Magdalena Żuk zwerbowana przez handlarzy ludźmi?

aktualizacja: 18.05.2017, 06:53
Foto: Facebook

Dziewczyny "do towarzystwa" były werbowane poprzez egipski portal, a wyszukiwano je w Polsce. Ofiarą handlu ludźmi miała paść również Magdalena Żuk.

REDAKCJA POLECA

27-letnia Polka – jak ustaliło Biuro Detektywistyczne Lampart – padła ofiarą zorganizowanej przestępczej siatki, która wynajduje w Polsce młode kobiety i wysyła je za granicę w charakterze dziewczyn do towarzystwa. Dane 72 osób zamieszanych w proceder detektywi przekazali do Centralnego Biura Śledczego Policji oraz do Prokuratury Krajowej. Czy ich ustalenia rozwiążą zagadkę śmierci Magdaleny Żuk?

Sprawę od końca kwietnia bada prokuratura i policja, ale też, z własnej inicjatywy – firma Lampart. Śledczy nie wyłonili dotąd dominującej wersji, jednak ustalenia detektywów – jeżeli zostaną potwierdzone dowodami – mogą być przełomem. Wynika z nich, że wyjazd do Egiptu nie był przypadkowy, a kobieta padła ofiarą handlarzy ludźmi.

– Rozpracowaliśmy siatkę biznesową, która stoi za werbowaniem kobiet dla bogatych biznesmenów z całego świata. Tropy wiodą do Egiptu – mówi nam jeden z detektywów.

Co zawierają materiały przekazane policji i prokuraturze? Detektywi w efekcie zebranych w swoim śledztwie informacji i materiałów wskazali 72 osoby powiązane bezpośrednio lub pośrednio z „uczestnictwem w zorganizowanej grupie przestępczej i śmiercią Magdaleny Żuk". A także informacje o 32 spółkach powiązanych ze strukturami biznesowymi tej grupy. Wskazują również osoby, które brały udział w niejasnych okolicznościach śmierci Polki.

Proceder handlu pięknymi kobietami ma – zdaniem firmy Lampart – zorganizowany charakter. Dziewczyny są werbowane przez egipski portal – jego nazwę, wraz z lokalizacją serwera, z której odbywa się zarządzanie zamówieniami kobiet (m.in. z Polski), detektywi podali w przekazanym śledczym zawiadomieniu. Załączyli do niego graficzną siatkę powiązań struktur osobowych i biznesowych grupy oraz „powiązań ze sprawą śmierci i zaginięcia dwóch innych kobiet".

Jak wygląda proceder? Do Polski przekazywane jest z zagranicy konkretne „zamówienie". Na jego podstawie poszukiwana jest kobieta, a potem organizuje się jej wyjazd. Pieniądze za „usługę" są przekazywane w zakamuflowany sposób, poprzez fikcyjne spółki, których nazwy detektywi podali śledczym.

„Wierzymy, iż nasze wskazania i ustalenia pomogą Organom Państwowym w uzupełnieniu ich wiedzy, i doprowadzą do przeprowadzenia akcji zatrzymań osób odpowiedzialnych za ten czyn" – podsumowuje Lampart. Jednym z jego założycieli jest Wojciech Majer, przez 26 lat związany z centralną jednostką antyterrorystyczną policji.

Handel kobietami to jedna z hipotez prokuratorskiego śledztwa w sprawie śmierci Magdaleny Żuk. We wtorek na konferencji podkreślano, że pod uwagę bierze się też handel narkotykami, załamanie nerwowe i samobójstwo Polki. – Żadna z wersji nie jest dominująca – mówił Marek Gołębiowski, szef Prokuratury Okręgowej w Jeleniej Górze.

Wstępny raport medyczny wykonany po sekcji zwłok w Egipcie nie wskazuje, by wobec Polki użyto przemocy, ale dopiero wyniki badań m.in. biologicznych pozwolą wykluczyć udział osób trzecich, w tym np. gwałt. Kluczowe dla śledztwa ma być przesłuchanie rezydenta z Egiptu, który zajmował się Polką. Prokuratura zaprzeczyła spekulacjom, iż partner kobiety, Markus W., wrocławski fryzjer, może mieć coś wspólnego z jej śmiercią. Potwierdzono, że miał kupiony bilet i nieważny paszport, który nie pozwolił mu lecieć do Egiptu.

Do prokuratury zgłaszają się kobiety, które były na wycieczkach w Egipcie i twierdzą, że miały podobne doświadczenia. Ich zachowanie było podobne do tego, jakie można było obserwować u Żuk. Są podejrzenia, że to np. efekt pigułek gwałtu. – Już zgłosiły się trzy kobiety gotowe zeznawać – przyznała prok. Ewa Węglarowicz-Makowska.

POLECAMY

KOMENTARZE