagandzie, a nie głębokie zmiany zdolne do nadania gospodarce nowego impulsu rozwojowego. Dotychczasowa polityka nie gwarantuje przezwyciężenia jej neokolonialnego charakteru, a bez tego nie mamy szans na wyrównanie naszego poziomu gospodarczego z naszymi zachodnimi sšsiadami.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL