Polityka

Ile wyniesie pensja żony prezydenta?

Fotorzepa, Jerzy Dudek
Agata Kornhauser-Duda dostanie wynagrodzenie. To element nowej ustawy o zarobkach ministrów.

Pensja pierwszej damy będzie uzależniona od wynagrodzenia prezydenta. Ani Agata Kornhauser-Duda, ani małżonki prezydentów wcześniej nie dostawały uposażenia. PiS chce też, by pierwsza dama podlegała ustawie o ograniczeniu działalności gospodarczej. Oznacza to, że będzie m.in. musiała składać oświadczenia majątkowe. Przy okazji przyjęcia nowych przepisów o zarobkach kluczowych osób w państwie posłowie PiS chcą zmienić status pierwszej damy, który został wypracowany już w okresie międzywojennym.

Na wikcie męża

To wtedy utarł się zwyczaj, że żona prezydenta nie pracuje, a w zamian poświęca się działalności charytatywnej i funkcjom reprezentacyjnym. Rodzi to jednak duże konsekwencje. Rezygnacja z pracy oznacza nie tylko utratę możliwości rozwoju zawodowego , ale też składek emerytalnych.

Kliknij w grafikę, by ją powiększyć:

– Sytuacja, gdy głowa państwa musi płacić składki za swoją żonę, jest niefortunna. Obowiązki pierwszej damy to praca na pełny etat, nawet po 100 godzin tygodniowo, czasem przez dziesięć lat – mówi poseł PiS Łukasz Schreiber, który będzie prowadził nowelizację ustawy w Sejmie.

Postulaty o przyznaniu pensji żonie prezydenta pojawiały się od dłuższego czasu. W kwietniu były prezydent Aleksander Kwaśniewski przyznał, że popełnił błąd, nie walcząc o wynagrodzenie dla małżonki, gdy był głową państwa. W ubiegłym roku ruszyła też zbiórka pod internetową petycją w sprawie przyznania pensji pierwszej damie. Podpisało ją prawie 1,5 tys. osób.

Ta sprawa budzi niewielkie kontrowersje. Na większy opór PiS może natrafić, realizując inne elementy zmian w ustawie o wynagradzaniu osób zajmujących kierownicze stanowiska państwowe, które w tym tygodniu ma przyjąć Sejm.

Zarobki takie jak PKB

Zakładają one prawdziwą rewolucję w ustalaniu pensji najważniejszych osób w państwie. Obecnie ich zarobki składają się z wynagrodzenia zasadniczego i dodatku funkcyjnego. Ustala się je na podstawie kwoty bazowej podanej w ustawie okołobudżetowej.

Nowa ustawa przewiduje, że wynagrodzenie zasadnicze będzie zależne od obowiązujących w gospodarce wynagrodzenia: minimalnego i przeciętnego. Bardziej skomplikowany algorytm będzie służyć wyliczeniu dodatku funkcyjnego. Będzie on zależał m.in. od średniego wzrostu PKB w ostatnich latach i współczynnika nierówności społecznej Giniego. Ten ostatni wskaźnik politycy PiS uznają za wyjątkowo ważny, dlatego w algorytmie podnoszą go do kwadratu.

Oznacza to, że w przypadku recesji zarobki prezydenta i członków rządu spadną poniżej obecnych. Jednak zachowanie obecnych wskaźników gospodarczych oznacza, że uposażenia urzędników państwowych wzrosną średnio o 4–5 tys. zł miesięcznie. To niepokoi opozycję.

– Polski na to nie stać. Następuje gwałtowny rozrost administracji, powstają nowe instytucje i mamy największą w Europie liczbę ministrów i wiceministrów. Nie wiem, jak PiS chce wytłumaczyć podwyżki wyborcom – mówi poseł PO Krzysztof Brejza.

Jednak również w przypadku zarobków ministrów od dłuższego czasu pojawiały się postulaty zmiany. – Mam codziennie u siebie wiceministrów, którzy mówią: za takie pieniądze nie będę pracował – zdradzał Donald Tusk na nagraniach ujawnionych w 2008 r. przez TVP Info.

W grudniu szef Komitetu Stałego Rady Ministrów Henryk Kowalczyk z PiS mówił w TVN 24 Biznes i Świat: – Zarobki są tak niskie, że nikt nie chce przejść.

Dlatego podwyżki, zwłaszcza dla posłów i senatorów, chwali prof. Jerzy Jaskiernia, były minister sprawiedliwości, a obecnie szef Stowarzyszenia Parlamentarzystów Polskich. – Stowarzyszenie w ubiegłym roku przygotowało raport, z którego wynika, że od lat 90. nastąpiła znaczna obniżka faktycznego uposażenia parlamentarzystów. Straciła demokracja, bo zawód posła stał się mniej atrakcyjny dla ludzi, którzy mają alternatywne możliwości zarobków – mówi.

Łukasz Schreiber liczy więc, że ustawę uda się przeprowadzić w Sejmie „bez populizmu ze strony opozycji". – Nowelizacja przewiduje też przyznanie wynagrodzenia byłym pierwszym damom i podwyżkę pensji byłych prezydentów. To dowód na to, że głównym celem ustawy nie jest podniesienie wynagrodzeń polityków PiS – podkreśla.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL