Przemysł spożywczy

Podatek dla sklepów za marnotrawienie: Wyrzucamy miliony ton jedzenia

Fotolia
Co trzecie gospodarstwo domowe w Polsce wyrzuca żywność do śmieci. Ale to sklepy miałyby płacić specjalny podatek od marnowanych produktów.

Marnotrawienie żywności wciąż odbywa się w Polsce na ogromną skalę. Z badania Kantar MillwardBrown na zlecenie Federacji Polskich Banków Żywności (FPBŻ) wynika, że niemal 35 proc. Polaków przyznaje się, że zdarza im się wyrzucać żywność.

W kraju, w którym według danych GUS w 2016 r. w skrajnym ubóstwie żyło 5 proc., a w ubóstwie relatywnym prawie 14 proc. osób, to informacja co najmniej zaskakująca.

Pieczywo do kosza

– Liczba osób, które przyznają się do marnowania jedzenia, od lat utrzymuje się na pewnym, stałym poziomie – mówi Marek Borowski, prezes Federacji Polskich Banków Żywności. – Cieszy to, iż od kilku lat Polacy nie deklarują, że marnują więcej. Jednak dane te mobilizują nas do jeszcze bardziej wytężonej pracy na rzecz edukacji społeczeństwa, jak nie marnować jedzenia.

Z badania wynika, że gospodarstwa domowe najczęściej wyrzucają pieczywo i wędliny.

– To niestety efekt złych zwyczajów i kupowania za dużej liczby produktów – mówi szef jednej z dużych sieci handlowych. – Ponadto nastawienie na kupowanie jak najtaniej powoduje w dużej grupie konsumentów często kupowanie w promocjach produktów na zapas. Tymczasem choćby pieczywo często oferowane w sklepach podchodzi z wypieku produktu mrożonego, który nie powinien być zamrażany ponownie – dodaje.

34 proc. osób z grupy wyrzucającej jedzenie mówi, że robi to z powodu przekroczenia terminu przydatności do spożycia, a kilkanaście procent wskazuje na złą jakość produktu czy niezadowalający smak. Z takimi powodami wyrzucania trudno będzie walczyć.

Za duże porcje

W raporcie zwrócono również uwagę na problem marnowania żywności choćby w szkolnych stołówkach. Jak wynika z badań Wydziału Nauk o Żywieniu Człowieka i Konsumpcji SGGW, uczniowie na stołówkach zostawiają niezjedzone ok. 25 g różnych produktów spożywczych dziennie, co w przeliczeniu na rok daje ponad 8 kg zmarnowanej żywności.

– Dane dotyczą głównie porcji pozostawianych na talerzu, a nie wszystkich wyrzucanych produktów w domu, np. przeterminowanych lub nieświeżych. Zatem ilość zmarnowanej żywności przez młodzież może być znacznie większa – mówi Maria Kowalewska, dyrektor ds. edukacji Federacji Polskich Banków Żywności.

Ogromnym i w zasadzie będącym poza debatą kanałem marnowania jedzenia jest także gastronomia. W Polsce często wydawane porcje są za duże, a nie funkcjonuje powszechnie zwyczaj zabierania do domu niezjedzonej części posiłków.

– Gastronomia nie jest świadoma strat, ponieważ to resztki posiłków, za które klienci już zapłacili – mówił podczas Forum Ekonomicznego w Krynicy Michel Moran, znany restaurator. – Klienci często się po prostu wstydzą zapytać o zabranie takich resztek do domów, obsługa też na to źle reaguje, podczas gdy na Zachodzie to zupełnie naturalne.

Póki co w Europie tylko Francja i Włochy przyjęły odpowiednie prawo, które ma ograniczyć skalę marnowania żywności. Nie są to jednak kompleksowe regulacje.

– We Francji dzieci posiłki w stołówkach dostają w częściach, najpierw przekąski, potem danie głównie. Ogranicza to wyrzucanie jedzenia – mówi Michel Moran.

Klucz to edukacja

Obecnie jedna z senackich komisji pracuje nad projektem ustawy, która ma w Polsce to zjawisko ograniczyć.

– Zmiany wymagają zachowania wszystkich uczestników rynku. Wszyscy powinni też brać udział w pracach legislacyjnych, aby ustawa spełniła pokładane w niej oczekiwania – mówiła Irena Pichola, partner w Deloitte Advisory.

Sprawozdanie z prac senackiej komisji ma zostać przedstawione do końca roku. Jednak legislator widzi u nas problem głównie w sklepach wyrzucających żywność, choć odpowiadają one za najmniejszą część generowanych w ten sposób strat. Handel odpowiada bowiem za 5 proc. strat, podczas gdy gospodarstwa domowe za 53 proc.

Stosunkowo mało robi się w zakresie edukacji tej grupy. W ramach projektu EFFECT, finansowanego ze środków Erasmus Plus, FPBŻ przygotowała wspólnie z pięcioma partnerami grę planszową, która ma zwrócić uwagę na ten problem.

– Chcemy promować ideę niemarnowania żywności, a każde działanie w tym zakresie to wielki krok w stronę budowania świadomości na temat odpowiedzialnego dysponowania żywnością – mówi Aleksandra Robaszkiewicz, rzeczniczka Lidl Polska, który od 15 lat jest partnerem FPBŻ.

Opinia

Renata Juszkiewicz, prezes POHiD

W ostatnich latach wciąż jest głośno na temat marnowania żywności w Polsce. Nadal branża handlowa niesłusznie bywa posądzana o dominującą rolę w stratach żywności, tymczasem zjawisko wygląda zupełnie inaczej. Sieci handlowe generują bowiem tylko ok. 5 proc. strat związanych z tym zjawiskiem. Znacznie większy jest udział gospodarstw domowych, a o tym problemie mówi się wciąż stosunkowo niewiele. Tymczasem to właśnie na edukacji konsumentów trzeba się skupić.

Jako branża handlowa szykujemy kolejne kroki, jeśli chodzi o edukację, zwłaszcza ostatecznego nabywcy produktów żywnościowych. Szereg inicjatyw już funkcjonuje, analizujemy kolejne pomysły. Handel chce ograniczać skalę marnowania żywności.

Czy Polska weźmie się do ograniczania skali marnowania żywności

Senat analizuje projekt ustawy przewidujący, że sieci i sklepy powyżej 250 mkw. zawierałyby umowy z organizacjami użytku publicznego w celu przekazywania niepotrzebnej żywności na cele społeczne.

Tekst ustawy wciąż się zmienia. W pierwotnej wersji projektu wprowadzono bowiem opłatę dla sprzedawców 10 groszy za kilogram wytworzonych odpadów. Organizacje społeczne liczą na podniesienie stawki przynajmniej do 20 groszy.

Partnerzy społeczni i organizacje ekologiczne chcą też, by zostały wprowadzone rozwiązania uniemożliwiające obarczanie dostawców żywności koniecznością odbioru niesprzedanej żywności ze sklepów i jej przetworzeniem – taki model współpracy w przypadku niektórych umów sklepów z producentami obowiązuje.

Europa zwraca coraz większą uwagę na ten problem. Najwięcej żywności marnuje się w Wielkiej Brytanii, Francji i Holandii. Polska zajmuje niestety wysoką, piątą pozycję w tym gronie. Parlament Europejski wezwał już kraje UE do tego, aby samodzielnie wprowadziły mechanizmy ograniczenia marnowania żywności o 30 proc. do 2025 r. i o 50 proc. do 2030 r.

Handlowcy zwracają uwagę, że nie da się tego zrobić bez zmiany zachowań konsumenckich. Obecnie wiele osób. kupując owoce czy warzywa, oczekuje produktów bez skaz czy w idealnie takich samych rozmiarach. Tymczasem w naturze nie rosną one symetrycznie, co już na wejściu powoduje wiele strat. Sklepy wprowadzają specjalne oferty owoców i warzyw o bardziej nieregularnych kształtach czy naturalnych przebarwieniach, licząc, że na większą skalę będą one kupowane przez konsumentów.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL