Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Paula Sawicka: Historia Żydów zwišzała się z polskościš

Pomnik Bohaterów Getta w Warszawie. Obchody 73 rocznicy powstania.
AFP, Maciej Łuczniewski
Historia Żydów w Polsce tak mocno zwišzała się z polskoœciš, że nie możemy dziœ udawać, że nie jest jej częœciš – mówi Michałowi Płocińskiemu ambasadorka akcji „Żonkile" Paula Sawicka.

Rzeczpospolita: W œrodę wypada 74. rocznica wybuchu powstania w getcie warszawskim. Jeszcze niedawno obchody tej rocznicy ograniczały się wyłšcznie do stolicy. Od pewnego czasu symbolizujšce powstanie żonkile przypinajš też ludzie w innych miastach Polski, a nawet za granicš. Jaka jest szansa, by w przyszłoœci powstanie w getcie warszawskim zyskało podobnš, ponadlokalnš rangę, jak choćby powstanie warszawskie?

Przez wiele lat pamięć o powstaniu warszawskim także wydawała się częœciš jedynie lokalnej tożsamoœci, nie tylko z powodów politycznych, ale również ze względu na stosunek, jaki mieli do powstańców warszawskich ludzie spoza stolicy. Często jest nam trudno wyjœć poza własny ogródek, osobisty interes. To dotyczy bardzo różnych sytuacji.

Na przykład sytuacji Żydów w czasie II wojny œwiatowej?

To przykład ekstremalny. Bo los Żydów w Europie pod niemieckš okupacjš był wyjštkowy. Œcigano i mordowano ich za coœ, co zupełnie od nich nie zależało, dlatego że urodzili się Żydami. Nie chcę powiedzieć, że inni byli bezpieczni, ale niemieckie polowanie na Żydów stygmatyzowało ich, różnicowało ludzi. Nieczęsto wzbudzało empatię, częœciej odruch odwracania głowy.

Poza stolicš powstanie warszawskie też nie zawsze wzbudzało empatię.

Wojna doœwiadczała ludzi w różny sposób. Więc ich pamięć o wojnie będzie inna. Jeœli ktoœ nie stracił w powstaniu ani domu, ani nikogo bliskiego, czy nigdy nie był w Warszawie, ale był w Auschwitz, albo stracił ojca w Katyniu, to te wydarzenia będš dla niego ważne, nie powstanie warszawskie. Dziœ pamięci o powstaniu warszawskim staramy się nadać większy, symboliczny i ogólnokrajowy wymiar. Myœlę, że słusznie, bo był to wielki zryw zakończony prawdziwš hekatombš. To samo możemy powiedzieć o powstaniu w getcie, o którym zresztš Marek Edelman mówił, że było pierwszym w Europie zorganizowanym zbrojnym wystšpieniem przeciwko Niemcom na terenie miasta. I choćby z tego powodu zasługuje na pamięć nie tylko w Warszawie. Powstanie w getcie było bardzo ważne również dlatego, że wywarło silny wpływ na młodych żołnierzy Armii Krajowej, na harcerzy Szarych Szeregów, którzy już wczeœniej wręcz rwali się do walki z okupantem.

Ta potrzeba zbrojnego oporu u młodych Polaków œwietnie zobrazowana jest w powieœci „Kamienie na szaniec" Aleksandra Kamińskiego.

Myœlenie polityczne tych młodych ludzi było na drugim miejscu, oni po prostu chcieli walczyć. A walka, która, najpierw w styczniu, a potem w kwietniu, wybuchła za murami getta, tym bardziej mobilizowała ich do działania. Przez to bardzo mocno naciskali na dowódców, by wystšpić zbrojnie przeciwko Niemcom. O powstaniu w warszawskim getcie powiedział kiedyœ Lech Wałęsa, że było najbardziej polskim z polskich powstań – było straceńcze, z góry skazane na klęskę. Podoba mi się propagowana przez Muzeum Powstania Warszawskiego idea Warszawy jako miasta dwóch powstań. Nie tylko dlatego, że naznaczyły stolicę grobami poległych, a w odwecie za te bohaterskie zrywy miasto zostało skazane na zagładę. Powstania w getcie nie powinniœmy uważać za sprawę wyłšcznie żydowskš. To byli polscy obywatele, którzy walczyli na polskiej ziemi; Żydzi, ale zarazem Polacy. Ich czyn i ich los jest nie tylko częœciš polskiej historii, ale powinien być także częœciš polskiej tożsamoœci.

Społecznoœć żydowska zawsze była postrzegana przez resztę Polaków jako zupełnie odrębna częœć społeczeństwa, co ma różne historyczne uzasadnienia. O asymilacji Żydów w Polsce zapisano wiele grubych tomów.

Społecznoœć żydowska na przestrzeni stuleci jej obecnoœci w Polsce niesłychanie się zmieniała. Przestawała być zamkniętš i odrębnš wspólnotš. Żydzi coraz częœciej opuszczali swoje diaspory i wchodzili do polskiej kultury czy nauki. Wnosili bardzo poważny wkład do polskoœci i stawali się œwiadomymi polskimi obywatelami. Budowali II RP, tworzyli polskie instytucje kulturalne i naukowe, służyli w polskiej armii. Wœród zamordowanych w Katyniu odsetek oficerów żydowskich znacznie przekraczał odsetek Żydów w całej populacji. Jeœli w swych poczštkach historia Żydów na terenach polskich biegła równolegle do historii Polski, to w pewnym momencie tak mocno zwišzała się z polskoœciš, że nie możemy dziœ udawać, że nie jest jej częœciš.

W tym roku mija równo 40 lat od wydania ksišżki „Zdšżyć przed Panem Bogiem" opartej na rozmowach Hanny Krall z Markiem Edelmanem, jednym z przywódców powstania w getcie. Na ile pomogła ona w kultywowaniu pamięci o powstaniu?

Dla œwiadomoœci polskiego czytelnika to była bardzo ważna publikacja. W PRL odbywały się co prawda oficjalne uroczystoœci rocznicowe, ale raczej nie trafiały do œwiadomoœci obywateli. W szkole nie uczono nas ani o jednym, ani o drugim powstaniu. O ile pamięć o powstaniu warszawskim żyła w rodzinach, bo niemal każda warszawska rodzina kogoœ w nim straciła, o tyle historia powstania w getcie, z którego właœciwie nikt nie uszedł z życiem, była prawie zupełnie nieznana. Z całš pewnoœciš dla polskiej œwiadomoœci najwięcej w tej kwestii zrobił właœnie Marek Edelman, członek Komendy ŻOB, a po œmierci Anielewicza jego dowódca. Postać bardzo mocna, żywa, niezwykle kontrowersyjna, ale jednoczeœnie przez to naprawdę pobudzajšca.

PrzyjaŸniła się pani z Markiem Edelmanem. Jak ksišżka „Zdšżyć przed Panem Bogiem" wpłynęła na jego życie?

Ksišżka Hanny Krall wpłynęła nie tylko na życie Marka Edelmana, ale także na przykład na moje. I jak się potem mogłam przekonać, na życie wielu młodych czytelników, którzy przerabiali tę ksišżkę jako szkolnš lekturę. Bywało tak, że Edelman dostawał listy od uczniów z całej Polski, którzy jako nieobowišzkowš pracę domowš dostali zadanie: „list do Marka Edelmana". Lektura tych listów była poruszajšca i œwiadczyła o tym, jak wielkie wrażenie robiła na nich historia powstania w getcie. O trudnych wyborach, których wymagajš ekstremalne sytuacje, z jakimi nie stykamy się w codziennym życiu, o odpowiedzialnoœci, o zaufaniu i przyjaŸni opowiada w niepatetyczny sposób, prostymi słowami. Uœwiadamia czytelnikowi, że bohaterstwo i odwaga nie potrzebujš pistoletów, sztandarów i fanfar i że bohaterami sš nie tylko ci, którzy trzymajš karabin.

Żonkile jako symbol powstania wzięły się właœnie z tej ksišżki?

Żonkile wzięły się trochę z przypadku. W ksišżce Hanny Krall czytamy, że zawsze 19 kwietnia ktoœ przysyła Markowi Edelmanowi bukiet żółtych kwiatów. Widziałam te bukiety, to nie były żonkile. Czasami były to róże, kiedy indziej tulipany, gerbery. Ale zawsze były żółte.

I jak to Marek Edelman interpretował?

Nie był osobš, która doszukiwała się w czymkolwiek drugiego dna. Nie uważał, że te kwiaty sš jakimœ symbolem. Nie zabierał kwiatów ani na cmentarz, ani pod pomnik Bohaterów Getta. To Hanna Krall przynosiła zawsze dwie dorodne czerwone róże. Jednš wtykała mu do ręki pod pomnikiem, żeby tam jš położył, a drugš kładł na Kopcu Anielewicza, gdzie z Jackiem Kuroniem zapalali również gliniany znicz. To był rytuał, którego pilnowała Hanna Krall.

Ale coœ na pewno myœlał o przysyłanych mu co rok kwiatach.

Widział je po prostu jako tajemniczy wyraz sympatii, dowód uznania. Zawsze uważał, że to była jakaœ kobieta, zagadkowa wielbicielka. Nie próbował jednak rozwišzywać tej zagadki. Kiedy poznałam Edelmana, żyło jeszcze dziesięcioro powstańców z getta. Miałam okazję poznać ich wszystkich. Wywodzili się z różnych partii politycznych, ale wszystkich, bez wyjštku, połšczyło to, co przeżyli w getcie, zwłaszcza w czasie powstania. Wszyscy byli pełni niesamowitego... nie tylko podziwu i uznania, ale wręcz wdzięcznoœci dla Marka Edelmana, co szczerze wyrażali w zwykłych stosunkach z nim. „Czuliœmy się przy nim bezpiecznie" – słyszałam nieraz.

Dlaczego?

Wiedzieli, na przykład, że jak siedzš głodni, to on w którymœ momencie się zjawi i przyniesie bańkę, w której będzie trochę zupy. A przede wszystkim, gdy czuli się bezradni, wiedzieli, że Marek powie im, co majš zrobić, w którš stronę pójœć, choćby sam tego nie wiedział. I chcieli go słuchać. Miał wielkš odwagę brać na siebie całe ryzyko. Stšd właœnie wzišł się jego ogromny autorytet wœród towarzyszy walki, nawet dużo od niego starszych.

W œrodę pod pomnikiem Bohaterów Getta warszawianie złożš żonkile, wielu będzie myœleć, że tak robił właœnie Marek Edelman. To sztucznie wykreowany zwyczaj?

To stosunkowo nowy zwyczaj, ale na pewno nie sztucznie wykreowany, to tradycja powstała całkowicie spontanicznie, więc tym cenniejsza. Zapewne nie bez znaczenia jest historia bukietu żółtych kwiatów, o której wspomnieliœmy. Nie wiadomo, kto zaczšł przychodzić pod pomnik z żółtymi kwiatami, ale szybko znalazł naœladowców. Na zdjęciach z 1997 roku widzę pojedyncze czerwone tulipany i róże. W 1998 – żółte margerytki i tulipany. Potem żółtych kwiatów jest więcej i więcej. I coraz więcej żonkili. Pomysł na akcję „Żonkile", by rozdawać ludziom na ulicach papierowe kwiaty, nawišzuje do tej spontanicznie wytworzonej tradycji.

Myœli pani, że te obchody łšczš Polaków?

Łšczš tych, którzy tego chcš. Nie ma tu żadnego przymusu. Im więcej ludzi przypina sobie żonkile, tym wiedza i pamięć o powstaniu w getcie staje się powszechniejsza. To pozytywny sposób oddziaływania na œwiadomoœć. Cieszę się, że rozprzestrzenia się także poza Warszawę. Coraz więcej ludzi i organizacji zaczyna się zajmować także samym problemem pamięci. A pamięć, tak naprawdę, należy nie do naszej przeszłoœci, a do przyszłoœci. To, co nosimy w sobie, przechowujemy, pamiętamy, potem wpływa na decyzje, jakie podejmujemy, na to, jacy jesteœmy, jak urzšdzamy naszš przyszłoœć. Ważne jest, by ta pamięć nie była nikomu nienawistna, by nie była zła, byœmy przez niš nikogo nie krzywdzili.

Paula Sawicka jest honorowš ambasadorkš akcji „Żonkile". Jest psychologiem, działaczkš społecznš, przez 10 lat była prezeskš stowarzyszenia Otwarta Rzeczpospolita, przeciwdziałajšcego rasizmowi, antysemityzmowi i ksenofobii.

 

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL