Prawo i Sprawiedliwość

Posłanki z koła Republikanie zasilają klub Zjednoczonej Prawicy

Anna Siarkowska i Małgorzata Janowska w wyborach w 2015 r. startowały z list Kukiz’15
Reporter, Andrzej Hulimka
Przejście posłanek do Klubu Zjednoczonej Prawicy może być początkiem zmiany układu sił w Sejmie.

Transfer Anny Marii Siarkowskiej i Małgorzaty Janowskiej do Klubu PiS nie jest zaskoczeniem. O planowanych wzmocnieniach klubu pisaliśmy już na łamach „Rzeczpospolitej" w ostatnich dniach. Otoczka tego wydarzenia to już coś nowego. Sprawia, że wzmocnienie Klubu PiS jest jednocześnie interpretowane jako osłabienie pozycji Jarosława Gowina i jego partii oraz próbę sił w ramach Zjednoczonej Prawicy.

Dwie posłanki z Koła Poselskiego Republikanie, które od środy przestaje istnieć, zapowiedziały bowiem, że tworzą nowe ugrupowanie. – Partia Republikańska ma być poszerzeniem Zjednoczonej Prawicy o środowiska republikańsko-wolnościowe. Wniosek o rejestrację już został złożony, czekamy na decyzję sądu – mówi nam Anna Maria Siarkowska. Zjazd programowy nowej partii planowany jest na koniec października.

Od Partii Republikańskiej odcina się Stowarzyszenie Republikanie, zaplecze nieistniejącego od środy sejmowego Koła Republikanie, w którym poza Siarkowską i Janowską była posłanka Magdalena Błeńska. Stowarzyszenie powstało w 2013 roku, jego pierwszym prezesem został Przemysław Wipler, a wiceprezesem – obecna minister cyfryzacji Anna Streżyńska. „Zarząd Stowarzyszenia stanowczo odcina się od działań mających na celu podział środowiska republikańskiego w Polsce. Oczekujemy, że te osoby, które podpisały się pod deklaracją założycielską nowej Partii, a są członkami SR, postąpią honorowo i zrezygnują z członkostwa w Stowarzyszeniu" – czytamy w oświadczeniu zarządu Stowarzyszenia Republikanie, które ukazało się w środę. Jak na oświadczenie reaguje Siarkowska? – O swoich decyzjach poinformuję na forum stowarzyszenia. Jego członkowie mają prawo do pełnych informacji o działaniach podejmowanych w ostatnich tygodniach przez jego członków – mówi nam posłanka. Stowarzyszenie Republikanie miało prowadzić rozmowy z Jarosławem Gowinem o długoterminowej współpracy.

Przejście dwóch posłanek zmienia układ sił w Klubie PiS. Sprawia, że PiS będzie dysponować większością dużo bardziej odporną na przypadkowe nieobecności w sejmowych głosowaniach, wypadki losowe i tak dalej. Do tej pory, dysponując tylko 234 głosami, margines błędu kierownictwa klubu był bardzo niewielki. A w ostatnich miesiącach zdarzało się, że pojedynczy posłowie – jak Łukasz Rzepecki – jasno deklarowali swoją niezależność w ramach klubu, ostatnio przy dyskusji o opłacie paliwowej. Teraz to się zmienia, zwłaszcza że w Sejmie mówi się o kolejnych transferach mogących wzmocnić sejmową większość PiS.

Na liście nazwisk jest troje posłów z Koła Wolni i Solidarni (Kornel Morawiecki, Małgorzata Zwiercan, Ireneusz Zyska) oraz była posłanka PSL, obecnie niezrzeszona Andżelika Możdżanowska. Cały czas mówi się też o transferach bezpośrednio z Klubu Kukiz'15. – To nad nimi PiS teraz najmocniej pracuje – mówi nam dobrze zorientowany w sejmowych układankach poseł opozycji. Im więcej takich transferów, tym słabsza pozycja Gowina i jego posłów w klubie. – Chodzi o budowanie bezpiecznej przewagi. Sprawa Gowina jest tu wtórna – mówi nam polityk PiS.

Opozycja komentuje transfery do PiS przede wszystkim na tle osłabiania ministra nauki. – To ma też polityczne znaczenie w kontekście wczorajszej wymiany zdań PiS z Gowinem – powiedział w Sejmie Władysław Kosiniak-Kamysz, odnosząc się do chłodnego przyjęcia ze strony Klubu PiS zaprezentowanej we wtorek przez Gowina ustawy reformującej szkolnictwo wyższe. Tzw. ustawa 2.0 była przedmiotem ponad 1,5-rocznych konsultacji ze środowiskiem. Ryszard Terlecki stwierdził jednak we wtorek, że nic o ustawie nie wie ani rząd, ani Klub PiS.

Kiepski straszak na Gowina

Rozmowa z dr hab. Jarosławem Flisem, socjologiem z Uniwersytetu Jagiellońskiego

Rzeczpospolita: Dlaczego PiS teraz się wzmacnia?

Jarosław Flis: Pierwsze pytanie jest takie, czy to jest realne wzmocnienie. Doświadczenia np. z transferów z Ruchu Palikota pokazują, że były bez znaczenia. Osoby, które przychodzą, są zwykle anonimowe dla opinii publicznej. Drugie pytanie, to dlaczego te posłanki zdecydowały się na taki krok właśnie teraz. Czy to za sprawą wzrostu sondażowego mogącego przywrócić nadzieję na trwałość obozu władzy? Czy może wręcz przeciwnie – to kwestia weta, pokazującego, że w prezydencie mogą znaleźć oparcie ci, którym się marzy soft-PiS, raczej republikański niż radykalny. Nadawanie takim transferom wagi przez PiS to sygnał, że partia chce się czuć bardzo pewnie, ale to nie jest to samo, co naprawdę tak się czuć.

To ostrzeżenie dla Gowina?

Jeśli tak, to strasznie słabe. Powiedzmy sobie szczerze, ilu posłów czy dziennikarzy zna te osoby? Stworzenie nowej partii zapowiadały osoby znacznie bardziej rozpoznawalne, z zapleczem, z doświadczeniem – i nic z tego nie wychodziło. Realną groźbą byłoby, gdyby Klub PiS urósł tak, że można by wyrzucić całą partię Gowina z koalicji. Lecz to byłaby także groźna pokusa dla PiS. Rozpad koalicji jeszcze bardziej podważyłby wiarę w stabilność całego obozu władzy. No i szczegółowe analizy pokazują, że przejęcie od PO elektoratu konserwatywno-wolnorynkowego było bardzo ważną składową sukcesu PiS w 2015 roku.

Po to jest Partia Republikańska?

Może się skończyć tak jak próby PO, by w 2015 roku zastąpić Gowina Giertychem i Kamińskim.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL