Przestępczość

Surowy wyrok za korupcję w policji

Fotorzepa, Roman Bosiacki
Były naczelnik i zastępca tajnego wydziału w komendzie stołecznej skazani za przyjęcie ponad 140 tys. zł łapówek.

Finał znalazła jedna z największych afer korupcyjnych w policji – dotycząca przyjmowania i żądania korzyści przez wysokiej rangi funkcyjnych oficerów komendy stołecznej. Sąd Okręgowy w Warszawie właśnie skazał ich na kilkuletnie kary bezwzględnego pozbawienia wolności. Jeśli wyrok się utrzyma, to funkcjonariusze stracą policyjne emerytury, na które zdążyli już przejść.

– Wobec Mariusza K. sąd orzekł karę łączną pięciu i pół roku pozbawienia wolności. Jarosława N. skazał na cztery lata. Obu wymierzył też grzywny – mówi „Rzeczpospolitej” Łukasz Łapczyński, rzecznik Prokuratury Okręgowej w Warszawie.

Sprawa dotyczy newralgicznego, tajnego Wydziału Techniki Operacyjnej (WTO) w Komendzie Stołecznej Policji – komórki, która odpowiada m.in. za zakładanie podsłuchów z użyciem specjalistycznych urządzeń, a także prowadzi tajne operacje wymierzone w przestępców.

Naczelnik wydziału Mariusz K. i jego zastępca Jarosław N. mieli dopuszczać się nadużyć blisko dekadę temu (w latach 2009–2010). Chociaż – ze względu na specyfikę wydziału – w każdym obszarze powinni zachowywać najwyższe standardy.

Szef i zastępca mieli brać łapówki od przedstawicieli firm za to, aby ich towar kupiła policja. „Rzeczpospolita” poznała szczegóły zarzutów.

I tak w 2009 r. od dwóch przedsiębiorców (Zdzisława J. i Krzysztofa P.) naczelnicy przyjęli 102 tys. zł, co stanowiło 20 proc. wartości kontraktu na dostawę sprzętu. Biznesemeni mieli im ponadto zafundować zegarki (wtedy o wartości 2 tys. zł) jako gratyfikację „za możliwość składania zamówień”.

Kilka miesięcy później kolejna osoba (Grzegorz W.) miał przekazać ówczesnym szefom WTO 40 tys. zł i dzięki temu wydział kupił od niego sprzęt do inwigilacji po zawyżonej cenie. Mariusz K. i Jarosław N. zażądali też – jak ustaliła prokuratura – 2 proc. od wartości innego kontraktu. Suma miała być znacząca, bo chodziło o zakup samochodów dla WTO.

– Pośrednikiem był tu Artur E., który przyznał się do zarzutu i dobrowolnie poddał się karze – mówi nam prok. Łapczyński.

Tych pięciu przestępstw naczelnik oraz zastępca mieli dopuścić się „wspólnie i w porozumieniu”. Sprzyjało im to, że zakupy dla tajnych komórek policji odbywają się z pominięciem przetargów. Byli szefowie WTO mieli dopuścić się też drobniejszych przewinień. Na przykład przywłaszczyć sobie 3 tys. zł (w dokumentach „rozpisali” je na policyjnego informatora). Mariusz K. został oskarżony ponadto o to, że z ewidencji usunął kamerę „Sony” należącą do wydziału, jako rzekomo wybrakowaną, chociaż była sprawna. Z kolei Jarosław N. o to, że dał szefowi 13,6 tys. zł, dopłacając mu przez kilka miesięcy do mieszkania – aby ten poparł jego starania o awans.

Oficerowie w lutym 2011 r. trafili do aresztu. Nieco wcześniej, kiedy kontrole z Komendy Głównej Policji wskazały, że w tajnym wydziale źle się dzieje, naczelnicy zostali zdymisjonowani.

Jak sprawował się sprzęt podszyty łapówkami, nie wiadomo, bo wszystko, co wiąże się z wydziałem, jest okryte tajemnicą. Według śledczych pewne jest, że policja za niego przepłaciła.

Akt oskarżenia trafił do sądu w grudniu 2012 r., skierowała go ówczesna Prokuratura Apelacyjna.

– Zawierał kilkanaście zarzutów, w tym przyjmowania i żądania korzyści majątkowych, przekroczenia uprawnień oraz przywłaszczenia 3 tys. zł na podstawie poświadczających nieprawdę dokumentów – mówi nam Łukasz Łapczyński.

Jeden ze stołecznych policjantów wspomina, że w tamtych latach w wydziale głośno było o zakupie luksusowych aut sprowadzonych z USA.

– Były uszkodzone po huraganie i nie powinny trafić do sprzedaży – mówi oficer. Czy zakup został objęty zarzutem, ze względu na tajne śledztwo nie udało nam się ustalić.

Wyrok skazujący byłych szefów WTO na karę bezwzględnego więzienia – co w przypadku oficerów policji jest rzadkością – zapadł 13 lutego. Jest nieprawomocny.

Mariusz K. i Jarosław N. zdążyli już przejść na emerytury. Jeżeli wyrok się utrzyma, zostaną ich pozbawieni. Skazani za korupcję nie mają bowiem prawa do policyjnych emerytur.

Prof. Antoni Kamiński z PAN, były szef Polskiego Oddziału Transparency International, komentuje:

– To wysoka kara, ale uzasadniona. Jeżeli ktoś jest policjantem, wykonuje zawód zaufania publicznego, to powinien szczególnie dbać o zachowanie najwyższych standardów – mówi prof. Kamiński. Jak zaznacza, w policji, zwłaszcza tej sprzed lat, nierzadko miały miejsce przypadki nadużyć. – Ta sprawa wskazuje na to, że policja „od góry” była zdemoralizowana. Były osoby, które dochodziły do wysokich stanowisk i traktowały podległą im komórkę jako swoiste feudum – zaznacza prof. Kamiński i jako mankament wskazuje fakt, że wyrok zapadł dopiero po tylu latach.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL