Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Jakóbik: Gazprom i geopolityka

Surowce energetyczne nie sš zwykłym towarem, tylko narzędziem realizacji polityki zagranicznej. Nic nie oddaje tego stanu rzeczy lepiej niż spór o gazocišg Nord Stream 2 – pisze ekspert ds. energetyki.

Rosyjska propaganda, niestety powielana także w zachodnich mediach, powtarza tezę, że los Nord Stream 2 został przypieczętowany dzięki poparciu przewodniczšcego Komisji Europejskiej Jeana Claude'a Junckera oraz opinii jej prawników, którzy twierdzš, że kontrowersyjny projekt nie musi być podporzšdkowany prawu unijnemu. To nieprawda. Œwiadczš o tym dokumenty samej Komisji.

Chociaż służby prawne KE rzeczywiœcie uznajš, że gazocišg Nord Stream 2 nie powinien podlegać prawu unijnemu, to jeszcze do niedawna uważały przeciwnie, ale zostały poproszone o ponownš opinię. Poza tym Dyrektoriat Generalny ds. Energii, który także ma swoich prawników, twierdzi, że gazocišg można podporzšdkować prawu UE, choć wymagałoby to układu z udziałem Unii i Rosji.

Mogłoby to w praktyce oznaczać, że reżim prawny dla nowego gazocišgu będzie negocjowany przez Komisję w imieniu Rady Europejskiej, a zatwierdzenie układu będzie głosowane według zasady jednomyœlnoœci. Wtedy kraje przeciwne projektowi mogłyby go po prostu zawetować. Możliwe także, że Rosja nie chciałaby rozmawiać, bo taki układ wymagałby zmiany jej własnych przepisów w sektorze energetycznym, a wtedy Komisja mogłaby uznać przedsięwzięcie za niezgodne z prawem. Te fakty nie przebijajš się jednak do opinii publicznej.

Polityka zamiast biznesu

Ze względu na fakt, że odkłamywanie tez przedstawianych przez Gazprom jest czasochłonne, walka o racjonalnš dyskusję na temat Nord Stream 2 jest trudna. Rosjanie zatrudnili rzecznika dla konsorcjum odpowiedzialnego za nowy gazocišg. W ostatnim czasie podjšł się on medialnej krucjaty w obronie projektu. Przykłady fałszywej argumentacji używanej przez zwolenników kontrowersyjnego gazocišgu przedstawia Jerzy Dudek z Florence School of Regulation.

Po pierwsze, wskazujš na prognozowany spadek wydobycia własnego w UE i w konsekwencji zwiększenie zapotrzebowania na gaz. Nord Stream 2 ma odpowiadać na to zapotrzebowanie. Po drugie, tranzyt przez Ukrainę nie tylko nie jest bezpieczny, ale ma być zbyt drogi, co sprawia, że NS2 staje się opłacalny. Po trzecie, że jest to przedsięwzięcie biznesowe. Oczywiœcie, sformułowanie o motywacjach lub przyczynach politycznych projektu nie może się pojawić. Kontynuujšc przytaczanie argumentu, skoro jest to biznes, a nie polityka, to NS2 powinien być traktowany tak jak pozostałe projekty, a Unia nie powinna angażować się politycznie, lecz jedynie pilnować swoich funkcji regulacyjnych. Po czwarte, NS2 będzie przestrzegał zarówno prawa unijnego i międzynarodowego, jak i regulacji poszczególnych państw członkowskich. Po pište, że służy konkurencji i wspólnemu rynkowi energetycznemu – ocenia ekspert.

W otoczeniu medialnym funkcjonuje nieoficjalna informacja EurActiv.com na temat rzekomego poparcia Jeana Claude'a Junckera dla kontrowersyjnego gazocišgu Nord Stream 2. Jego szarš eminencjš jest Martin Selmayr, nieoficjalny rzecznik Berlina w Komisji. Nie wiadomo, czy wpływał na Junckera i czy w razie odpowiedzi pozytywnej byłaby to realizacja deklaracji wicekanclerza Niemiec Sigmara Gabriela z wizyty u prezydenta Rosji Władimira Putina z paŸdziernika 2015 roku. Wicekanclerz zapewnił wtedy Putina, że „nie pozwoli, aby Komisja Europejska mieszała się" w projekt Nord Stream 2.

Wszelkie próby ustalenia prawdy to według Gazpromu „upolitycznianie sporu". Jest inaczej. To polityka zwolenników projektu, którzy mogli uzyskać wpływy w Komisji Europejskiej, uniemożliwia przejrzystoœć dyskusji na ten temat. Bruksela jest w posiadaniu „kwitów" na Nord Stream 2, ale od roku nie chce ich ujawnić. W ten sposób nie realizuje swej instytucjonalnej roli obrońcy traktatów, a jej bezczynnoœć wykorzystujš budowniczowie Nord Stream 2. Z jednej strony przekonujš, że los gazocišgu jest przesšdzony, a z drugiej dyskredytujš linię najmocniej artykułowanš przez Polskę. Podejmowane sš próby izolowania Warszawy, jako jedynej siły, która jest przeciwna dotychczasowemu sposobowi współpracy z Rosjanami w sektorze gazowym.

Tymczasem za rygorystycznš ocenš Nord Stream 2 w liœcie do Komisji Europejskiej opowiedziały się oprócz naszego kraju także stolice Grupy Wyszehradzkiej, państw bałtyckich, Chorwacji i Rumunii. O ocenę prawnš zaapelowały także Dania i Szwecja, które w tym roku majš wydać ewentualnš zgodę na realizację odcinków przebiegajšcych przez ich wody terytorialne. Bez jasnej wykładni z Komisji Europejskiej nie będš mogły sięgnšć po kryterium inne niż œrodowiskowe, a te zapewne Nord Stream 2 spełni (podobnie jak było w przypadku istniejšcego już Nord Stream 1).

Zwolennicy Nord Stream 2 przekonujš, że to czysty biznes. Korzystajš z faktu, że zachodnim koncernom, które majš istotny wpływ na swe rzšdy, zależy głównie na tanim gazie, a Rosjanie wykazujš skrajnš determinację na rzecz zaprezentowania elastycznej oferty. To dla nich być albo nie być. Chociaż sprzedajš rekordowo dużo gazu, to zarabiajš na tym rekordowo mało. Wszystko przez taniš ropę naftowš, od której uzależnione sš kontrakty długoterminowe, i rosnšcš podaż gazu na œwiecie, głównie w wyniku rewolucji łupkowej w USA.

Dziel i rzšdŸ

Jest to kolejny przykład z historii polityki energetycznej Polski, który udowadnia, że biznes z Gazpromem to czysta polityka. Historię wykorzystania surowców do polityki zagranicznej przez Rosję dokładnie opisuje dr Ernest Wyciszkiewicz, prezes Centrum Polsko-Rosyjskiego Dialogu i Porozumienia. Pokazuje on, że firma, która wywodzi się z rosyjskiego ministerstwa gazu, faktycznie nie przestała nim nigdy być.

Po upadku Zwišzku Sowieckiego polityka rosyjska za granicš nie mogła dłużej bazować na armii i arsenale nuklearnym. Skutecznym narzędziem wpływu pozostały gazo- i ropocišgi. Za ich pomocš Rosjanie mogli prowadzić politykę dziel i rzšdŸ. Dawali rabaty sprzymierzeńcom oraz krajom, które godziły się na ich postulaty. Podnosili ceny tym, którzy nie chcieli się podporzšdkować, czego skrajnym przykładem mogš być kryzysy dostaw na Ukrainš z lat 2006, 2009 i 2014, zazwyczaj skorelowane z prozachodnimi zwrotami w polityce Kijowa.

Alternatywa to podporzšdkowanie. W zamian za odroczenie spłaty długu i tani gaz Białoruœ sprzedała swe gazocišgi w 2011 roku. Jednak nie dało jej to gwarancji nietykalnoœci. Od końca 2016 roku trwa spór o ceny dostaw gazu do tego kraju. Dzięki temu Rosja utrzymała subsydiowane ceny, którymi cieszš się te kraje Wspólnoty Niepodległych Państw, które prowadzš akceptowanš w Moskwie politykę.

Inaczej jest w przypadku niepokornych. Kiedy Rosjanie chcieli wymusić współpracę na Ukraińcach w 2013 roku, najpierw zagrozili podwyżkš ceny gazu z 400 dolarów za 1000 m3 na 440 dolarów. Kiedy prezydent Ukrainy Wiktor Janukowycz nie podpisał umowy stowarzyszeniowej z Uniš Europejskš na szczycie Partnerstwa Wschodniego, okazało się, że Gazprom jest w stanie zejœć z cenš do 268,5 dolarów za 1000 m3. W Europie Œrodkowo-Wschodniej cena jest zatem jedynie instrumentem polityki Gazpromu i nie ma wiele wspólnego z potrzebami rynkowymi.

Potwierdza to œledztwo antymonopolowe Komisji Europejskiej, w toku którego zgłosiła ona zastrzeżenia do pracy rosyjskiego monopolisty w unijnych krajach Europy Œrodkowo-Wschodniej, w tym w Polsce. Stwierdziła wyznaczanie niesprawiedliwych cen, nieuzasadniony wpływ na infrastrukturę i dzielenie rynków. O co chodzi? Gazprom stosował politykę cenowš, która dyskryminowała kraje regionu. Tutejsi klienci, choć znajdowali się bliżej dostawcy, otrzymywali ceny wyższe niż Niemcy i inne narody zachodnioeuropejskie. Było to możliwe, ponieważ w odróżnieniu od Europy Zachodniej, w naszej częœci kontynentu infrastruktura nadal nie gwarantuje swobodnego dostępu do różnych dostawców. Gazprom pozostaje głównym dostawcš i może dyktować warunki. Nieuprawniony wpływ na infrastrukturę polegał na tym, że w umowach gazowych uwzględniano zapisy pozwalajšce Rosjanom na wykorzystywanie gazocišgów i magazynów gazu do własnych celów wbrew prawu antymonopolowemu Unii. Dzielenie rynków to wykorzystywanie tego wpływu do uniemożliwienia reeksportu gazu z Rosji, który został zakupiony przez jeden kraj, do innego. Utrudniało to rozwój rynku, ponieważ bez zgody Gazpromu nie mogło dojœć na nim do żadnych zmian.

Gazprom od czasu rewolucji łupkowej, zwiększenia się podaży gazu na œwiatowych rynkach oraz poprawy dostępu do alternatywnych Ÿródeł energii wprowadził politykę większej elastycznoœci wobec klientów. Zmiany formuły cenowej nastšpiły w przypadku klientów zachodnioeuropejskich, stopniowo znoszone sš klauzule o zakazie reeksportu blokujšce wolny przepływ gazu (np. w umowie z PGNiG z 2012 roku). Obecnie Gazprom musi wychodzić naprzeciw swoim klientom, ale mimo to pracuje nad tym, by utrzymać wpływ na Europę Œrodkowo-Wschodniš. To temu służy Nord Stream 2. Georg Zachmann z brukselskiego think tanku Breugel wyliczył, że projekt posłuży do utrzymania dyktatu cenowego w regionie, ponieważ odseparuje ten rynek od Europy Zachodniej i zablokuje pojawienie się alternatywnych Ÿródeł dostaw surowca.

Bezczynnoœć Unii

Z tego powodu niejasna sytuacja w Komisji Europejskiej może odebrać jej wiarygodnoœć w sprawie wspólnej polityki energetycznej. Nord Stream 2 to tylko najbardziej jaskrawy przykład. Komisja Europejska przedstawiła propozycję ugody uzgodnionš z Gazpromem w toku œledztwa antymonopolowego. Nie poprawia ona sytuacji Polski ani pozostałych krajów Europy Œrodkowo-Wschodniej. Nie zaszkodzi także Gazpromowi, który uniknie kar i jedynie formalnie potwierdzi gotowoœć do większej elastycznoœci na rynku, którš od lat wprowadza w życie.

Komisja i Gazprom ustaliły, że w celu uniknięcia kary sięgajšcej 10 procent globalnych przychodów Gazprom odpowie na trzy zarzuty: niesprawiedliwš cenę, dzielenie rynków i nieuprawniony wpływ na infrastrukturę. W tym celu ma powišzać w nieokreœlony sposób formułę cenowš z nieokreœlonš giełdš europejskš, pozwolić na wolny przepływ gazu przez infrastrukturę, na którš ma wpływ (państwa bałtyckie i Bułgaria).

Propozycja Gazpromu to nieprecyzyjna obietnica większej elastycznoœci wobec Polaków. Jednak z naszego punktu widzenia, w sytuacji gdy nie chcš przedłużać istniejšcego kontraktu na dostawy, a jedynie rozważajš podpisanie nowego, bardziej elastycznego, jest „niesatysfakcjonujšca" – jak przyznał prezes PGNiG Piotr WoŸniak w „Financial Times".

Kolejne działanie budzšce nieufnoœć wobec Komisji Europejskiej to decyzja ws. umożliwienia Gazpromowi pompowania większej iloœci gazu z Rosji przez Niemcy za pomocš istniejšcej infrastruktury, czyli odnogi Nord Stream 1 o nazwie OPAL. Gdyby PGNiG i polski rzšd nie zakwestionowały jej na drodze sšdowej, mogłaby ona ustawić rynek gazu w Europie Œrodkowo-Wschodniej na 15 lat.

Taryfa ulgowa wobec Gazpromu w obliczu trwajšcych działań zbrojnych Rosji na Ukrainie to niepotrzebny powód do kolejnych rozłamów w europejskiej rodzinie. Aby ocalić integrację europejskš i przywrócić Komisji Europejskiej jej pożšdanš rolę, czyli ponadnarodowego arbitra stojšcego na straży interesu Wspólnoty, należy porzucić niebezpieczne uwikłanie w relacje z Gazpromem. Komisja może być narzędziem „prometeizmu energetycznego". Przez termin ten rozumiem otwarcie parasola ochronnego regulacji i prawa europejskiego, który pozwoli krajom europejskim, na czele z Europš Œrodkowo-Wschodniš, szczególnie doœwiadczonš dominacjš Gazpromu, na przełamanie monopolu rosyjskiej firmy i dywersyfikację dostaw surowców.

Nie wolno pozwalać na nadużycia służšce egoistycznym interesom Rosji, która jest podmiotem spoza Wspólnoty, który wielokrotnie pokazał swoje wrogie zamiary wobec niej, oraz – niestety – Niemiec, które zachowujš się nielojalnie względem pozostałych państw członkowskich. Krytyka w Polsce i innych krajach Europy Œrodkowo-Wschodniej narasta i może posłużyć do uzdrowienia sytuacji. W przeciwnym razie będzie paliwem dla zwolenników dezintegracji Unii Europejskiej, a Gazprom zostanie wykorzystany do realizacji założeń rosyjskiej polityki, której narzędziem jest gazocišg Nord Stream 2. Nie wolno Kremlowi na to pozwolić. Š?

Autor jest ekspertem ds. bezpieczeństwa

energetycznego, redaktorem naczelnym

portalu BiznesAlert.pl.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL