Publicystyka

Balcerowicz: Domniemanie słuszności socjalizmu

Ile zaufania można mieć do Mariusza Kamińskiego skazanego przez sąd za nadużycia władzy i ułaskawionego – w kontrowersyjny sposób – przez prezydenta Andrzeja Dudę? - pyta były wicepremier
Fotorzepa, Jerzy Dudek
W Polsce każdą prywatyzację traktuje się jako podejrzane uszczuplenie domeny „Skarbu Państwa". Z tej perspektywy należy spojrzeć na aresztowania osób zaangażowanych w prywatyzację Ciechu – twierdzi ekonomista i polityk.

W państwie praworządnym prawo karne opiera się na domniemaniu niewinności, w dyktaturze – na domniemaniu winy, jeśli chodzi o przeciwników reżimu. Przez analogię można powiedzieć, że socjalizm, czyli monopol własności państwowej, opierał się na domniemaniu słuszności socjalizmu. Dlatego każde jej uszczuplenie było traktowane jako antysocjalistyczne przestępstwo.

Ten straszny reżim, który wszędzie opierał się na ucisku i wszędzie skazywał społeczeństwo na zacofanie, szczęśliwie upadł. Ale domniemanie słuszności socjalizmu pozostało w głowach niektórych prokuratorów, pracowników Najwyższej Izby Kontroli i wielu polityków. W doktrynie domniemania słuszności socjalizmu zmieniła się tylko nazwa, ale nie istota.

Dał im przykład Łukaszenko

Na oznaczenie majątku państwowego używa się określenia „Skarb Państwa", które robi wielu ludziom wodę z mózgu. W postsocjalistycznej doktrynie słuszności socjalizmu narodowe jest tylko to, co państwowe, a zatem każda prywatyzacja jest traktowana jako podejrzane uszczuplenie domeny „Skarbu Państwa", a wcześniejsza prywatyzacja jest z założenia gorsza niż późniejsza. Nieważne, że jej opóźnianie często prowadzi do bankructwa państwowej firmy, jeśli nie ma ona monopolu, tak jak np. Orlen czy Poczta Polska. Doktryna ma to do siebie, że ogłupia.

Jeśli nie można lub nie wypada zaatakować prywatyzacji wprost jako zdrady socjalizmu, to można użyć doktryny zastępczej, głosząc, że uzyskana cena „była zbyt niska". Ślady tej doktryny można znaleźć w niektórych protokołach NIK, m.in. w tym, który dotyczy prywatyzacji Ciechu. Bardziej prymitywni zwolennicy socjalizmu, czyli własności państwowej, mówią o „kradzieży", czy „wyprzedaży". Punktem odniesienia do tez o zbyt niskiej cenie, które bywały i bywają podstawą do prokuratorskich oskarżeń, są wyobrażenia pracowników NIK czy prokuratorskich lub sądowych ekspertów o wyższej cenie, którą można by rzekomo uzyskać. Na tej podstawie wybrani prokuratorzy przez lata niszczyli i niszczą życie ludzi, w tym bardzo zasłużonych dla Polski.

Właściwą podstawą do oceny zwycięskiej oferty prywatyzacyjnej jest to, czy w profesjonalnym postępowaniu pojawiła się lepsza. Ale jeżeli ktoś podlega doktrynie domniemania słuszności socjalizmu, to takim drobiazgiem nie będzie zaprzątać sobie głowy. Bo przecież nie można dopuścić, by Skarb Państwa ucierpiał! Nie wiem, czy tacy ludzie zdają sobie sprawę z tego, że największe sukcesy w tej dziedzinie osiągnął Łukaszenka na Białorusi.

Widmo totalizmu

Na prywatyzacji żerują nie tylko ludzie otumanieni domniemaniem słuszności socjalizmu, ale też cyniczni polityczni gracze, którzy dzięki nacjonalistycznej i socjalistycznej propagandzie chcą się utrzymać przy władzy. Najgorzej jest wtedy, gdy – tak jak za rządów PiS – mają w jednym ręku służby specjalne, prokuraturę, i „publiczną" telewizję. Taka sytuacja zmierza do totalizmu, czyli do kierowania z jednego ośrodka instytucjami państwa, które dla dobrego sprawowania swojej misji powinny być niezależne. To przeciwieństwo podziału władz, bez którego nie ma rządów prawa.

Z tej perspektywy należy patrzeć na ostatnią akcję CBA, prokuratury i TVP polegającą na aresztowaniu ludzi zaangażowanych w prywatyzację Ciechu. Ile zaufania można mieć do Mariusza Kamińskiego skazanego przez sąd za nadużycia władzy i ułaskawionego – w kontrowersyjny sposób – przez prezydenta Andrzeja Dudę? Jak można ufać Zbigniewowi Ziobrze czy Jackowi Kurskiemu?

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL