Sąd: plik na niezabezpieczonym serwerze nie łamie prawa autorskiego

aktualizacja: 24.03.2017, 14:11
Foto: 123RF

Samo umieszczenie pliku na niezabezpieczonym serwerze nie oznacza, że doszło do naruszenia prawa autorskiego – wynika z wyroku Sądu Apelacyjnego w Szczecinie.

REDAKCJA POLECA

Autor e-booków o tematyce inteligentnych instalacji elektrycznych – Mariusz S. (imię fikcyjne) – domagał się od Sylwestra J. (imię fikcyjne) wypłaty 30 tys. zł za naruszenie jego praw autorskich.

Podał, iż w maju 2011 r. pozwany kupił od niego jeden egzemplarz licencji (na użytek własny) na komplet e-booków. Tego samego dnia Sylwester S. umieścił je na prywatnym serwerze internetowym. Zdaniem autora, e-booki stały się w ten sposób ogólnie dostępne, co przełożyło się na szkodę w postaci utraconego zarobku spowodowanego spadkiem sprzedaży jego e-booków.

W pozwie podkreślono, iż Sylwester J. jest właścicielem jednej z głównych firm informatycznych w Polsce, gdzie sprawuje funkcję głównego architekta sieci. – W konsekwencji powinien wykazać się szczególną starannością, bowiem posiada wiedzę związaną z ochroną praw autorskich – dowodził Mariusz S.

W odpowiedzi na pozew Sylwester J., podniósł, że e-booki zostały zamieszczone przez niego na jego prywatnym serwerze do celów osobistych. Co więcej, jego zdaniem powód nie wykazał, aby ktokolwiek pobrał e-booki z serwera.

Sąd Okręgowy w Szczecinie przyznał rację autorowi e-booków, i nakazał zapłatę 30 tys. zł. W uzasadnieniu wskazano, że pozwany wprawdzie nabył licencję na komplet poradników, ale wyłącznie do własnego użytku.

Sąd uznał, że nie można przyjąć, że pozwany zamieszczając poradniki na serwerze swojej firmy, skąd nieograniczony dostęp mieli do niego pozostali użytkownicy Internetu, niezwiązani stosunkiem osobistym (pokrewieństwo, powinowactwo, stosunki towarzyskie), poruszał się w ramach dozwolonego użytku z utworu, o jakim mowa w art. 23 Prawa autorskiego. To w ocenie sądu pozwoliło na uznanie okoliczności wystąpienia naruszenia praw autorskich powoda za wykazane.

Inaczej sprawę ocenił Sąd Apelacyjny w Szczecinie (sygn. akt I ACa 1159/15). Jego zdaniem materiał dowodowy zebrany w sprawie nie dał podstaw do przyjęcia, by pozwany rozpowszechniał dzieła autorstwa powoda. - Sama możliwość ku temu, aby do niezabezpieczonego serwera, na którym zainstalował e-booki dostęp miały inne osoby, korzystających z Internetu nie wystarczy, by uznać, że takie korzystanie miało miejsce – wskazał SA.

Jak wyjaśniono dalej, autor e-booków w myśl art. 6 Kodeksu cywilnego, miał obowiązek wykazania, że do faktycznych "wejść" na serwer pozwanego doszło, ale temu nie sprostał. Powołano się na opinię biegłego, który uznał wprawdzie, że serwer pozwanego jest serwerem anonimowym i umożliwia połączenia każdemu użytkownikowi sieci internet, niemniej biegły ten stwierdził, że w chwili badania serwer pozwanego nie udostępniał żadnych plików użytkownikom anonimowym.

Wskazując na powyższe SA stwierdził, że powód nie przedstawił dowodów na to, że doszło do publicznego udostępnienia plików autorstwa powoda przez pozwanego, a tym samym nie można stwierdzić, by doszło do ich rozpowszechniania, ponieważ tylko takie publiczne udostępnienie może spowodować powstanie stanu naruszenia praw autorskich i wykorzystanie zakupionego dzieła na innym polu eksploatacji, co wymaga odrębnej licencji.

Sąd wyjaśnił, iż do uzyskania dostępu do plików powoda umieszczonych na serwerze pozwanego wymagana była znajomość linku. Tym samym nie jest możliwe stwierdzenie, że do pliku zamieszczonego pod danym linkiem ma dostęp każdy, w czasie przez siebie wybranym. - Pozwany nie korzystał zatem z utworu na odrębnym polu eksploatacji, przez co nie można mówić o powstaniu naruszenia warunków licencji. Ponadto nie zostało wykazane, by choćby jedna osoba trzecia rzeczywiście ze spornych plików skorzystała, wykorzystując sposobność umożliwioną przez pozwanego – napisano.

POLECAMY

KOMENTARZE