Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Przemysł spożywczy

Cichy bohater polskich ferm mięczaków

Winniczek roœnie trzy lata, zanim zostanie zebrany.
Fotorzepa, Michał Walczak
Co roku Polska sprzedaje za granicę œlimaki za ponad 7 mln zł. Najwięcej trafia do Francji i Czech. Za miesišc ruszajš zbiory winniczków.

Produkcja hodowlana œlimaków, zbiory dzikich winniczków, ich skup, przerób, sprzedaż, eksport to mało poznana nisza polskiej gospodarki. Dane statystyczne sš niepełne. Nikt, nawet Generalna Dyrekcja Ochrony Œrodowiska, nie liczy, ile co roku w Polsce zbiera się winniczków.

Nie wiadomo dokładnie, jak dużo jest hodowli œlimaków i jaka jest ich produkcja łšczna. Do tego dochodzi nigdzie nieewidencjonowany „import", czyli zbieranie mięczaków z sšsiedniej Litwy. Wszystko to daje niepełny obraz branży i jej wyników. Wartoœć unijnego rynku œlimaków szacowana jest według różnych Ÿródeł na 100–120 mln euro rocznie.

Powrót do gry

W tym roku, po trzech latach zakazu, winniczki znów będzie można zbierać w regionie, który przez wiele lat był krajowym zagłębiem œlimakowym – na Warmii i Mazurach. Regionalna Dyrekcja Ochrony Œrodowiska (RDOŒ) w Olsztynie ustaliła limit zbiorów na 400 ton.

Ponieważ œlimak winniczek (Helix pomatia) podlega w Polsce częœciowej ochronie gatunkowej, można zbierać tylko osobniki duże – o œrednicy muszli większej niż 3 cm. Na zbieranie jest 30 dni, liczšc od 20 kwietnia. Do olsztyńskiej dyrekcji wnioski o zezwolenie na skup złożyło już ponad 40 firm, nie tylko z regionu, ale też z daleka, jak np. lubuski LAS Skwierzyna-Gorzów sp z o.o.

W tym roku najwięcej winniczków zostanie zebranych na Dolnym Œlšsku. Tamtejsza RDOŒ ustaliła limit na 500 ton. W Lubuskiem limit wynosi 150 ton, na Podlasiu i w Kujawsko-Pomorskiem – po 100 ton, na Podkarpaciu – 50 ton.

Zbiory często sš nawet o połowę niższe od limitów, np. na Podlasiu w ostatnich latach sięgały 50 ton. Na OpolszczyŸnie zamiast 135 ton zebrano 78 ton. To efekt zmniejszania się liczby mięczaków, którym nie sprzyja działalnoœć ludzi – wykaszanie łšk, czyszczenie zagajników, chemia, a także suche wiosny.

Afrykański konkurent

Mniej jest także chętnych na poranne zbieranie. W mokre i ciepłe wiosny najlepsi zbieracze potrafili dostarczyć do skupu do 30 kg œlimaków, czyli ok. tysišca sztuk dziennie. Dostawali 1,5–2 zł za kilo.

Konkurencję dla dzikich œlimaków stanowiš coraz liczniejsze fermy hodowlane œlimaków afrykańskich. Dariusz Szałkowski, współwłaœciciel rodzinnej fermy Snails-Pol z Kobylanki pod Grudzišdzem, ocenia, że mamy w Polsce blisko 300 takich przedsiębiorstw. – Hodowla jest jednoroczna. W sumie co roku na polskich fermach jest ok. 700 ton œlimaków. Cała produkcja w różnej postaci – żywych, mrożonych, wędzonych, kawioru œlimaczego itp. – jedzie za granicę. My sprzedajemy rocznie 80–100 ton do Francji, Włoch, Hiszpanii, Portugalii i trochę do Belgii – wylicza przedsiębiorca.

Dzikie œlimaki nie stanowiš konkurencji dla fermowych. Winniczek roœnie trzy lata, a jego afrykański kuzyn szeœć razy szybciej. Do tego po tygodniu winniczek chudnie o 30 proc. – oddaje wilgoć. Kiedy dociera do Francji, kosztuje już 8 euro (34,4 zł)/kg ; jego afrykański kuzyn skupowany jest w Polsce po 10 zł za kilogram; we francuskim sklepie kosztuje ok. 10 euro (43 zł)/kg, a w restauracji jego cena sięga 30 euro (129 zł).

– Zanim z Polski winniczki dotrš do odbiorcy we Francji, mamy łańcuch wielu poœredników. Droga œlimaków z ferm do odbiorców jest krótsza. Zazwyczaj liczy dwóch–trzech poœredników – opowiada Dariusz Szałkowski.

Popyt na polskie œlimaki roœnie. Według GUS eksport w 2015 r. wyniósł ponad 240 ton – o 7 proc. więcej niż rok wczeœniej. Choć 70 proc. œlimaków jedzie do Francji, to wchodzš nowi odbiorcy. W cišgu pierwszych trzech kwartałów 2016 r. Rosja znaczšco zwiększyła import mięczaków (do 2,7 mln ton z 1,1 mln w 2015).

– To perspektywiczny biznes, bo wykorzystujemy wszystko – skorupki i mięso odbierajš Francuzi i inni Europejczycy; na wschód jedzie œlimaczy kawior, czyli jajeczka; we Włoszech i Francji œluz œlimaków wykorzystuje się do produkcji kosmetyków i leków. Dlatego popyt roœnie i co roku powstaje u nas dziesięć nowych hodowli. Jednak po roku połowa z nich rezygnuje, bo nie poradziły sobie z produkcjš – podaje hodowca z Kobylanki.

Jego zdaniem przyszłoœć branży należy do œlimaków afrykańskich i hodowli. – Winniczki powinny być chronione całkowicie – mówi Szałkowski.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL