Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Witold Orzechowski o wystšpieniu Donalda Trumpa w Warszawie

AFP
Wystšpienie prezydenta USA w Warszawie będzie nazywane „historycznym". Od 6 lipca 2017 roku zaczęła się moralna krucjata XXI wieku – pisze reżyser i producent.

Przyjazd Donalda Trumpa do Polski i jego wystšpienie przy pl. Krasińskich w Warszawie można przyrównać do ciosu zadanego przez Supermana. Prezydent Trump zadał go wszelkim lewicujšcym i lewackim œrodowiskom, mediom liberalnym (CNN, NBC, TVN) wspierajšcym zachodnie liberalne rzšdy. Zadał też cios polskiej opozycji próbujšcej sypać piasek w szprychy i odwrócić koło historii, która dzieje się na naszych oczach.

Szok po jasnym i otwartym pokazaniu przez Trumpa programu politycznego oraz celów będzie tym większy, że elity liberalne nie doceniły głębi, prawdy i wartoœci, jakie kierowały tym niezawodowym politykiem, który niespodziewanie wygrał wybory w USA. Trump był nazywany „prostackim milionerem", „klownem" o zacofanych prawicowych poglšdach, który wkrótce zostanie zmarginalizowany przez zmasowany atak tychże elit i ich mediów. Tymczasem prezydent USA w swoim wystšpieniu – z głębiš myœli, pełnš filozoficznych i humanistycznych przekonań, namawiał do moralnej krucjaty, by ratować chrzeœcijańskš cywilizację Zachodu. Wypadł jak szlachetny rycerz na tle zbiorowiska bezideowego bałaganu (rozruchy w Hamburgu). Ten rycerz w zbroi najsilniejszego mocarstwa militarnego na œwiecie, ubrany w płaszcz ekonomicznej potęgi gospodarczej i siłę dolara amerykańskiego został wysłuchany inaczej niż jakikolwiek inny przywódca lub autorytet œwiatowy. A któż inny mógłby być bardziej wart wysłuchania?

Czy Angela Merkel, która spowodowała napływ miliona nielegalnych emigrantów muzułmańskich do Niemiec, a której ponowny wybór na stanowisko kanclerza wcale nie jest taki pewny na jesieni? Jeszcze kilka takich rozruchów lewackich terrorystów dewastujšcych Hamburg w czasie spotkania G20 i przestanie mieć na to szanse. Czy może przywódcš Zachodu miałby zostać nowy prezydent Francji Emmanuel Macron? Sprawiajšcy wrażenie wyboru z rozpaczy wobec mizerii innych kandydatów i z niechęci Francuzów do Marine Le Pen. Macron to zawodnik wagi koguciej przy Trumpie, który walczy w kategorii superciężkiej.

W okowach poprawnoœci

„Efekt Tumpa" polega na tym, ze wywrócił on stół przygotowany do obiadu z ustawionš na nim porcelanš i potłukł poszeregowane talerze i kieliszki. Bogate, acz bezmyœlne elity Zachodu, zajęte były przez ostatnich 30 lat wyłšcznie konsumpcjš nagromadzonego bogactwa, biurokratycznymi regulacjami i mnożeniem „praw i zakazów", także w dziedzinie poprawnoœci politycznej. Doszło do tego (zaczęło się w Ameryce), że na uniwersytetach „postępowi" profesorowie zaczęli ograniczać najpierw dopuszczalne dla studentów słownictwo, a potem tworzyć nowe, zastępcze słowa klucze. Potem trafiły one do języka mediów, prasy i telewizji, cenzurujšc w ten sposób język i pojęcia używane dotšd.

Rozszerzone to zostało o cenzurę tematów, o których wolno mówić, pisać lub zamieszczać ksišżkach. Nie wolno było np. negatywnie pisać o Murzynach (nawet o przestępczoœci), a zatem nie wolno było napisać, że sprawcš morderstwa w Bronxie był czarnoskóry Amerykanin zabijajšcy wystrzałami z colta innego Murzyna, też Amerykanina. Za to można było pisać o włoskiej mafii i porachunkach białej rodziny Gambino na Mathattanie, nawet z nazwiskami, np. John Gotti, a nie John G.

Gdy mieszkałem w USA w latach 90., zapamiętałem groteskowe zalecenia dla studentów uniwersytetu Columbia i dla szkół œrednich rozesłane przez władze edukacyjne. A więc nie wolno było używać pewnych słów i proponowano „właœciwe". Oto kilka przykładów:

– zamiast Murzyn „Afroamerykanin", nie „bandyta", tylko „mijajšcy się z prawem", zamiast garbaty „prosty inaczej", kulawego zastšpił „niepełnosprawny", homoseksualistę – „gej", patriotyzm – „nacjonalizm", a Boga – „siła wyższa".

Trump zerwał z poprawnoœciš politycznš i nazywa rzeczy po imieniu. Zapewniło mu to sukces w wyborach prezydenckich i zapewni sukces w czasie pobytu w Białym Domu.

Polski wzór

„Efekt Trumpa" widzimy już w Polsce, gdzie wygłosił swoje przemówienie. Nie uczynił tego ani w Brukseli, ani w Niemczech. Zajęło mu pół roku, zanim wypracował i okreœlił swoje przywództwo. W Polsce spowodowało to szokujšce wrażenie. Po latach „pedagogiki wstydu", antypolskiej propagandy, oœmieszenia wartoœci, pomniejszania symboli narodowych i tradycji narodowej, zaniechania interesu państwowego przez polityków Platformy Obywatelskiej i PSL – na oczach całego œwiata ktoœ obcy, prezydent USA, postawił za wzór Polskę i jej historię.

Trump z podziwem wyróżnił polski patriotyzm i umiłowanie wolnoœci, które pomogło nam przetrwać opresje, rozbiory, wojny i komunizm. Legła w gruzach propaganda relatywizmu, globalizmu i liberalizmu. Propaganda uprawiana przez prezydenta Komorowskiego (wizyta w Moskwie wraz z generałem Jaruzelskim u Putina po katastrofie smoleńskiej), manipulacja premiera Tuska (œledztwo smoleńskie, afera Amber Gold, próba podpisania przez wicepremiera Waldemara Pawlaka niekorzystnej dla Polski umowy gazowej z Gazpromem, „ciepła woda w kranie"). Orzeł z białej czekolady na Œwięto Niepodległoœci odsłaniany przez prezydenta RP Bronisława Komorowskiego już więcej się nie pokaże i nie będzie oœmieszania godła narodowego. Polscy twórcy filmowi nie będš więcej klęczeć na cmentarzach armii sowieckiej i nie będš kręcić filmów pt. „Polskie gówno" i „Pokłosie". Sprawi to magiczna siła „efektu Trumpa".

Odbudowa cywilizacji

Donald Trump wyróżnił w historii Polski bohaterski zryw patriotyczny Powstania Warszawskiego i wizytę papieża Jana Pawła II, która stała się poczštkiem obalenia komunizmu. Przypomniał, że „milion Polaków" zebranych na spotkaniu z papieżem wołało „My chcemy Boga!". Trump namawia do odbudowy cywilizacji chrzeœcijańskiej w Europie i Ameryce i jest to, jak się okazuje, fundament jego misji jako prezydenta.

Walka z terroryzmem, walka z biedš tak, ale Trump widzi to szerzej – trzeba rozpoczšć walkę o naszš zachodniš, tradycyjnš cywilizację, z poszanowaniem rodziny (a nie praw homoseksualistów), obronš granic państw narodowych (a nie multi-kulti bez granic). Z Bogiem i chrzeœcijaństwem, tradycjš Grecji i Rzymu, renesansu i reformacji, a nie z bezbożnym społeczeństwem konsumpcyjnym.

I mówi to kto? – miliarder, człowiek biznesu i sukcesu, który jest zdecydowany przewodzić Ameryce i œwiatu i wie, jak to zrobić.

Donald Trump pojawił się jak bohater z popkultury amerykańskiej – Superman lub Batman. Prowadził własny talk-show „The Apprentice" w telewizji i jest synonimem sukcesu. Jest ikonš Ameryki.

Pojęcie „efekt Trumpa" – przy jego determinacji, nieowijaniu problemów w bawełnę, nazywaniu rzeczy po imieniu, odwadze w podejmowaniu decyzji – będzie symbolem odnowy osłabionego œwiata zachodniego. Wystšpienie prezydenta USA w Warszawie będzie nazywane „historycznym". 6 lipca 2017 roku zaczęła się moralna krucjata XXI wieku.

Rozpoczšł to człowiek, który musi wytrzymać bezprzykładny atak wœciekłych i nienawistnych œrodowisk i grup ideologicznych. Nie myœlę tu o ISIS i innych przywódcach muzułmańskich. Nie myœlę tu o słabowitej armii rosyjskiej i dywersji generałów ze szkoły KGB (cyberataki). Myœlę tu o tych siłach, które powstały i rozwinęły się przez ostatnich 30 lat jako siły „Zła", a które teraz siłom „Dobra" ciężko będzie zwalczyć. To jest ta cała rozbijajšca ład chrzeœcijański i porzšdek moralny – zgniła subkultura i dezinformacja. Ona owładnęła amerykańskimi i europejskimi uniwersytetami, mediami, kulturš i niezależnš prasš. Szkoły, podręczniki dopuœciły pojęcie relatywizmu do powszechnego użytku. Najpierw opanowano i znarkotyzowano umysły, wskazano nowš religię – hedonizm. Ser tofu zamiast amerykańskiego steku, œwięto Ziemi zamiast Wielkiejnocy, Winter Holiday zamiast Bożego Narodzenia, trzecia płeć zamiast kobiety i mężczyzny.

Trump wie, ze nie stało się to przypadkiem. Że różne Sorosy, CNN-y, TVN-y, „Gazety Wyborcze", „Newsweeki", „The New York Timesy", „Frankfurter Allgemeine Zeitungi" pracowały długo i wytrwale na tym polu. Trump postanowił z tym walczyć i wydał im wojnę. Na końcu powiedział w Warszawie do Polaków i całego œwiata: zwyciężymy!

Witold Orzechowski jest reżyserem i producentem filmowym oraz telewizyjnym.

Œródtytuły pochodzš od redakcji.

Artykuł wyraża osobiste poglšdy autora.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL