Przemysł spożywczy

Eldorado eksportu drobiu i jaj

Adobe Stock
Polscy eksporterzy jaj jeszcze w tym roku zarabiali na aferze z fipronilem, dzięki wpadce Brazylii – teraz trwa eldorado dla producentów drobiu.

Rynek globalny ma swoje złote momenty, które przygotowani producenci mogą wykorzystać do zdobycia nowych klientów. Gdy w ubiegłym roku w jajkach produkowanych na Zachodzie wykryto toksyczny fipronil, dla polskich eksporterów otworzyła się żyła złota. Podobnie działa dziś korupcyjna afera w Brazylii, w wyniku której połowa tamtejszych eksporterów wypadła z unijnego rynku.

Czytaj także: Tanie jaja z Ukrainy popsują rynek polskim producentom

Skok na półki

Afera z jajkami zatrutymi fipronilem zaczęła się i skończyła jeszcze w ubiegłym roku. Tymczasem dane Ministerstwa Rolnictwa wskazują, że polscy producenci jaj, którzy zdecydowali się na eksport, zarabiali na tym świetnie jeszcze w tym roku. Tak dobrze, że podwoili ubiegłoroczne wyniki eksportu. W ciągu pierwszych czterech miesięcy 2018 r. eksport jaj osiągnął wartość 135 mln euro w porównaniu z 67 mln euro w analogicznym okresie 2017 r. Najlepsze wyniki eksporterzy osiągnęli na handlu z Niemcami, w tym kraju zyski wzrosły z 18 mln do 52 mln euro. To najbardziej spektakularny skok, ale do pozostałych krajów także wysłaliśmy dużo więcej.

Eksperci twierdzą jednak, że w zasadzie dobrze już było, a taki wzrost zysków z eksportu za pierwsze cztery miesiące 2018 r. to wciąż jeszcze wynik wybicia stad na Zachodzie. – Raczej nie należy się spodziewać, że ten trend się utrzyma, bo stada w Europie zostały już odbudowane, więc popyt z tego kierunku spadnie – mówi Andrzej Zadrużyński, dyrektor generalny Fermy Drobiu Mizgier.

Analiza Krajowej Izby Producentów Drobiu i Pasz (KIPDIP) wskazuje, że ten skok eksportu to „zasługa" jednego miesiąca na początku 2018 r. – Za tak dużą sprzedaż w styczniu odpowiadało kilka dużych kontraktów zawartych z klientami z Niemiec. Ponad 50 proc. dostaw w tym jednym tylko miesiącu wchłonął rynek niemiecki – wyjaśnia Katarzyna Gawrońska, główny specjalista izby. Duże wysyłki trafiły również do Holandii i Włoch. Czy taki wzrost obecności na rynku da się utrzymać? Zdaniem Zadrużyńskiego raczej nie i chodzi nie tylko o odbudowę stad, ale i o ofertę Polaków. – Jeżeli już miałby się utrzymać popyt na Zachodzie na polski eksport, to na jaja z chowu alternatywnego lub przetwórstwo, bo na Zachodzie, w Holandii czy Niemczech, nie ma jaj z chowu klatkowego – mówi.

– Druga połowa roku, jeżeli nie wystąpią zdarzenia nadzwyczajne, przyniesie osłabienie wzrostu eksportu – prognozuje Łukasz Czech, analityk banku BGŻ BNP Paribas. Zauważa, że w sierpniu 2017 r. wyeksportowano z Polski ponad 50 tys. ton jaj, taki wynik trudno będzie szybko powtórzyć. Wysokie ceny w ostatnim kwartale 2017 r. będą miały wpływ na ocenę IV kw. 2018 r. Nawet przy tej samej wysokości eksportu, ze względu na spadek cen, jego wartość będzie niższa od notowanej w ostatnim kwartale 2017 r.

Kłopoty Brazylii

Nieoczekiwane wsparcie dla europejskiego drobiarstwa przyszło ze strony Brazylii, największego producenta drobiu na świecie. W wyniku dwuletniego śledztwa w marcu w Brazylii zatrzymano co najmniej 25 osób w związku z zarzutami o sprzedaż zepsutego mięsa drobiowego oraz korumpowanie urzędników. Jak informuje PAP, zakłady mogły wykorzystywać kwasy i inne chemikalia, by zmienić wygląd produktów, czasem były to substancje rakotwórcze, a drób mieszano z ziemniakami, wodą czy... kawałkami kartonu. W ub. roku Brazylia wyeksportowała drób o wartości 6,9 mld dol., mięso trafiło na cały świat, do UE i Chin. W wyniku odebrania możliwości eksportu kilku wielkim firmom eksport do UE w czterech pierwszych miesiącach 2018 r. spadł o 45 proc., a na rynku unijnym zrobiło się miejsce, skwapliwie wykorzystywane przez Polaków. Jeśli polskie władze wykażą się skutecznością, możemy na tym skorzystać podwójnie – eksportując mięso do Chin, w miejsce brazylijskiego, tam firmy z Brazylii zostały objęte dodatkowymi cłami. Niezbędne jest jednak dokończenie formalności z przywróceniem eksportu polskiego drobiu do Azji. Jak dowiedziała się „Rzeczpospolita", Główny Inspektorat Weterynarii przesłał wzór świadectw do Chin i czekamy na ostateczne zaakceptowanie ich przez Chińczyków.

Refleks i pogoda

Polscy producenci żywności zarabiali już zarówno na niekorzystnej pogodzie za granicą, jak i na wielkich aferach. Sadownicy z sentymentem wspominają nieurodzaj jabłek na zachodzie Europy w pierwszej dekadzie XXI wieku, kiedy na eksporcie z Polski można było sporo zarobić. Paradoksalnie, nawet ubiegły rok, bogaty w gradobicia i przymrozki, był opłacalny dla producentów, jednak tylko dla tych, których sady pogoda oszczędziła i zebrali owoce. Wielka afera w 2008 r. w Chinach związana z zatrutym mlekiem w proszku dla dzieci stworzyła wręcz markę europejskiej żywności, jako bezpiecznej i dobrej jakości. Ze względu na brak dużych polskich producentów mleka w proszku dla dzieci najwięcej na skokowym wzroście eksportu zarobili Holendrzy. Opakowanie mleka dla dzieci kosztuje w Chinach od 200 do nawet 500 juanów (ok. 100–250 zł).

Łukasz Dominiak dyrektor generalny, Krajowa Rada Drobiarstwa

W ubiegłym roku w Brazylii wybuchła afera korupcyjna, na którą Unia Europejska zareagowała z dużym opóźnieniem. Kluczowi producenci drobiu byli zamieszani w przekupywanie władz, a produkowane przez nich mięso nie odpowiadało standardom jakości i bezpieczeństwa. W wyniku unijnych kontroli, około połowa z 40 ubojni nie uzyskała w tym roku przedłużenia możliwości eksportu na rynek UE. Polscy producenci niewątpliwe korzystają z tej sytuacji, mimo że produkcja drobiu w kraju jest na zbliżonym poziomie co w ubiegłym roku – zaledwie 0,4 proc. wzrostu od stycznia do maja w porównaniu z tym okresem 2017 r. – to eksport wzrósł o 19,8 proc. Sytuacja brazylijskiego sektora drobiarskiego zmieniła nie tylko układ sił na rynku unijnym. Chiny zastosowały cła antydumpingowe wobec niektórych tamtejszych firm. Widać, że mięso pochodzące z Brazylii poddawane jest presji na całym świecie.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL