Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Migalski o konflikcie wokół ustawy o IPN

Fotorzepa
By zminimalizować straty zwišzane z konfliktem wokół ustawy o IPN, musimy przestać mówić o polskim narodzie, a zaczšć mówić o państwie polskim – pisze politolog.

Licytacja o to, który naród bardziej ucierpiał w II wojnie œwiatowej, nie ma sensu. W tym sporze powinniœmy porzucić kryterium narodowe na rzecz państwowego. Jest różnica w tym, jak zachowywali się w czasie wojny Polacy, a jak państwo polskie. Państwo walczyło z nazistami od pierwszego dnia, wspomagało Żydów, utworzyło Żegotę, zabijało szmalcowników. Funkcjonariuszami tego państwa byli Jan Karski, Irena Sendler, Witold Pilecki. Państwu polskiemu nie można nic zarzucić.

A Polacy? Według różnych szacunków w pomoc Żydom zaangażowanych było od 300 tys. do miliona naszych rodaków. Od kilkudziesięciu tysięcy do 200 tys. z kolei brało udział w zabójstwach, rabunkach, donosicielstwie wobec naszych żydowskich sšsiadów. Oznacza to, że około 95 proc. Polaków była wobec ich losu... no właœnie – obojętna? Bezspornym faktem pozostaje, że w działalnoœć prożydowskš lub antyżydowskš angażował się margines naszego narodu, a jego przygniatajšca częœć pozostała bez reakcji na Holokaust.

Strona polska musi porzucić płaszczyznę debaty nad tym, jak zachowywali się Polacy, i przenieœć debatę na ocenę działań państwa polskiego. W tym pierwszym przypadku na pewno poniesiemy klęskę – zawsze znajdzie się jakiœ żyjšcy jeszcze œwiadek Zagłady, który prawdziwie przypomni sobie, jak jego polski gospodarz zabijał kogoœ z jego rodziny lub jak musiał uciekać przed polskimi szmalcownikami. Chwalšc się Sprawiedliwymi Wœród Narodów Œwiata, musimy mieć œwiadomoœć, że w tysišcach liczš się także najgorsze kanalie, które były Polakami i nie wahały się zabijać i przeœladować swoich żydowskich sšsiadów (nawet po wojnie).

W niedzielę byłem w waszyngtońskim Muzeum Holocaustu. Szczególnš uwagę poœwięciłem temu, jak przedstawiony jest tam nasz kraj. Z jednej strony bardzo pozytywnie – wystawę otwierajš informacje o tym, że Polska była pierwszš ofiarš nazistowskich Niemiec; ofiary terroru w Bydgoszczy i innych polskich miastach jesieniš 1939 sš mocno wyeksponowane. Ale większoœć Polaków okreœla się jako „bystanders", czyli biernych widzów, obserwatorów, a dalej miejsce poœwięca się pogromom w Kielcach, Lublinie, Sosnowcu i Krakowie (kończšc informacjš, że ponad 60 tys. Żydów opuœciło Polskę w 1945 roku, by udać się do... zachodnich częœci Niemiec). Jak widać, nasz obraz jest na tej wystawie co najmniej dwuznaczny i o ile działania państwa polskiego przynoszš nam chlubę, o tyle opis tego, jak zachowywali się Polacy – raczej wstyd.

Jeœli więc nadal polska dyplomacja posługiwać się będzie terminem „Polacy", to wojnę o pamięć o tym, co działo się w Europie w latach 1939–1945, na pewno przegramy. Szansš, być może jedynš, jest posługiwanie się terminem „państwo polskie" – wówczas mamy wszelkie narzędzia ku temu, by wyjœć z tego konfliktu z niewielkimi stratami. Bo że wyjœć z niego bez strat nie możemy, to już wiadomo...

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL