Szubienica dla Angeli Merkel

aktualizacja: 14.10.2015, 12:59
Foto: AFP

PEGIDA grozi pani kanclerz szubienicą, a jedna trzecia obywateli RFN jest zdania, że powinna podać się do dymisji.

REDAKCJA POLECA

Stan, w jakim znajdują się obecnie Niemcy, trudno określić mianem stabilizacji. Napływ uchodźców dzieli nie tylko obywateli. Podzielony jest rząd, przy czym jedna z linii podziału przebiega pomiędzy chadeckimi ugrupowaniami, a druga pomiędzy głównymi partnerami tzw. wielkiej koalicji, czyli CDU i SPD.

Coraz więcej obywateli nie rozumie polityki rządu i coraz silniejsze są ugrupowania skrajnie prawicowe, ksenofobiczne i rasistowskie. Zwolennicy ugrupowania PEGIDA, czyli Patriotycznych Europejczyków przeciwko Islamizacji Zachodu, znów gromadzą w Dreźnie 10 tysięcy zwolenników na swych manifestacjach. W poniedziałkowym marszu zaprezentowali oni makietę szubienicy dla Angeli Merkel i wicekanclerza i szefa SPD Sigmara Gabriela. To rzecz w niemieckiej kulturze politycznej bez precedensu. Karygodne zachowanie organizatorów marszów PEGIDA świadczy jednak o poziomie emocji towarzyszących kryzysowi wywołanemu przez niekontrolowany napływ imigrantów.

Jak wynika z ostatniego sondażu instytutu Insa na zamówienie tygodnika „Focus", jedna trzecia obywateli jest zdania, iż Angela Merkel powinna podać się do dymisji w konsekwencji błędnych decyzji w sprawie uchodźców. Przeciwnych temu pomysłowi jest 52 proc. badanych, ale trzeba pamiętać, że jeszcze nie tak dawno pani kanclerz była najbardziej popularnym politykiem RFN.

– Oczywiście dymisji nie będzie, ale pozycja Angeli Merkel nie jest godna pozazdroszczenia – tłumaczy „Rz" prof. Klaus Schroeder, politolog z Wolnego Uniwersytetu w Berlinie. Jego zdaniem prawdziwie trudne chwile jeszcze przed panią kanclerz, gdyż nie widać końca kryzysu. Jest też dla wszystkich jasne, że szefowa niemieckiego rządu okazała się całkowicie nieskuteczna na płaszczyźnie UE i nie zdołała przekonać partnerów do okazania Niemcom pomocy – czytaj solidarności europejskiej.

Nikt nie ma pojęcia, kto mógłby w obecnej sytuacji zastąpić panią kanclerz. Nie może to z oczywistych względów być polityk z bawarskiej CSU. W samej CDU brak następców. Nie wchodzi w grę Thomas de Maiziere, szef MSW, postrzegany jako współodpowiedzialny za katastrofę. Równocześnie ciesząca się do niedawna wielkim poważaniem w CDU minister obrony Ursula von der Leyen została oskarżona o plagiat swej pracy doktorskiej oraz manipulowanie swoją oficjalną biografią.

Kanclerz Merkel nie jest w stanie zaprezentować przekonującego planu powstrzymania fali uchodźców. „Jest przeciwna budowaniu murów granicznych i szuka rozwiązania w uregulowaniu kryzysu syryjskiego" – pisze „Der Spiegel". Innego zdania jest Horst Seehofer, premier Bawarii, który dla podkreślenia swych intencji zaprosił niedawno do Monachium Viktora Orbána, krytykowanego w Europie za budowanie zasieków z drutu kolczastego dla powstrzymania uchodźców. CDU uległa w końcu presji z Bawarii i zgadza się na utworzenie wzdłuż granicy bawarsko-austriackiej strefy tranzytowej umożliwiającej selekcję imigrantów i natychmiastowe odsyłanie tych, którzy nie mają szans na uzyskanie azylu. Nie załatwia to ani problemu uchodźców, ani kłopotów

POLECAMY

KOMENTARZE