Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Jan Szomburg: Idea partnerskiej Polski

Jan Szomburg
Fotorzepa, Jakub Ostałowski
Musimy odrobić lekcję Solidarnoœci. Ruchu ukształtowanego zarówno przez szlachecki gen wolnoœci, jak i chłopski etos pragmatyzmu. Stawkš w tej grze jest lepsze wykorzystanie naszej mšdroœci i energii zbiorowej – pisze inicjator Kongresu Obywatelskiego.

Budowa wspólnoty Polaków ponad podziałami jest możliwa. Taka wspólnota, gromadzšca ponad 10 tys. osób, powstała w ramach Kongresu Obywatelskiego w latach 2005–2015 niezależnie od – a nawet wbrew – narastajšcej polaryzacji politycznej. Podczas gdy większoœć kongresów i konferencji kieruje swe postulaty do rzšdzšcych, my debatowaliœmy głównie „w poziomie" – między sobš – w ramach różnych œrodowisk i pokoleń. Wypracowaliœmy wzajemne zaufanie i model horyzontalnej debaty obywatelskiej opartej na trosce o dobro wspólne.

Kiedy po wyborach parlamentarnych w 2015 r. rozpoczęły się zasadnicze zmiany polityczno-ustrojowe, społeczny klimat uległ radykalnemu pogorszeniu. Pojawiły się znacznie silniejsze niż przedtem podziały, upowszechniła tendencja do zamykania się we własnych kręgach ideowo-politycznych.

Stanęliœmy więc przed pytaniem, czy nakierować naszš debatę na bezpoœredniš ocenę tych radykalnych (w swej istocie ustrojowych) zmian, jakie się właœnie dokonywały, ryzykujšc rozpad konsensusu w ramach wspólnoty kongresowiczów. Wybraliœmy innš drogę – rozważań nad ideałem Polski, które pozwalałyby spojrzeć „z góry" zarówno na okres transformacji i rozwoju z lat 1989–2015, jak i na ostatnie zmiany polityczno-ustrojowe. Tak narodziło się przesłanie Kongresu Obywatelskiego zorganizowanego w 2016 r.: „Dojrzali Polacy – lepsza Polska", i wišżšce się z nim pytania: co oznacza dojrzałoœć w życiu indywidualnym i zbiorowym, co to znaczy „dojrzała Polska".

Sformułowaliœmy wówczas dziesięć drogowskazów procesu dojrzewania Polaków i Polski. Najważniejsze z nich to: zrozumienie siebie jako całej zbiorowoœci narodowej i społecznej (naszej tożsamoœci w różnych jej odcieniach), samoakceptacja tego, jacy jesteœmy jako Polacy (czyli zarówno naszych blasków, jak i cieni), oraz podmiotowoœć, czyli swego rodzaju samosterownoœć w sensie intelektualnym, emocjonalnym i wolicjonalnym.

Doganianie œwiata

Atmosferę panujšcš w Polsce cechujš jednak cišgle narastajšce podziały i pęknięcia już nie tylko polityczne, ale także kulturowe – dotyczšce zwłaszcza sfery wartoœci i tożsamoœci. Słuchajšc debaty – zarówno publicznej, jak i tej rodzinno-przyjacielskiej – można odnieœć wrażenie, że Polska byłaby po wsze czasy krainš mlekiem i miodem płynšcš, gdyby tylko usunšć z niej element liberalno-demokratyczny* lub konserwatywno-narodowy* (*niepotrzebne skreœlić).

Całoœciowe myœlenie o rozwoju podpowiada nam jednak, że dla każdego organizmu nie tylko bezproduktywna, ale wręcz wycieńczajšca, jest koniecznoœć oddychania zamiennie tylko jednym płucem, podczas gdy drugie idzie w odstawkę. Stały, szybki rozwój i doganianie krajów wysoko rozwiniętych wymaga wykorzystywania całego potencjału Polaków, wszystkich zasobów, talentów, umiejętnoœci, wiedzy i energii.

Stajemy więc przed pytaniem, jak zapewnić możliwoœć rywalizacji i zmian, zachowujšc jednoczeœnie klimat współpracy oraz racjonalnš cišgłoœć. Ten wymóg może spełnić tylko ideał partnerskiej i wspólnej Polski.

Partnerstwo oznacza bowiem akceptację podmiotowoœci drugiej osoby i wzajemny szacunek. Różnice potencjałów i możliwoœci stajš się wtedy szansš na realizację wspólnych celów – zgodnie z ideš gry o sumie dodatniej: win-win. Nie wyklucza ona rywalizacji i cišgłego wzajemnego pozycjonowania się, ale nie zakłada też dšżenia do eliminacji bšdŸ całkowitego zdominowania drugiej strony. To wišzałoby się bowiem z utratš zasobów, możliwoœci i energii, którymi dysponował potencjalny partner.

W swojej istocie idea partnerstwa opiera się na idei osoby ludzkiej – wszyscy rodzimy się równi, wszyscy mamy przyrodzonš godnoœć. W nauce katolickiej – wszyscy jesteœmy dziećmi Bożymi, stworzonymi na obraz i podobieństwo Boże.

Idea partnerskiej Polski, wyznaczajšc kierunek naszego dojrzewania zbiorowego, może nam pomóc w rozwišzaniu wielu zasadniczych konfliktów i napięć, które nas trapiš. W jakich więc sferach warto jš zastosować? Właœciwie we wszystkich. Potrzebujemy partnerstwa kapitału i pracy, władzy i obywateli, starszego pokolenia z młodymi, Polski metropolitarnej z lokalnš, kobiet i mężczyzn, itd. Jednak naszym największym wyzwaniem jest zbudowanie partnerstwa w sferze wartoœci i tożsamoœci.

Jeœli chcemy, by trapišce nas różnice stały się szansš, musimy w sobie wyrobić zdolnoœć do patrzenia na całoœć, bo – jak mówiš mędrcy – tylko całoœć jest prawdš. Wtedy szukanie dojrzałej równowagi w różnorodnoœci, swoistego podziału pracy i partnerstwa staje się naturalne, nawet w sferze wartoœci i tożsamoœci.

Spolegliwoœć i zrozumienie

Zacznijmy od wartoœci. To właœnie tutaj wiele osób upatruje Ÿródeł nieprzezwyciężalnego konfliktu polsko-polskiego. Jeœli jednak przyjmiemy, że wszyscy jesteœmy patriotami i mamy na uwadze dobro rozwojowe Polski, ostroœć sporu o wartoœci powinna się znaczšco zmniejszyć.

Czy takie wartoœci, jak wolnoœć, solidarnoœć, sprawiedliwoœć, porzšdek i hierarchia, można traktować zamiennie, myœlšc o dobru Polski? Przecież Polska do swojego rozwoju potrzebuje ich wszystkich.

Co by było, gdyby całkowicie zwyciężyła wolnoœć kosztem innych wartoœci? Pewnie pogršżylibyœmy się w chaosie. Gdybyœmy postawili na hierarchię, ład i porzšdek, zafundowalibyœmy sobie w nieodległym czasie stagnację i zniewolenie.

Hasło wolnoœci i solidarnoœci obecne w naszej wielkiej Solidarnoœci poczštku lat

80. wyrażało odwiecznš mšdroœć koncepcji yin i yang. Zawsze bowiem potrzebujemy i napędu, i pewnej równowagi. Inaczej mówišc, do rozwoju całoœci – Polski – potrzebujemy wszystkich wartoœci moralnych, ich przyjaznej rywalizacji, koegzystencji i partnerstwa. Oczywiœcie, struktura „popytu" społeczeństwa na pewne wartoœci może się zmieniać w czasie (np. w czasach dobrej koniunktury gospodarczej i geopolitycznej w cenie będš wolnoœć i otwartoœć), ale w naszym wspólnym interesie jest zasadnicze utrzymanie całego systemu wartoœci.

Chcšc rozwoju Polski, nie możemy więc patrzeć na rywalizację wartoœci w sposób dogłębnie antagonistyczny czy konfliktowy – patrzmy na nie ze zrozumieniem i spolegliwie. Tym bardziej że odzwierciedlajš one rzeczywiste, tkwišce w naszej naturze różnice, nasz portret psychologiczny. Każdy zna osoby otwarte i nastawione z natury wolnoœciowo oraz zamknięte i nastawione wspólnotowo czy wręcz hierarchicznie itd.

Złożona dusza narodu

Cieszmy się, że mamy aktywnych promotorów wolnoœci, osoby, które swoim życiem dajš œwiadectwo troski o innych, czy też takich członków wspólnoty, którzy przypominajš o tym, jak ważne sš autorytety lub dšżenie do życia w zgodzie z Dekalogiem. Szanujmy się nawzajem i współpracujmy przy ograniczaniu postaw nihilistycznych.

Budujmy wspólnie Polskę partnerstwa wartoœci, zakorzenionš w twórczy sposób w naszej historii, atrakcyjnš dla Polaków i szanowanš w œwiecie.

Drugš kluczowš przestrzeniš budowania narodowego partnerstwa jest kwestia tożsamoœci. Tu sytuacja jest w istocie podobna. Jest rzeczš oczywistš, że nasza polska dusza – indywidualna i zbiorowa – jest złożona z różnych zakamarków.

Nikt nie ma jednej, homogenicznej duszy. My, Polacy, mamy gen słowiański, mamy gen szlachecki, mamy gen chłopski i – z racji swojej niezwykłej historii – niezliczone œlady innych wpływów. Jesteœmy kulturowo zakręceni, wielobiegunowi, nadal zróżnicowani chociażby według granic dawnych zaborów. Nasza tożsamoœć ma wiele składników. Jeœli chcemy szukać równowagi, musimy dostrzec i zaakceptować je wszystkie.

Dotychczas zdecydowanie największy wpływ na narrację i symbolikę narodowš miał nurt szlachecko-inteligencki w swoich dwóch odmianach: konserwatywno-narodowej i liberalno-demokratycznej. Nie daje mu to jednak pełnej reprezentatywnoœci i nie prowadzi nas ku zrównoważonemu spojrzeniu na polskš tożsamoœć.

Potrzebna jest nowa synteza, która uwzględniałaby również perspektywę chłopskš (postchłopskš) – pragmatycznš, opartš bardziej na kategorii interesów niż symboli i oddalonych od rzeczywistoœci wielkich narracji narodowych. Nowy, zrównoważony etos narodowy powinien być partnerstwem postszlacheckiego genu wolnoœci i postchłopskiego genu przetrwania. Inkluzywna narracja narodowa mieœci się gdzieœ wewnštrz trójkšta ideowych napięć, które wyznaczajš etos konserwatywno-narodowy, etos liberalno-demokratyczny oraz etos chłopski.

Tęsknota za silnym państwem

Przykładem skutecznego partnerstwa tych trzech etosów był ruch Solidarnoœci. Gdyby nie gen sprytu i pragmatyzmu chłopskiego (a właœciwie chłopsko-robotniczego) kierownictwa ruchu, zamiast doœć pokojowej zmiany ustrojowej mielibyœmy kolejne powstanie narodowe zakończone porażkš. Sukces Solidarnoœci wynikał z faktu, że każdy z naszych etosów był tam obecny, ale żaden nie zdominował jej działania. W Gdańsku było to widać szczególnie wyraŸnie, gdy wolnoœciowy zapał zderzał się z robotniczo-chłopskim pragmatyzmem i sprytem.

Nowe, bardziej inkluzywne, imaginarium narodowe powinno również uwzględniać partnerstwo etosów regionalnych. Narracja płynšca z Kongresówki powinna być zrównoważona tradycjami Pomorza, Wielkopolski, Œlšska czy Galicji.

Wizja partnerskiej Polski może się dzisiaj wydawać bardzo abstrakcyjna. Żyjemy w okresie tęsknoty za silnym państwem. Czas pokaże, czy obecnie realizowany model państwa (i w pewnym stopniu społeczeństwa) przysłuży się pełnemu wykorzystaniu potencjału wszystkich Polaków i rozwojowi naszego kraju. Wydaje się, że wizja partnerskiej i wspólnej Polski może być dobrš ideš na przyszłoœć, budowanš zarówno na bazie lekcji z lat 1989–2015, jak i z okresu, w którym znajdujemy się obecnie.

Myœlšc o tej wizji, powinniœmy podejmować nieustanny trud budowania partnerskiej wspólnoty opartej na bogactwie polskiej różnorodnoœci i respektujšcej podmiotowoœć każdej jednostki (osoby). Stawkš w tej grze jest lepsze wykorzystanie naszej mšdroœci i energii zbiorowej po to, by radzić sobie z wyzwaniami rozwojowymi, a także by być odpornym na manipulacje i wpływy zewnętrzne (których przykładem mogš być toczšce się obecnie w internecie wojny komunikacyjne). Silne podziały tożsamoœciowe sš bardzo sprzyjajšcym gruntem dla tego typu manipulacji.

Ważne jest, aby myœlšc o tej wizji, nieustannie wzmacniać spoiwa wspólnoty. Podstawš dla sieci współpracy powinien się stać etos otwartej wspólnoty kulturowej, zasady partnerstwa i wspólnych celów rozwojowych.

Polska nie jest skazana na powrót do przeszłoœci, a obecna dezintegracja może być etapem przejœciowym do integracji na wyższym poziomie. Im szybciej nakreœlimy nowš, bardziej dojrzałš i inkluzywnš ideę Polski oraz zbudujemy wokół niej szeroki konsensus, tym szybciej do niej dojdziemy.

Autor jest prezesem zarzšdu Instytutu Badań nad Gospodarkš Rynkowš

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL