Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Publicystyka

Kleyff: Dajmy szansę Mateuszowi!

Fotorzepa, Roman Bosiacki
Całš swojš reputacjš obstawiam, że Mateusz Kijowski nie jest złodziejem. Wierzę mu, że ani złotówki nie wzišł z tych zakwestionowanych faktur do domu, oprócz jawnej pensji wynoszšcej 2,5 tys. zł brutto za pracę bez przerwy, całymi miesišcami aż do dziœ – pisze poeta i kompozytor.

Ojciec mego przyjaciela ze studiów, œp. profesor, œwiatowej sławy chirurg „miękki" opowiadał, że całe swe mistrzostwo zawdzięczał, niestety, Hitlerowi, ponieważ w czasie II wojny œwiatowej miał pod sobš hektar polowego szpitala i codzienny dowóz wagonami rannych i umierajšcych. Szedł po prostu z nićmi i skalpelem, z miejscowym felczerem niosšcym balon z wysokoprocentowym bimbrem do polewania ran – jedynie zszywajšc wnętrznoœci i kończyny lub je amputujšc, a w ostatecznoœci nierzadko stwierdzajšc zgon. Zwierzył się też, że ma absolutnš pewnoœć popełniania w tym amoku – co najmniej w kilkudziesięciu procentach przypadków – błędów nie tylko w sztuce medycznej, ale i w etyce zawodowej, wybierajšc nie tę kolejnoœć zabiegów lub zużywajšc nadmiernš iloœć w ogóle niezaksięgowanego bandaża i szmat, które sugerowała skala grozy napotykanych po drodze okaleczeń.

Piszę o tym, by – oczywiœcie metaforycznie – porównać całš sytuację do palšcej się już w listopadzie 2015 roku ziemi pod polowym szpitalem leczšcym skutki działań państwa, jakim był Trybunał Konstytucyjny. Dziœ już nie ma ani profesora chirurga, ani tego trybunału.

Artystyczne natury

Całš swojš reputacjš obstawiam, że Mateusz Kijowski nie jest złodziejem, ale nie wykluczam, że może w tamtych goršcych czasach KOD powinien wydać nie 90 tysięcy złotych, bo i pół miliona mogłoby nie starczyć na uniknięcie dzisiejszej naszej frustracji. I znów trzeba przyznać rację Jackowi Żakowskiemu, który celnie spostrzega, że w normalnym społeczeństwie od razu na starcie KOD miałby parę najprzenikliwszych kancelarii adwokackich dla uchronienia go przed wszelkimi prawnymi wpadkami.

Mateusza znam nie dłużej, niż istnieje sam KOD, ale odbieram go tak jak niejednego superwykształconego informatycznie artystę dŸwiękowca, albo malarza, albo poetę z założenia niezwracajšcego uwagi na szczegóły materialne. Możliwe, że z tych samych powodów sporo czasu przed KOD wpadł w pułapkę alimentów wyższych niż póŸniejsze niższe zarobki, choć – jak wiem – stara się cały czas z tych alimentów wywišzywać, na ile jest w stanie. Niemniej wierzę mu, że ani złotówki nie wzišł z tych zakwestionowanych faktur do domu, oprócz jawnej pensji 2,5 tys. zł brutto za pracę bez przerwy, całymi miesišcami aż do dziœ.

Moi bliscy KOD-erzy słusznie mówiš, że nie po to od 25 lat uczymy się organizacji pozarzšdowych, żeby dziœ pieniędzy tych organizacji nie traktować ze œwištobliwš, księgowš pieczołowitoœciš, chociaż wspominajš też, że np. Jacek Kuroń ze swš „artystycznš" naturš pewnie dziœ wpadłby w bardzo podobne tarapaty, ale nie po to od 25 lat uczymy się organizacji pozarzšdowych, żeby... (da capo).

Twarz ruchu, twarz człowieka

WyobraŸmy też sobie, że w poczštkach lat 80. funkcjonujš już media społecznoœciowe z hejtem i jadowitymi trollami, i zapytajmy sami swej bezlitosnej uczciwoœci, czy przetrwałby wtedy Lech Wałęsa na pozycji ikony ruchu, szczególnie po arłamowskiej fałszywce z domniemanej rozmowy z bratem. A nawet jeœli na spotkaniu z bratem rozmawiali o kasie, to czy nie mieli prawa..., a nawet jeżeli wczeœniej, w 1970 r., myœlšc, że jest cwańszy, niż jest, podpisał jakieœ papiery, to czy dziœ, poznawszy wszystkie owoce jego działań, uważamy, że w latach 80. powinien zrezygnować czy odejœć; czy naprawdę uważamy, że ikonę da się tak łatwo zastšpić i że cały ruch dalej poprowadziłby pan Krzysztof Wyszkowski?

Setki tysięcy lat stadnego życia ukształtowały nas w poczuciu potrzeby, by wszelkie nasze działania zbiorowe dostawały twarz jednego człowieka; nawet te najwspółczeœniejsze, wysublimowane już w systemach demokratycznych działania zawsze majš swojš twarz.

W KOR, mimo szacownego kilkunastoosobowego gremium autorytetów, tš twarzš był Jacek Kuroń, w Solidarnoœci Lech Wałęsa, a w najbliższej mi „Gazecie Wyborczej" jest niš Adam Michnik. Probierzem współczesnej dojrzałoœci takich ruchów i œrodowisk jest to, czy te zarzšdy, te ich twarde rdzenie kolegialne sš w stanie rzšdzić się demokratycznie, nie oddajšc nadmiaru władzy decyzyjnej w ręce „twarzy ruchu" i czy ta „twarz ruchu" jest w stanie zadowolić się tym, że jej głos w rozstrzygnięciach demokratycznych jest tylko dwa, góra trzy... no, niech będzie i cztery razy silniejszy od siły głosu każdej z innych osób głosujšcych, a nie np. 10 razy albo 60, albo w ogóle milion... czyli cała władza w ręce dyktatora.

Inkwizycyjne błyski

Na swój prywatny użytek nazywam ten delikatny stan demokratycznej równowagi – tajemnym koloidem przeróżnych relacji i odczynów międzyludzkiej chemii, która się danemu ruchowi przydarza lub nie; KOD się chyba jeszcze nie zdšżyła przydarzyć, a już inkwizycyjne błyski z oczu Andrzeja Gwiazdy dostrzegam w dzisiejszych oczach niektórych zasłużonych skšdinšd KOD-erek i KOD-erów (patrz Warmińsko-Mazurskie albo Gdańskie, albo...).

Możliwe, że za kilkaset lat po kolejnych doœwiadczeniach – ludzkoœć wykształci w sobie (jeœli tfu, tfu – przetrwa) umiejętnoœć samorzšdzenia się w pełnej demokracji bezpoœredniej, bez koniecznoœci intronizowania „twarzy ruchu"; pomóc jej mogš w tym coraz wyżej skomplikowane systemy informatyczne, a może nawet coœ na kształt przyszłej, elektroniczno-intuicyjnej telepatii, ale teraz mamy jedynie sytuację, w której nie ma papieru na to, że Mateusz brał dla siebie coœ poza pensjš, ani nie ma takiego papieru, że nie brał. Sš jedynie słowa przeciw słowom i œwiadomoœć potwornego konfliktu interesów, w który wpadł na poczštku swego, wspólnego przecież z nami, szaleńczego biegu.

Jestem przekonany, że na jego miejscu też bym wpadł, ale wpadł on, i to na jego temat chcę dziœ zadać pytanie: Szanowne Panie i Panowie KOD-erki i KOD-erzy, szczególnie ci, co od poczštku mieli œwiadomoœć zlecania konkretnych usług za te nieszczęsne faktury, nawet jeœli na wykonanie tych usług brak jest teraz twardych jak papier dowodów, poza realnie stworzonym w Polsce i na paru kontynentach paromilionowym ruchem! Powiedzcie mi szczerze, dlaczego od poczštku nie było – że gadżeciarz, że brzydko się rozwodził, że jakieœ spory o działkę. Powiem wam dlaczego. Dlatego że wszystkim nam udzielił się entuzjazm współtworzenia nowego polskiego œwiatowego wynalazku, przy którym znikły jednostkowe przywary, bo ten wynalazek to sprawa bardzo doniosła dla wszystkich chcšcych stać się samosterownymi – społeczeństw umęczonych politykš; bo ten wynalazek to nieuwikłana w politykę straż.

A swojš drogš w ustach najagresywniejszych dziœ polityczek i polityków największš zniewagš jest (sic!) nazwać kogoœ politykiem. Czy nie dowodzi to cichej nienawiœci do swego zawodu?

Panie i Panowie politycy, zarzucajšcy dziœ KOD bliżej nieudowodnionš politycznoœć! Przyjmijcie do wiadomoœci, że w przyszłoœci KOD jeszcze i was może będzie musiał obronić właœnie dlatego, że żadnego politykierstwa nie uprawia, ponieważ nie jest i nie zamierza być żadnš partiš, lecz, jako się rzekło – strażš politycznego lasu, niezależnie z której strony się pali. Ale jeżeli wy sami polityczkami i politykami będšc – tak się politykš brzydzicie, to jest przecież tyle innych zawodów na „p"... np. piosenkarz albo piekarz, albo pasterz... Na szczęœcie polityka nie jest jeszcze żadnym patriotycznym obowišzkiem; wypiszcie się z tego biznesu, to Was opuszczš wyrzuty sumienia.

A z kolei szanowne Panie i Panowie dziennikarze nawet z tej bliskiej mi strony! Czy nawet w „Newsweeku", gdy piszecie, że Kijowski musi odejœć, a w najbliższej mi z gazet codziennych dodajecie, że to dla dobra ruchu, nie robicie tego z obawy przed wejœciem na œcieżkę bronienia domniemanego (nieudowodnionego przecież) przekrętu – nie czujšc jednoczeœnie, że milczycie, stojšc nad flekowanym przez rozjuszone stado, samotnym chłopakiem z sšsiedztwa.

Każda z tych szeœciu rat to było 15 tys. brutto; po odjęciu legalnej pensji Mateusza (2500 zł, bynajmniej nie za ideowš, 20-godzinnš na dobę działalnoœć w KOD, lecz za czystš, dodatkowš, informatycznš pracę chronišcš ruch przed zmasowanymi jadowitymi atakami trolli, bo kto miał to robić, jak nie ktoœ będšcy najbardziej w tym kierunku wyspecjalizowanym i zaufanym człowiekiem – w tych dramatycznych momentach – w pobliżu) i po odjęciu składek ZUS oraz podatku VAT – zostaje miesięcznie marne 8 tysięcy na podróże, wynajmowanie biur i inne takie niezaksięgowane w zagonieniu i oczywiœcie w nagannej beztrosce – wydatki.

W równie wielkich organizacjach, tyle że politycznych, np. w PiS, obsługa informatyczna idzie rocznie w miliony, a i im zdarza się antydatować w poœpiechu np. swojš minionš obecnoœć na obradach w Sali Kolumnowej.

Wielkie niedopatrzenie, ale nie przekręt

Powtarzam: to wielkie niedopatrzenia Mateusza, ale nie przekręty i jedynie w tysišcach, a w tym samym czasie, na co dzień, œwiadomie i naprawdę przekręca się dużo więcej po drugiej stronie sporu – w milionach. Poznajcie proporcje, mocium Państwo, i obudŸcie się, póki Wasze ręce sš jeszcze – bezgrzeszne do nieprzytomnoœci – na kołderkach; zobaczcie za to, jak radoœnie z powyższych powodów swe ršczki zaciera dziœ pan poseł Jarosław Kaczyński z całym szacunkiem dla jego skromnej i nikomu nienarzucajšcej się z pazernoœciš na osobiste stanowiska – osoby.

Sš też i takie pseudoopozycyjne pisma jak „Wprost", posiadajšce u swych fundamentów Stefana Kisielewskiego, a w stopce bardzo zacnych felietonistów (których przez grzecznoœć nie wymieniam) i ten właœnie jadowity, cotygodniowy tabloid w swym ostatnim numerze gani Mateusza za to, że nie płacił alimentów z tych właœnie nieszczęsnych szeœciu 15-tysięcznych faktur. No „Wprost" (bo nie „Po Prostu") majstersztyk.

Obrońmy demokrację

A z kolei, czy to wszystko razem nie jest dowodem na to, że ci, co dla œwiętego spokoju lub z populizmu po cichu zgadzajš się na rozwalanie demokracji lub jš własnymi rękami wprost rozwalajš, najbardziej bojš się właœnie KOD. Obstawiam, że i trzy razy głębsze finansowo wpadki przywódców politycznych partii opozycyjnych nie spowodowałyby aż tak zmasowanych ataków, jakich doœwiadcza KOD. Paradoksalnie to właœnie jest dowodem na skutecznoœć KOD – potencjalnš – jeœli się pozbiera i murem stanie wokół swojej „twarzy ruchu".

Coœ musiało być na rzeczy, co od poczštku nas w Mateuszu uwiodło na tyle, że uznaliœmy jego wczesne wpadki za mniej ważne dla SPRAWY (choć na pewno bardzo istotne i ważne w jego życiu).

Dzisiaj nieprawdš jest, że Mateusz idzie w zaparte, bo nie chce się wycofać. Sam niniejszym mu radzę, by się nie wycofywał, bo jedynie sprawi – tym niesłusznym przyznaniem się do nieudowodnionego złodziejstwa – radoœć czekajšcym na to potknięcie ludziom atakujšcym Demokrację.

Obrońmy Jš jeszcze i teraz, dajšc Mateuszowi szansę stanięcia do uczciwych szerokich wyborów. Przecież niczego więcej on się nie domaga.

Po wojnie wspomniany na poczštku œp. profesor chirurg dostał najlepszš salę operacyjnš w mieœcie; z góry œwieciła mu bezcieniowa lampa, a czworo asystentek i asystentów podawało mu skalpele, nożyce i już nawleczony na sterylne igły katgut do zszywania ran. Miał już dobrze wyrobionš rękę i po paru spektakularnych, udanych operacjach zaczęli do niego zjeżdżać pacjenci z całej Europy z królami skandynawskimi włšcznie. Dajmy Mateuszowi tę bezcieniowš lampę, poœwiećmy mu na ręce i podawajmy narzędzia w postaci swej energii i pomysłów. Jestem przekonany, że po doœwiadczeniach mogšcej właœnie zakończyć się wojny między nami już nas więcej nie zawiedzie.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL