Prenumerata 2018 ju˜ż w sprzedża˜y - SPRAWD˜!

Polityka

Bruksela liczy na sojuszników w sporze z Polskš

AFP
Komisja Europejska jest zaskoczona tempem i skalš zmian w polskim sšdownictwie. I oczekuje pomocy w coraz trudniejszym dialogu z Warszawš.

Zachowanie PiS jest do pewnego stopnia dowodem na porażkę strategii obranej przez Fransa Timmermansa, który jako wiceprzewodniczšcy Komisji Europejskiej próbuje przywracać w Polsce praworzšdnoœć. W styczniu 2016 roku zainicjował procedurę o naruszenie praworzšdnoœci za blokowanie funkcjonowania Trybunału Konstytucyjnego. Przez pierwsze miesišce rzšd prowadził dialog, potem jednak odwrócił się plecami i uznał, że Komisja nie ma prawa ingerować w wewnętrzne sprawy Polski. Bruksela miała trzy opcje do wyboru: przyznać rację PiS i zakończyć postępowanie, zaognić spór i wystšpić o sankcje przeciw Polsce lub też utrzymywać presję na rzšd poprzez cišgle otwartš procedurę. Gdy dwa miesišce temu rozmawiałam na ten temat z wysokiej rangi przedstawicielem KE, usłyszałam, że na zmiany dotyczšce TK już Komisja nie liczy. Ale wybiera opcję trzeciš, żeby pokazać rzšdowi, że nie rezygnuje, i żeby powstrzymać go przed kolejnymi skokami na praworzšdnoœć. Bo już wtedy widziała, że PiS szykuje zmiany w funkcjonowaniu sšdownictwa. Okazało się jednak, że ta strategia nie zadziałała, bo zmiany jednak następujš i sš nawet głębsze, niż się powszechnie spodziewano. W Brukseli słychać, że zachętš do tego mogło być błogosławieństwo ze strony Donalda Trumpa. Polski rzšd utwierdził się w przekonaniu, że z poparciem amerykańskiego prezydenta nie musi bać się krytyki ze strony UE. Zaskoczenie Brukseli widać było w sali prasowej. W ostatni czwartek, pierwszego dnia po nocnym głosowaniu w Sejmie, rzecznik KE uparcie odmawiała komentarza. Już jednak następnego dnia usłyszeliœmy, że w œrodę, na cotygodniowym posiedzeniu Komisji, Frans Timmermans ma przedstawić ocenę stanu praworzšdnoœci w Polsce.

Co na tym etapie może zrobić Komisja? W przeciwieństwie do Trybunału Konstytucyjnego, którego mogła bronić tylko politycznie i odwołujšc się do ogólnych wartoœci zagwarantowanych traktatem, tutaj może poszukać konkretnych punktów zaczepienia. Na tym etapie nikt jeszcze w KE nie dysponuje szczegółowš analizš, ale jeœli się okaże, że jakieœ elementy nowych ustaw naruszajš unijne przepisy, to oczywiœcie Komisja może rozpoczšć klasyczne procedury o naruszenie prawa. Takie same, jakie toczš się np. w sprawie wycinki w Puszczy Białowieskiej, gdzie ostatecznš instancjš jest unijny Trybunał Sprawiedliwoœci w Luksemburgu. Ale to będzie działać powoli, a poza tym może dotyczyć tylko drobnych fragmentów nowych ustaw. Pozostaje więc znów presja polityczna. Bruksela ma chyba œwiadomoœć, że jej możliwoœci działania, w sytuacji gdy nie chce występować o sankcje, sš ograniczone. W tej sytuacji pozostaje jej tylko jedno: liczenie na presję ze strony praw członkowskich.

I tutaj najważniejsze jest pytanie o zachowanie prezydenta Francji, który jest w tej chwili najpotężniejszym w UE krytykiem sytuacji w Polsce. Na ostatnim szczycie UE w czerwcu jego ostre słowa poparła też Angela Merkel, której z przyczyn historycznych nie wypada inicjować ofensywy przeciwko polskiemu rzšdowi. Ale chętnie będzie szła za innymi. Stały dialog z Polskš, jako częœciš Grupy Wyszehradzkiej, ma też prowadzić Beneluks. Jeœli siła perswazji nie wystarczy, to z pewnoœciš niektóre państwa członkowskie nie zawahajš się przed użyciem argumentów finansowych w zbliżajšcej się debacie budżetowej. Mimo że sama Komisja nie rekomenduje bezpoœredniego wišzania funduszy strukturalnych z praworzšdnoœciš, to rzšdy majš swobodę zgłaszania swoich pomysłów. Może im się to opłacać, bioršc pod uwagę rosnšcš niechęć do Polski na Zachodzie.

ródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL