Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Prawo autorskie

Linki w Internecie a prawa autorskie

123RF
Właœciciele komercyjnych stron internetowych powinni zamieszczać hiperłšcza z dużš ostrożnoœciš, każdorazowo badajšc Ÿródło, do którego kierujš.

Trudno obecnie wyobrazić sobie funkcjonowanie Internetu bez możliwoœci korzystania z odesłań, potocznie zwanych hiperlinkami lub hiperłšczami. Ta powszechna w sieci praktyka była w ostatnim czasie przedmiotem kolejnej już analizy Trybunału Sprawiedliwoœci Unii Europejskiej (dalej : Trybunał). Mianowicie, w sprawie Playboy C-160/15 [1], Trybunał udzielił odpowiedzi na pytanie jak hiperlinkować, by nie ponieœć odpowiedzialnoœci prawnej za naruszanie praw autorskich. Konsekwencje rozstrzygnięcia sš szczególnie istotne dla przedsiębiorców prowadzšcych strony internetowe w celach komercyjnych. Choć orzeczenie zapadło 8 wrzeœnia 2016 roku do dziœ budzi kontrowersje i pozostawia wiele niewiadomych.

Jak to z „Playboyem" było

Orzeczenie zapadło na gruncie sporu pomiędzy wydawcš czasopisma Playboy – spółkš Sanoma (C-160/15)., a właœcicielem jednego z holenderskich portali internetowych, spółkš GS Media. Spółka GS Media zamieœciła hiperlink odsyłajšcy do zdjęć popularnej modelki umieszczonych w australijskiej witrynie internetowej bez zgody spółki Sanoma, posiadajšcej prawa autorskie do spornych fotografii. Zdjęcia nie były łatwe do odnalezienia w samej witrynie jednak z opisu faktycznego sprawy wynika, że hiperlink znacznie ułatwił „nowej publicznoœci Internautów" dotarcie do ich Ÿródła. W wyniku kilkuinstancyjnego sporu, jaki zapadł na gruncie tego stanu faktycznego, Sšd Najwyższy Niderlandów zwrócił się do Trybunału z pytaniami prejudycjalnymi dotyczšcymi zgodnego z prawem stosowania hiperłšczy oraz publicznego udostępnienia utworów w Internecie.

Hiperłšcze a „publiczne udostępnienie"

Zgodnie z dyrektywš 2001/29/WE w sprawie harmonizacji niektórych aspektów praw autorskich i pokrewnych w społeczeństwie informacyjnych („Dyrektywa"), państwa członkowskie powinny zapewnić autorom wyłšczne prawo do zezwalania na jakiekolwiek publiczne udostępnianie ich utworów (np. zdjęć, filmów, e-book'ów), w tym publikację w œrodowisku online. W ramach poprzednich orzeczeń zapadłych na gruncie problematyki hiperlinkowania (w sprawach Svensson C 466/12 oraz BestWater International C 348/13) Trybunał przyjšł, że zamieszczenie hiperłšcza odsyłajšcego do treœci ogólnie dostępnych w Internecie nie stanowi „publicznego udostępnienia" w rozumieniu Dyrektywy, a w konsekwencji nie wymaga zezwolenia podmiotu praw autorskich.

Nowe stanowisko Trybunału

W orzeczeniu zapadłym na gruncie „Playboya", Trybunał istotnie rozwinšł swoje stanowisko w sprawie hiperłšczy. Zaznaczył, że o ile sš one udostępniane w celu zarobkowym, należy domniemywać, że osoba, która je zamieœciła wiedziała lub powinna była wiedzieć, że odesłanie, umożliwia dostęp do utworu opublikowanego bezprawnie. W konsekwencji można domniemywać, że to zostało umieszczone ze œwiadomoœciš chronionego charakteru utworu oraz ewentualnego braku zgody podmiotu praw autorskich na jego publikację w Internecie. Od podmiotu zamieszczajšcego hiperlink, o ile działa „w celu osišgnięcia korzyœci majštkowej" należy obecnie oczekiwać, że przeprowadzi niezbędnš weryfikację, aby upewnić się czy utwory zamieszczone na stronie, do której prowadzi odesłanie zostały opublikowane zgodnie z prawem autorskim. Pomimo, że domniemanie to jest wzruszalne (może ono zostać obalone w toku postępowania spornego), wprowadza ono daleko idšce restrykcje wobec profesjonalnych użytkowników Internetu.

Pojęcie umieszczania hiperłšczy

Co istotne, Trybunał nie przesšdził, kiedy mamy do czynienia z „hiperlinkowaniem" w celu osišgnięcia korzyœci majštkowej. Z pewnoœciš będzie nim odesłanie do stron internetowych wyœwietlanych jedynie po uprzednim poniesieniu koniecznej opłaty (tzw. witryny „pay per view"). Czy tak samo powinniœmy zakwalifikować portale, które co prawda majš charakter promocyjny, ale ich bezpoœrednim celem nie jest osišgnięcie korzyœci majštkowej? Jak będzie wyglšdać działalnoœć blogerów internetowych, którzy przychód pozyskujš głównie z reklam? Na tę chwilę nie jest łatwo przesšdzać, jakš interpretację pojęcia „zarobkowego charakteru" przyjmš sšdy w różnych państwach członkowskich. Nie można jednak wykluczyć, że każdy rodzaj działalnoœci zarobkowej, również ten wynikajšcy z działalnoœci promocyjnej, będzie brany pod uwagę. Niewykluczone, że polskie sšdy będš pomocniczo odwoływały się do rozumienia działalnoœci zarobkowej przyjętego na gruncie ustawy o swobodzie działalnoœci gospodarczej z 2 lipca 2004 roku, czy ustawy o zwalczaniu nieuczciwej konkurencji z 16 kwietnia 1993 r.

Co więcej, brak definicji „zarobkowego hiperlinkowania" na szczeblu europejskim prowadzi do koniecznoœci zdefiniowania tego pojęcia przez sšdownictwo krajowe, co może stać się powodem zróżnicowania oceny prawnej hiperłšczy w poszczególnych krajach członkowskich Unii Europejskiej oraz znacznie utrudnić postępowania o charakterze międzynarodowym w tym zakresie.

Obowišzki właœcicieli komercyjnych stron

W obliczu domniemania przyjętego przez Trybunał oraz niejasnego pojęcia hiperlinkowania dla celów zarobkowych, właœciciele komercyjnych stron internetowych powinni zamieszczać hiperłšcza z dużš ostrożnoœciš, każdorazowo badajšc Ÿródło, do którego odsyłajš. Taki obowišzek wydaje się jednak o tyle trudny do spełnienia, że autorskie prawa majštkowe mogš być przenoszone z twórcy na osoby trzecie oraz być przedmiotem licencji, w tym licencji niewyłšcznych udzielanych wielu osobom jednoczeœnie (czasami także w sposób dorozumiany). Zobowišzanie przedsiębiorców do samodzielnej oceny istnienia naruszenia praw autorskich wydaje się, zatem stanowić dużš ucišżliwoœć, a w niektórych przypadkach może okazać się wręcz niemożliwe. ?

—Marek Oleksyn

—Adrian Zdanowicz

Marek Oleksyn, radca prawny w kancelarii CMS

Adrian Zdanowicz, prawnik w zespole nowych technologii i prawa własnoœci intelektualnej kancelarii CMS

Jakie konsekwencje w praktyce

Orzeczenie w sprawie „Playboya" zasadniczo potwierdziło brak odpowiedzialnoœci hiperlinkujšcych „niezarobkowo", tj. prywatnych użytkowników Internetu zamieszczajšcych link do filmu, e-booka czy fotografii np. za poœrednictwem mediów społecznoœciowych. Hiperlinkujšcy dla celów prywatnych nie zostanš automatycznie objęci „obcišżajšcym" domniemaniem wiedzy o bezprawnym charakterze publikacji utworu, do którego odsyłajš, chyba że - na co wskazuje Trybunał w wyroku - mogli „racjonalnie wiedzieć o bezprawnym charakterze publikacji tych utworów".

Konsekwencje orzeczenia odczujš natomiast głównie e-przedsiębiorcy umieszczajšcy na swoich stronach odesłania, w celu osišgnięcia korzyœci majštkowej. Jeœli właœciciele komercyjnych stron nie zastosujš się do obowišzku weryfikacji Ÿródeł, mogš liczyć jedynie na skutecznoœć obalenia przyjętego wobec nich domniemania, co w wielu przypadkach może wišzać się z istotnymi trudnoœciami dowodowymi w kontekœcie ciężaru wykazania braku wiedzy o naruszeniach praw autorskich. W tym zakresie zrównywanie odpowiedzialnoœci osoby naruszajšcej prawa autorskie poprzez publikację utworu bez zgody twórcy z odpowiedzialnoœciš podmiotu, który jedynie odsyła do jej Ÿródła (za pomocš hiperłšcza) wydaje się zatem bardzo daleko idšce. Co więcej, traci na znaczeniu postulat by ochrona praw autorskich nie prowadziła do zbytniej ucišżliwoœci dla wolnoœci wypowiedzi i informacji. Orzeczenie w sprawie Playboya stanowi trudny kompromis pomiędzy ochronš podmiotów praw autorskich w Internecie a ograniczeniem swobody działania e-przedsiębiorców w œrodowisku online. ?

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL