Prawo prasowe

Autoryzacja nie będzie już blokować prasy

123RF
Rozmówca dziennikarza, np. polityk, dostanie 24 godziny na autoryzację informacji. Jej brak w tym czasie ma oznaczać, że wolno ją publikować.

24-godzinny termin dotyczy dzienników, a zatem także prasowych portali internetowych. W czasopismach ma być dłuższy i wynosić trzy dni.

Do tej pory nie było takiego terminu, więc udzielający wywiadu mógł go blokować, dokonywać w nim poważnych zmian czy wręcz odmówić autoryzacji. Druk bez autoryzacji stanowił zaś przestępstwo. Po zmianach ma to być wykroczenie zagrożone karą do 5 tys. zł.

Projekt przesądza też, że poważniejsze zmiany, dopisywanie do tekstu istotnych wątków czy ich usuwanie, co może deformować pierwotny tekst, nie będzie traktowane jako autoryzacja. Nie będzie zatem ograniczać redakcji w publikacji pierwotnego tekstu.

Nowela prawa prasowego, autorstwa Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, ma wdrożyć zgłaszane od dawna krytyczne uwagi mediów oraz wskazania Trybunału Praw Człowieka. Ze sprawy Wizerkaniuk przeciwko Polsce (18990/05) wynika, że polskie prawo prasowe pozwala rozmówcom, w tym politykom (tu chodziło o posła), przez odmowę autoryzacji wybierać rozmówców i zapobiegać publikacji kłopotliwych czy niepochlebnych wypowiedzi, ze szkodą dla debaty publicznej.

– Żaden poważny dziennikarz nie jest zainteresowany, by przeinaczyć wypowiedź rozmówcy, bo w razie sporu na nim spoczywa obowiązek wykazania, że napisał prawdę, nie mówiąc o tym, że w oczach rozmówcy będzie spalony – wskazuje Dariusz Pluta, adwokat. Dodaje, że autoryzacja jest reliktem, który należy usunąć.

Nie jest ona jednak tylko polskim wynalazkiem. W Anglii np. autoryzacji praktycznie nie ma, we Francji zaś jest dosyć rygorystyczna.

– Jestem za utrzymaniem autoryzacji, ale dla poważniejszych wywiadów, każdy bowiem ma prawo do pomyłki, „chlapnięcia" słowa za dużo, a więc i poprawki – wskazuje Bogudar Kordasiewicz, radca prawny z K&L Gates Jamka. – Ministerialna propozycja jest więc jakimś kompromisem – dodaje.

– Proponowane zmiany zmierzają w dobrym kierunku, ale uważam, że powinny iść dalej, 24 godziny na autoryzację to zbyt dużo, a w prasie to czasem epoka, wystarczyłoby np. 6 godzin – ocenia Maciej Hoffman, dyrektor generalny Izby Wydawców Prasy.

Zdaniem mecenasa Kordasiewicza w przypadku wypowiedzi, które mają być publikowane od ręki, w ogóle autoryzacji nie powinno być.

etap legislacji: konsultacje społeczne

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL