Polityka

Wirtualna broń Rosji

Moskwa podsycała spór katalońskich separatystów z władzami centralnymi.
AFP
Swoją cyberkampanią na rzecz niepodległości Katalonii Moskwa zmieniła Hiszpanów we wrogów Kremla.

To już jest otwarta wojna dyplomatyczna Moskwy z Madrytem.

Szef wywiadu zagranicznego Rosji Siergiej Naryszkin nie zawahał się w ten weekend powtórzyć najpoważniejszych zarzutów katalońskich separatystów wobec hiszpańskiego rządu.

„Kiedy nie spodobały im się wyniki referendum (niepodległościowego z 1 października – red.), nie tylko ich nie uznali, ale jeszcze poddali represjom organizatorów głosowania" – powiedział o władzach Hiszpanii, ale także całej Unii.

Miniony pacyfizm

To była kolejna reakcja Moskwy na zarzut wspierania secesji i próby rozbicia kraju, jaki Kremlowi stawia hiszpański rząd. Na początku tygodnia sprawę otwarcie podniósł w Brukseli szef dyplomacji Hiszpanii Alfonso Dastis. Uznał, iż zagrożenie jest tak poważne, że wymaga odpowiedzi na poziomie całej Unii.

„Tę sensacyjną histerię z pewnością lansują, aby odwrócić uwagę wyborców od niemocy w rozwiązaniu problemów wewnętrznych" – odparł na to rzecznik Kremla Dimitrij Pieskow.

„Wyjątkowo niepokojące są zarzuty hiszpańskiego ministra spraw zagranicznych, że Rosja chce osłabić Hiszpanię" – wtórowała rzeczniczka rosyjskiego MSZ Maria Zacharowa.

Do takiej wymiany inwektyw z Rosją od lat jest przyzwyczajona Polska czy Wielka Brytania, ale nie Hiszpania. To przecież położony na drugim końcu Europy kraj, gdzie od upadku dyktatury Franco niezwykle silne są nastroje pacyfistyczne.

Sondaż waszyngtońskiego Pew z maja pokazuje, że tylko 45 proc. Hiszpanów wspiera członkostwo w NATO – wobec 60 proc. Francuzów, 67 proc. Niemców i 79 proc. Polaków. Mimo nacisków Amerykanów Hiszpania wydaje skandalicznie mało na obronę (0,9 proc. PKB). Populistyczna partia Podemos zaś – ze swym hasłem wyjścia z sojuszu - zaczęła zagrażać na lewicy pozycji socjalistycznej PSOE.

Hiszpanię mocno do tej pory uwierały też unijne sankcje nałożone na Rosję po agresji na Ukrainę. Trzy miesiące temu do Moskwy pojechał minister energetyki Alvaro Nadal, aby odbudować relacje gospodarcze, m.in. poprzez współpracę Gazpromu z Repsolem w Kurdystanie. Sankcje zablokowały sprzedaż do Rosji hiszpańskich owoców, mięsa i serów, ograniczając w ub.r. eksport do 1,6 mld euro wobec 3 mld euro w 2012 r.

Dzisiejsza złość

Prorosyjskie nastroje to już jednak przeszłość. Samo PSOE wystąpiło do wicepremier Soraya Saenz de Santamaria o informacje o działaniach Rosji. Zdaniem hiszpańskiego wywiadu ofensywa Kremla w mediach społecznościowych i w całej cyberprzestrzeni co prawda nie zmieniła znacząco poparcia dla niepodległości w samej Katalonii, ale odniosła ogromny sukces w przekonaniu międzynarodowej opinii publicznej do propagandy secesjonistów. Chodzi w szczególności o cztery tezy: w dniu referendum 1 października Madryt doprowadził do „brutalnej" pacyfikacji „pokojowo głosujących" Katalończyków (faktycznie trzy osoby trafiły do szpitala); w Hiszpanii są więźniowie polityczni (to określenie w stosunku do zatrzymanych członków rządu regionalnego, którzy dopuścili się zdrady państwa, za nieuprawnione uznaje nawet Amnesty International); Unia była głęboko podzielona w sprawie reakcji na kryzys kataloński (faktycznie żaden jej kraj nie zaangażował się w proces mediacji); w Madrycie wciąż rządzą „frankiści" forsujący represje wobec Katalonii (Katalonia do jeden z regionów o największej autonomii w Unii Europejskiej).

Rosyjskie wsparcie

Przy wsparciu Amerykanów Hiszpanie ustalili, że 55 proc. wszystkich profili internetowych lansujących takie tezy pochodziło z Rosji (a 30 proc. z Wenezueli). Ogromną rolę w rozpowszechnieniu antyhiszpańskiej propagandy Kremla odegrał Edward Snowden i Julian Assange – z szefem WikiLeaks 9 listopada spotkał się w ambasadzie Ekwadoru w Londynie jeden z czołowych nacjonalistów katalońskich Oriol Soler.

Rząd wie, że bardzo wiele z tych przekazów powielanych przez media społecznościowe wyszło z terytorium Rosji – mówi minister obrony Maria Dolores de Cospedal.

„Stosunki dyplomatyczne" z „władzami Katalonii" próbowali także nawiązywać „szef MSZ Osetii Południowej" Dmitrij Modojew i lider rosyjskich separatystów w Donbasie Aleksandr Zacharczenko.

Esteban Gonzalez Pons, rzecznik rządzącej w Madrycie Partii Ludowej w europarlamencie, uważa jednak, że Rosja ma szerszy cel niż podział Hiszpanii. Chodzi o rozbicie, a przynajmniej osłabienie Unii. Putin prowadzi politykę wrogą wobec Wspólnoty, od kiedy w 2013 r. Bruksela (z inicjatywy Polski) próbowała wciągnąć Ukrainę w krąg integracji.

Ale inicjatywa Kremla może się obrócić przeciw Rosji. Jest teraz wielce prawdopodobne, że dzięki zmianie nastrojów w Madrycie antyrosyjski obóz w Unii mocno się skonsoliduje.

– Nie tak to miało wyglądać. Nikt w Moskwie nie chciał, aby zaangażowanie Rosji po stronie Katalonii wyszło na jaw. To wcale nie jest sukces – mówi „Rz" Alexander Rahr, jeden z nielicznych zachodnich ekspertów, którzy mają dostęp do współpracowników Putina.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL