Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Jedliński: Narodowa psychoterapia

INTRA
Polskim życiem publicznym rzšdzš emocje. Nie będzie w tym jednak nic złego, jeżeli nauczymy się właœciwie nimi zarzšdzać – pisze psychoterapeuta.

Bez dobrej komunikacji, opartej na otwartoœci, szacunku, wyrozumiałoœci oraz umiejętnoœci wybaczania, trudno będzie nam, Polakom, oprzeć się manipulacjom, które zdominowały współczesny dyskurs publiczny. Nie pracujšc nad lepszš kontrolš naszych emocji, jako naród coraz bardziej będziemy odchodzili od ducha demokracji w kierunku oligarchii zdolnych manipulatorów.

Emocje sš niezależnymi od woli, bardzo ważnymi wskaŸnikami orientacyjnymi, pozwalajšcymi nam bezpiecznie funkcjonować. Strach pozwala nam rozpoznać niebezpieczeństwo, złoœć mobilizuje do obrony, ciekawoœć – do eksploracji œwiata. Aby jednak emocje spełniały swojš informacyjno-regulujšcš funkcję, muszš mieœcić się w czymœ, co można nazwać „optymalnym obszarem kontroli". Na jednym jego krańcu znajduje się stan „zalania przez uczucia", charakteryzujšcy się wyłšczeniem racjonalnego funkcjonowania. Na drugim natomiast jest izolacja od emocji, a zatem pozornie „czysto racjonalne funkcjonowanie", będšce w rzeczywistoœci funkcjonowaniem pozbawionym istotnych drogowskazów, jakimi sš bodŸce emocjonalne.

Niebezpieczna emocjonalnoœć

Ani człowiek, którego emocje zalewajš, ani ten, który jest od nich odizolowany, nie będzie w stanie wsłuchać się w drugiego. Ten pierwszy będzie bardziej skoncentrowany na swoim stanie emocjonalnym niż na rozmówcy, ten drugi natomiast nie dostrzeże szczegółów, niuansów koniecznych do dobrego porozumienia. Gdyby zastanowić się nad tym, co nam, Polakom, w chwili obecnej bardziej zagraża, zdecydowanie byłby to pierwszy z tych syndromów. Dobrze to widać na przykładzie aktualnej debaty publicznej, œwietnš tego ilustracjš sš także komentarze internetowe. Krótkie, soczyste, oscylujšce pomiędzy uwielbieniem a furiš œwiadectwa refleksu, ale już nie refleksji.

Nie to jest jednak w tym wszystkim rzeczš najgorszš. Otóż istnieje kategoria emocji, które nazywamy emocjami instrumentalnymi. To emocje, które produkujemy, aby coœ od drugiego uzyskać, aby tę osobę zmanipulować. Wyrazistym tego przykładem jest małe dziecko, które rzuca się w złoœci na ziemię, aby wymusić od rodzica kupienie zabawki. Tymi instrumentalnymi emocjami posługujš się z dużš wprawš niektórzy politycy, dziennikarze czy użytkownicy internetu.

Majš oni na celu uzyskanie wpływu na drugiego, a właœciwie na jak największš liczbę „drugich". Starajš się jednych uwieœć, innych przerazić, jeszcze innych porwać za sobš w ataku złoœci. Człowiek skłonny do osišgnięcia stanu zalania przez emocje będzie natomiast niezwykle łatwym łupem dla owych „wielkich", szukajšcych wpływu i „rzšdu dusz".

Warto mieć też na uwadze jeszcze jeden aspekt: emocje zalewajšce człowieka to emocje proste: lęk, złoœć, smutek, radoœć, pożšdanie, euforia itp. Nie można być „zalanym" przez emocje złożone, takie jak przyjaŸń, sympatia, wiernoœć. Nadmierny kontakt z emocjami prostymi zabiera miejsce dla tych złożonych. Jedna z definicji psychopatii to właœnie nietrwałoœć emocji złożonych. Można powiedzieć, że społecznoœć zanurzona w komunikacji internetowej czy też wystawiona na ostry i manipulujšcy przekaz medialny psychopatyzuje się. A œciœlej – najpierw, gdy jest w fazie ostrego i uogólnionego reagowania prostymi emocjami, histeryzuje się, a następnie, oduczajšc się emocji złożonych, psychopatyzuje. To z kolei tworzy przestrzeń dla pojawienia się postaw aspołecznych czy wręcz antyspołecznych. Nie potrafimy rzetelnie dostrzec drugiego człowieka – jesteœmy zbyt silnie skoncentrowani na sobie. Trudno nam uznać jego odmiennoœć czy być wobec niego wyrozumiałym.

Czy zatem jako naród idziemy dziœ w kierunku egocentrycznych, podatnych na manipulacje psychopatów? Czy reguły gry politycznego i publicznego dyskursu prowadzš właœnie do tego? Czy tak w praktyce wyglšda demokracja?

Receptš dojrzała komunikacja

Niekoniecznie. Nawet w sytuacji dramatycznej różnicy poglšdów czy walki o władzę można starać się być jak najbliżej relacji obustronnego szacunku i zrozumienia. Kluczem do tego jest umiejętnoœć dobrej komunikacji, opartej na otwartoœci, zaciekawieniu, uważnoœci, wzajemnym poszanowaniu.

Aby była ona możliwa, trzeba się jednak uwolnić od emocjonalnego poczucia zagrożenia. Takie poczucie ma bowiem tendencję do uogólniania się. Nie przypadkiem substancja przekaŸnikowa w mózgu – dopamina – z jednej strony uaktywnia się w sytuacji nieokreœlonego zagrożenia, sprawiajšc niejako, że zaczynamy mieć oczy i uszy dookoła głowy, reagować na każdy ruch i szelest; z drugiej strony jej nadmiar wywołuje stany psychotyczne o charakterze paranoicznym. Emocjonalne poczucie zagrożenia należy zastšpić racjonalnš ocenš zagrożenia.

Ponadto, uruchamiajšc ciekawoœć – stanowišcš swojš drogš silny œrodek przeciwlękowy – możemy, dopytujšc drugš osobę o szczegóły, zauważyć, że w naszych poglšdach istniejš punkty wspólne. I nawet jeœli ze względów taktycznych nie będziemy o tym mówić, to nasze nastawienie emocjonalne do adwersarza (choćby jeszcze dalekie od sympatii) nie będzie już niosło w sobie poczucia zagrożenia – największego paliwa wrogoœci.

Uważne, otwarte słuchanie, pozwalajšce lepiej zrozumieć drugiego oraz tworzšce konieczne warunki rzeczywistego dialogu, wydaje się oczywistš jakoœciš dla budowania dojrzałych relacji. Ich często lekceważonym budulcem jest też kwestia wybaczania. Zdolnoœć ta oznacza akceptację dla innoœci drugiego, zawierajšcš w sobie wyrozumiałoœć. Kiedy słucham naprawdę uważnie, zapominam o sobie, jestem cały w wysiłku usłyszenia i zrozumienia. Kiedy mam wybaczyć, rezygnuję z roszczenia posiadania jedynej słusznej prawdy, rezygnuję z postawienia siebie wyłšcznie w pozycji poszkodowanego. Oczywiœcie nie chodzi tu o sytuacje realnego zła, doznania rzeczywistych krzywd, które nieraz rujnujš ludzkie życie i których wybaczenie wymaga spełnienia wielu warunków (czasu, podŸwignięcia się, zaleczenia ran itd.). Chodzi o zbudowanie samej zdolnoœci do wybaczania.

Buduje się ona w codziennych sytuacjach, w których dotykajš nas, czasem boleœnie, konsekwencje naszej odmiennoœci, wyrażajšce się w sposobach reagowania, zachowania, w postawach, języku, upodobaniach, gustach.

Efekt motyla

Już wychowywanie małego dziecka, które rodzice dostrzegajš jako odrębnš, ale łaknšcš głębokiej relacji istotę, pomaga mu nazywać emocje i jednoczeœnie stawiać racjonalne granice. Może to stworzyć dobre podstawy do emocjonalnej dojrzałoœci.

Gdy chodzi o dorosłych, warto postawić na promowanie w życiu publicznym ludzi „przytomnych", umiejšcych zachować optymalnš kontrolę emocji. Popierać uczciwych i zrównoważonych emocjonalnie polityków i dziennikarzy.

Nie wolno nam zaniechać nawet drobnych działań w pożšdanym kierunku. Takie postępowanie może wynikać z przekonania, że mój drobny gest i tak nic nie znaczy. Otóż może on mieć potencjalnie ogromne znaczenie.

W meteorologii znany jest efekt skrzydła motyla – w skomplikowanej sytuacji nierównowagi pomachanie skrzydełkami przez motyla może być czynnikiem decydujšcym, który uruchomi tornado. Podobnie jest w sytuacji społecznej. Drobny gest, jak choćby przeprowadzenie spokojnej i życzliwej rozmowy z krewnym, który ma poglšdy polityczne diametralnie odmienne od moich, może mieć konsekwencje daleko wykraczajšce poza dobre relacje w rodzinie. A nawet jeœli nie spowoduje ożywczego tornada, to będzie to jeden z wielu kamyków budujšcych w przyszłoœci gmach lepszej Polski i œwiata.

Autor jest psychoterapeutš i trenerem psychologicznym. Pracuje w Oœrodku Intra w Warszawie. Członek rady naukowej magazynu „Charaktery" oraz rady redakcyjnej miesięcznika „WięŸ".

Więcej na rp.pl i kongresobywatelski.pl

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL