Prenumerata 2018 już w sprzedaży - SPRAWDŹ!

Prawo autorskie

Prawo autorskie a cytowanie prawniczych baz danych

123RF
Przytaczanie treści zaczerpniętych z prawniczych baz danych też podlega rygorom dozwolonego użytku.

Każdy adwokat czy radca prawny w swoich pismach procesowych lub w twórczości publicystycznej powołuje się na przepisy prawa. Ich treść czerpie coraz częściej nie z książkowych wydań czy Dzienników Ustaw, ale z elektronicznych baz danych wiedzy prawniczej. Dopóki powołuje się na same przepisy czy orzecznictwo, właściwie nie musi pamiętać o prawie autorskim, bo treść prawa i orzeczeń sądowych nie jest nim objęta.

Owe bazy jednak zawierają też sporo innych treści, które temu rygorowi podlegają. Są tam przecież liczne glosy do wyroków i inne komentarze, będące chronionymi prawem utworami. Zdarza się, że systemy informacji prawnej są jedynymi miejscami publikacji takich utworów. Wydawcy tych serwisów zauważają nawet, że za utwory chronione prawem autorskim można też uważać oferowane dla użytkowników zbiory linii orzeczniczych w konkretnych sprawach, a nawet tezy wyroków.

Jak uniknąć naruszenia praw wydawcy przy cytowaniu takich treści? Tu pewnym drogowskazem może być lektura przepisów o dozwolonym użytku. Są to regulacje art. 34 i 35 ustawy o prawie autorskim i prawach pokrewnych.

Pierwszy z tych przepisów stanowi: „Można korzystać z utworów w granicach dozwolonego użytku pod warunkiem wymienienia imienia i nazwiska twórcy oraz źródła". I to właśnie jest tu najważniejsze: cytując fragment np. glosy opublikowanej w serwisie prawnym, trzeba wskazać właśnie na to źródło.

Pamiętając o ciągłej modyfikacji takich serwisów, nie wystarczy podać, że chodzi np. o serwis Lex. Warto wspomnieć, że jest to wersja na dany miesiąc, czyli np. „Lex – październik 2016". Zresztą ten właśnie serwis ma opcję „zacytuj", pozwalającą na automatyczne przytoczenie tytułu danej publikacji, autora i nazwy serwisu. Tyle teorii.

Adwokat Andrzej Michałowski, prowadzący sprawy sądowe z zakresu prawa autorskiego, zauważa, że w praktyce wiele tekstów tworzonych przez prawników w 90 proc. składa się z cytatów z orzecznictwa, glos i piśmiennictwa.

– Gdyby podawać wszystkie źródła takich cytatów, to główny tekst stałby się zupełnie nieprzejrzysty – mówi adwokat Michałowski. Wskazuje, że w takich przypadkach prawnikowi pozostaje zdrowy rozsądek i ograniczenie się do podawania źródeł jedynie przy najważniejszych, najwięcej wnoszących do sprawy fragmentach tekstu.

Nawet podanie źródła może nie usprawiedliwiać niektórych bardzo obszernych cytatów. Chodzi tu np. o sytuacje, gdy prawnik na stronie internetowej swojej kancelarii umieszcza specjalną „fachową" zakładkę i podaje obszerne wyciągi np. z orzecznictwa i piśmiennictwa dotyczącego danej dziedziny prawa. Wskazuje tym samym na swoją specjalizację na tym akurat polu, co niewątpliwie może mu przysporzyć klientów. W ten sposób udostępnia ogółowi internautów to, co ma zastrzeżone w licencji tylko do użytku własnej kancelarii. Aby taką praktykę zalegalizować, najlepiej porozumieć się z wydawcą serwisu.

– W takich sytuacjach chętnie udzielamy licencji na podobne działania. Szczegóły oczywiście są do indywidualnego ustalenia – deklaruje Włodzimierz Albin, prezes wydawnictwa Wolters Kluwer Polska.

Szef firmy wydającej serwis Lex zwraca zresztą uwagę, że poprawność w cytatach to nie tylko kwestia prawa autorskiego.

– Za czasów Cesarstwa Rzymskiego wypowiedzi wybitnych prawników miały niemal tę samą wagę, co prawo. Dlatego powszechnie powoływano się na opinie Ulpiana czy Gaiusa w mowach sądowych. W naszych serwisach wiedzy prawnej staramy się kontynuować tę tradycję, umieszczając tam dzieła współczesnych autorytetów prawniczych i umożliwiając ich cytowanie – mówi Włodzimierz Albin.

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL