Przestępczość

Dożywocie dla neonazistki

Beate Zschäpe
AFP
Do tej pory nie wiadomo, jak terroryści z Podziemia Narodowo-Socjalistycznego (NSU) mogli przez lata bezkarnie mordować. Ofiarami byli cudzoziemcy, a także policjantka.

Członkini NSU Beate Zschäpe została w środę skazana na dożywocie z uznaniem szczególnie ciężkiej winy, co w praktyce znaczy, że nie ma możliwości przedterminowego zwolnienia. Lista udowodnionych jej czynów jest bardzo długa.

Odpowiadała za działalność w organizacji terrorystycznej, współudział w morderstwie dziewięciu osób (głównie Turków, a także Greka), podłożeniu dwu bomb w Kolonii, 15 napadach z bronią w ręku na banki i inne instytucje, a także atak na dwoje policjantów. Funkcjonariuszka zginęła.

Czwórka innych oskarżonych skazana została na kary od 2,5 do 10 lat. Procesu nie dożyli Uwe Böhnhardt i Uwe Mundlos (popełnili samobójstwo po nieudanym napadzie na bank siedem lat temu), którzy razem z Zschäpe tworzyli organizację terrorystyczną, kierując się rasistowską ideologią nazistowską. Działała ona w Niemczech przez siedem lat (2000–2007), mordując osiadłych w Niemczech cudzoziemców. Stosowali kryterium etniczne, a nie wyznania.

Przypominało to akcje lewackich terrorystów Frakcji Armii Czerwonej (RAF) sprzed lat pod wodzą Ulrike Meinhof i Andreasa Baadera, których ofiarą w latach 70. padły 34 osoby.

Gdy Böhnhardt i Mundlos odebrali sobie życie, Zschäpe zgłosiła się na policję, podpalając wcześniej dom, w którym mieszkała. Zapewniała, że nie miała pojęcia o działalności swoich kompanów. W czasie procesu przyznała się jedynie do moralnej winy.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL