Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

o. Ludwik M. Wiśniewski: Ołtarz kontra tron

archiwum prywatne
We współczesnej Polsce mamy do czynienia ze zjawiskiem nowym i œmiertelnie niebezpiecznym. Kłamstwo, oszczerstwo i nienawiœć ubrały się w szaty religijne – pisze duchowny i publicysta.

Michał Szułdrzyński, znakomity dziennikarz, po przeczytaniu mego artykułu „Oskarżam" opublikowanego przez „Tygodnik Powszechny" postanowił poczštkowo „nie pastwić się" nad „emocjonalnym", „łatwym do skrytykowania tekstem", z uwagi na to, że jego autor „ma zbyt pięknš kartę historycznš". PóŸniej jednak zmienił zdanie i zamieœcił w redagowanym przez siebie magazynie „Plus Minus" felieton pt. „Oskarżam ojca Wiœniewskiego". Zazwyczaj przyjmuję z wdzięcznoœciš teksty polemiczne, bo stwarzajš one okazję do doprecyzowania wyrażonych myœli, a niekiedy także do wyjaœnienia nieporozumień. Dlatego na wstępie pragnę podziękować mojemu polemiœcie.

Koœciół upolityczniony

Redaktor Szułdrzyński polemizuje ze stwierdzeniami, których nie wypowiedziałem i które sš mi głęboko obce. Miałem według niego twierdzić, że „koœcioły pustoszejš, dlatego że rzšdzi PiS", a także, że „PiS i życzliwe mu kręgi koœcielne niszczš chrzeœcijaństwo w Polsce". Miałem napisać też, że „brak potępienia polityki partii rzšdzšcej uważam za głównš przyczynę kryzysu wiary w Polsce", a także przekonywać, „że ostatnie dane o wyludniajšcych się koœciołach to wina biskupów, którzy nie reagujš na działania rzšdu PiS" . Wyłšcznie PiS jest winien złej kondycji polskiego Koœcioła, mam podobno uważać. Nie po raz pierwszy dochodzi do takiej właœnie, dziwnej, interpretacji moich słów.

Pan Szułdrzyński nawet wie, co jest Ÿródłem tych moich, pożałowania godnych, przekonań. Pisze on: „Rozumowanie to bowiem oparte jest na pewnym nieporozumieniu, które polega na całkowitym upolitycznieniu myœlenia o Koœciele". Pozwolę sobie mniemać, że mój polemista w tym ostatnim zdaniu pisze o sobie, a nie o mnie. To jego myœlenie o Koœciele, a nie moje, jest „całkowicie upolitycznione".

Duszpasterski obowišzek

Dopóki precyzyjnie nie odróżni się polityki od metapolityki, nie ma szans na uporzšdkowanie problemów na linii „państwo – Koœciół". Polityka, upraszczajšc nieco, jest sztukš zdobywania i utrzymywania władzy, rzšdzenia społeczeństwem. Nie jest ona ze swojej istoty „brudna", choć niekiedy taka bywa. W polityce zabiega się często o interesy partykularne, forsuje się ideologię własnej grupy czy partii, mniej dbajšc o prawdę, a bardziej o skutecznoœć. Na polityków bezustannie czyha pokusa, by „postawić na swoim", często niestety wbrew dobru obywateli. W ten sposób dochodzi niekiedy do samowoli, a nawet arogancji rzšdzšcych.

Przez całe wieki ludzie widzšcy te niebezpieczne „meandry" polityki usiłowali ustalić reguły wišżšce wszystkie strony gry politycznej, które miałyby zapobiec nadużyciu władzy. Akcentowano nadrzędnoœć dobra wspólnego nad partykularnymi roszczeniami. Próbowano ustalić i ustalano wartoœci, bez których nie można zbudować sprawiedliwego ładu społecznego. Postawiono na naczelnym miejscu godnoœć osoby ludzkiej i jej naturalne prawa... I to jest właœnie metapolityka!

Od kiedy biorę udział w życiu publicznym, œwiadomie dbam, aby pozostać na płaszczyŸnie metapolitycznej i nie wchodzić na płaszczyznę stricte politycznš. Było tak zarówno przed 1989 rokiem, jak i po nim. Piętnowałem wtedy i piętnuję dzisiaj łamanie ludzkich sumień, deptanie ludzkiej godnoœci, niesprawiedliwe oskarżanie i rzucanie oszczerstw, niszczenie chrzeœcijaństwa i Koœcioła. Zawsze jednak, i za komunizmu, i w demokracji, jestem oskarżany o politykierstwo. Powtarzam: piętnuję kłamstwa, oszczerstwa, oskarżanie innych o najcięższe zbrodnie... i uważam to za swój obowišzek duszpasterski. Nie popieram wprost żadnej formacji politycznej, œwiadom, że zaraza nienawiœci może zapuœcić korzenie w każdej partii. Cišgle jednak spotykam ludzi, którzy lepiej niż ja sam wiedzš, co myœlę i do czego dšżę.

Nie mogę się nadziwić, że pan Szułdrzyński – wybitny dziennikarz, znakomity pisarz, autor błyskotliwych syntez – nie dociera do meritum mojego tekstu zamieszczonego w „Tygodniku Powszechnym". Panie Redaktorze, zawsze mieliœmy w Polsce kłopoty z metapolitykš. Od zawsze też szowinizm, ksenofobia, a także anty...rosyjskoœć-niemieckoœć-ukraińskoœć-żydowskoœć były naszymi zmorami. Apogeum polskiego szowinizmu było, jak wiadomo, zabójstwo prezydenta Narutowicza.

Przeciwko wrogoœci

Wydawałoby się zatem, że to, co obecnie przeżywamy, to nic nowego. W swoim artykule zamieszczonym w „Tygodniku Powszechnym" próbowałem pokazać, „zakrzyknšć", że mamy dziœ w Polsce do czynienia ze zjawiskiem nowym i œmiertelnie niebezpiecznym. Oto kłamstwo, oszczerstwo, nienawiœć ubrały się w szaty religijne! Pisałem: „Oto na naszych oczach umiera w Polsce chrzeœcijaństwo (...) Cóż się takiego stało? Wprowadziliœmy w naszš religijnoœć element, który jš rozsadza: wrogoœć. Jesteœmy niš nie tylko zarażeni, ale przyzwyczailiœmy się do niej, stała się do pewnego stopnia wręcz naszym znakiem rozpoznawczym (...). Można więc pluć, drwić i deptać ludzi, można bezpodstawnie oskarżać ich o niegodziwoœci, a nawet zbrodnie i równoczeœnie powoływać się na Ewangelię, stroić się w piórka obrońcy chrzeœcijańskich wartoœci i Koœcioła...".

Po ukazaniu się mojego artykułu w „Tygodniku Powszechnym" napływajš do mnie niezliczone podziękowania. Dotarły też do mnie głosy krytyczne.

W swoim tekœcie wskazałem na kilka miejsc, w których wrogoœć i nienawiœć przystroiła się w religijne łachmany. Takich miejsc jest zapewne więcej. Krytykuje się mnie, a nawet rzuca gromy, ale przymyka oczy na zwykłš niegodziwoœć, którš piętnuję.

Artykuł „Oskarżam ojca Wiœniewskiego" jest w mojej opinii najpoważniejszym głosem krytycznym. Ale wcišż nie wiem, a chciałbym wiedzieć, o co tak naprawdę oskarża mnie redaktor Szułdrzyński.

Autor jest duszpasterzem akademickim, rekolekcjonistš, byłym działaczem opozycji antykomunistycznej

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL