Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Prawo autorskie

Sztuczna inteligencja – prawdziwe wyzwanie dla prawa autorskiego

Fotolia.com
Na użytek dyskusji prawniczej w pełni wystarczajšce jest uproszczone rozumienie sztucznej inteligencji (artificial intelligence) jako zdolnoœci cyfrowych maszyn do naœladowania, imitowania ludzkiej inteligencji dzięki wykorzystaniu zaimplementowanego w nich oprogramowania.

Ludzka inteligencja jest własnym, pierwotnym przymiotem człowieka, powstałym i rozwijajšcym się w sposób naturalny. Inteligencja sztuczna ma charakter cechy wtórnej, nadanej przez czynnik zewnętrzny, którym jest człowiek. Oba rodzaje inteligencji cechujš się zdolnoœciš do szeroko rozumianej kreacji. O ile w przypadku wytworów ludzkiej inteligencji prawo może je uznać za warte ochrony, o tyle całkowicie nierozwišzane pozostaje pytanie, czy również kreacje sztucznej inteligencji powinny zostać wyjęte z domeny publicznej? Jeœli tak, na czyjš rzecz powinno to nastšpić ? Komisja Prawna Parlamentu Europejskiego wydała właœnie Komisji Europejskiej zalecenie opracowania kryteriów ochrony „własnej twórczoœci intelektualnej" komputerów i robotów. Tylko czy prawo autorskie w znanej nam postaci przetrwa również ten zabieg adaptacji?

Pojawienie się w codziennym życiu wsparcia oferowanego przez szeroko pojęte maszyny jest faktem. Mowa tutaj nie tylko o tych sferach życia, w które kompensowana jest biologiczna ułomnoœć człowieka (np. medycyna, komunikacja). Sztuczna inteligencja doprowadza w coraz większym stopniu do powstania dóbr, które do tej pory były uważane za zawłaszczone przez człowieka. Obrazy, większe lub mniejsze utwory literackie, utwory muzyczne, architektoniczne, wzornictwo przemysłowe – trudno znaleŸć obszar tworzenia, gdzie nie byłoby możliwe zastšpienia człowieka komputerowym algorytmem. Powodów coraz większego stosowania sztucznej inteligencji jest wiele. Co do zasady sš to te same przyczyny, które od zarania dziejów napędzajš rozwój cywilizacyjny. Wiele z nich ma charakter czysto ekonomiczny: zwiększenie efektywnoœci, potanienie produkcji, wyeliminowanie błędów i ludzkich ułomnoœci.

Autorskie czy pokrewne

Podstawowym zagadnieniem wymagajšcym odpowiedzi jest to, czy wytwory sztucznej inteligencji powinny podlegać ochronie na gruncie prawa autorskiego, czy też praw pokrewnych. To pierwsze premiuje ochronš działalnoœć stricte twórczš, która prowadzi do powstania utworu – kwalifikowanej postaci ludzkiej komunikacji. Jej udzielenie jest przejawem troski ustawodawcy o zabezpieczenie bytu twórcy oraz stworzeniem zachęty do dalszej aktywnoœci twórczej. Prawo pokrewne zabezpieczałoby z kolei gospodarczy wysiłek podjęty na rzecz stworzenia robotowi warunków „tworzenia". Nakierowane jest ono nie tyle na podmiot twórcy i sam akt tworzenia, ile na warunki umożliwiajšce tworzenie. Różnice sš fundamentalne.

Lem obowišzkowy?

Jeœli spór ten zostanie rozstrzygnięty na rzecz ochrony prawnoautorskiej, kluczowym problemem staje się brak „osobistego" aspektu tworzenia, więzi, która charakteryzuje i definiuje prawo autorskie. Nawet jeœli elektronicznym twórcš będzie humanoidalny robot-malarz, nie wystarczy chyba wyobraŸni, aby przyjšć, iż powstaje między nim a „uronionym" dziełem jakkolwiek definiowalna więŸ o charakterze emocjonalnym. Przynajmniej na obecnym etapie rozwoju prawa przyjęcie innego stanowiska oznaczałoby po pierwsze relatywizację podstawowych dogmatów prawa autorskiego. Po drugie, zachowujšc konsekwencję należałoby uznać istnienie „powszechnych" dóbr osobistych cyfrowych maszyn. Wówczas jednak rzeczywistoœć Lema stałaby się rzeczywistoœciš obowišzujšcš. Z kolei odmówienie ochrony takiemu obrazowi naruszałoby niepisanš zasadę neutralnoœci technologicznej, która wzbrania różnicowania statusu prawnego dóbr tego samego rodzaju w zależnoœci od ich proweniencji. Dlaczego z obrazów o porównywalnej urodzie miałby być chroniony jedynie akurat ten, który wyszedł spod ludzkiej ręki? W sumie żaden przepis nie wišże expressis verbis tworzenia z osobš fizycznš.

Wœród relatywnie niewielkiej liczby głosów w dyskusji doœć silnš pozycję zajmujš zwolennicy stanowiska przyznania autorstwa programiœcie robota (dla uproszczenia załóżmy, że chodzi o jednš osobę). Mówi się w tym kontekœcie o „poœrednim" autorstwie. Jest to stanowisko kontrowersyjne, zwłaszcza gdy rola wskazanego programisty zamyka się stworzeniu oprogramowania, choćby najbardziej zaawansowanego technologicznie, które jest dopiero podstawš dla maszyny dla podjęcia „autonomicznych" wyborów odnoœnie do ukształtowania danego dzieła.

Istniejš już kraje (np. Wielka Brytania), które próbujš mierzyć się ze zjawiskiem „zdehumanizowanego" tworzenia, ustanawiajšc kategorię „utworów stworzonych komputerowo" (computer generated works). W jej ramach premiuje się ochronš nie autora, bo tego przecież nie ma już na płaszczyŸnie definicyjnej, ale podmiot, który stworzył warunki umożliwiajšce jego powstanie, w tym również osoby prawne. Dwie rzeczy zwracajš tutaj uwagę. Po pierwsze, u podstaw ochrony tej kategorii utworów nie leży intelektualny wysiłek twórcy. Po drugie, nawet w tych krajach nie przyjęto fikcji tworzenia przez roboty, mimo że z „szacunku" dla efektów ich pracy zdecydowano się na inne rozwišzanie. Byłoby ono jednak zupełnie obce polskiemu prawu autorskiemu, które nie zna wyjštków od zasady twórcy jako osoby fizycznej. Na gruncie naszego prawa ochronę „twórczoœci" robotów można realizować przede wszystkim poprzez odwoływanie się do zabezpieczeń kontraktowych, ochrony prawnokarnej zwišzanej z oprogramowaniem czy kwalifikowaniem wyników pracy robotów w kategorii pożytków.

Rozprawienie się ze sztucznš inteligencjš z punktu widzenia prawa autorskiego pozostaje prawdziwym wyzwaniem.

- dr Damian Flisak

Autor jest radcš prawnym specjalizujšcym się w prawie autorskim

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL