Polityka

Solidarność buntuje się przeciw ZUS

Związek daje żółte kartki. Piotr Duda, przewodniczący NSZZ ”S”.
Fotorzepa, Piotr Guzik
Związek zarzuca łamanie praw pracowniczych państwowemu ubezpieczycielowi.

Jak czytamy na stronie „Tygodnika Solidarność", tym razem inicjatorzy akcji „13 zł i nie kombinuj", czyli NSZZ Solidarność, Instytut Zrównoważonych Zamówień Publicznych oraz Federacja Przedsiębiorców Polskich, pokazali żółtą kartkę Zakładowi Ubezpieczeń Społecznych. Z ich informacji wynika, że w niektórych oddziałach nie dość, że płaci się poniżej wymaganej prawem stawki, to zamiast na etatach zatrudnia się na zleceniu lub samozatrudnieniu.

– Ze skarg, które dostajemy od pracowników, wynika, że taka sytuacja jest w oddziałach Zakładu w Pszczynie, Szydłowcu, Zielonej Górze, Nowej Soli, Krośnie Odrzańskim, Suwałkach, Tomaszowie Mazowieckim, a ostatnio także w Płocku – mówi Marek Lewandowski, rzecznik NSZZ Solidarność.

W tym ostatnim oddziale przetarg na ochronę ogłoszony 13 stycznia tego roku, a więc już po wejściu w życie nowych przepisów o stawce minimalnej, wygrała firma, która podała, że koszt zleceniobiorcy za godzinę to 12,85 zł plus VAT.

– By rzeczywiście pracownik mógł otrzymać 13 zł, według naszych obliczeń, ta stawka powinna wynosić 15,57 zł plus VAT – tłumaczy Lewandowski. Związkowiec wskazuje równocześnie, że ochroniarz wykonuje pracę na rzecz pracodawcy, pod jego nadzorem i w miejscu i czasie przez niego określonym.

– A to oznacza, że oddziały ZUS powinny być ochraniane przez osoby zatrudnione na podstawie umów o pracę – wyjaśnia Lewandowski. – Nie może być tak, że instytucja, której grozi zapaść finansowa, nie dba o to, by wpływały do niej składki – dodaje.

Co na to wszystko ZUS? – Docierały do nas już wcześniej sygnały dotyczące tych nieprawidłowości, dlatego już rozpoczęliśmy procedurę sprawdzającą. Usługobiorca przy podpisywaniu z nami umowy deklarował, że wszyscy pracownicy będą mieli etaty. Dlatego teraz prosimy o przedstawienie tych umów oraz sprawdzamy, czy za tych pracowników były odprowadzane pełne stawki na ubezpieczenie społeczne – mówi Piotr Olewiński, regionalny rzecznik ZUS na Mazowszu, o sytuacji w Płocku. – Jeśli stwierdzimy, że doszło tu do złamania warunków umowy, a nasz kontrahent nie będzie chciał tego naprawić, to liczymy się nawet z koniecznością rozwiązania tej umowy – podkreśla Olewiński.

Na razie nie wiadomo, co z innymi oddziałami, w których zdaniem związku dochodzi do przypadków łamania prawa. ZUS ma „Rzeczpospolitej" przedstawić komentarz w ciągu tygodnia, kiedy sprawdzą, czy te informacje są prawdziwe. – Pismo otrzymaliśmy dopiero w piątek i jeszcze się do niego nie odnieśliśmy – mówi Wojciech Andrusewicz, rzecznik w centrali ZUS. Tu jednak oponuje Marek Lewandowski. – To nieprawda. Pierwsze pismo w tej sprawie Piotr Duda wysłał do prezes ZUS Gertrudy Uścińskiej w lutym, ale pozostało bez odpowiedzi. Z naszych informacji wynika też, że jak dotąd nie zostały wdrożone żadne działania sprawdzające – tłumaczy Lewandowski.

O sytuacji w oddziałach ZUS krytycznie wypowiada się także Jeremi Mordasewicz, członek rady nadzorczej tej instytucji z ramienia przedsiębiorców. – ZUS powinien być instytucją wzorcową, która nie tylko przestrzega obowiązującego prawa, lecz także wyznacza standardy postępowania – tłumaczy ekspert. – Nie może być tak, że największa i z wieloletnimi tradycjami instytucja państwowa zachowuje się tak, jakby chciała „kupować kradzione towary taniej" – podsumowuje.

Źródło: Rzeczpospolita

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL