Trybunał w Hadze poparł Tatarów Krymskich

aktualizacja: 21.04.2017, 16:31
Porozumienia mińskie nie są przestrzegane. Zawieszenia broni wciąż bra...
Porozumienia mińskie nie są przestrzegane. Zawieszenia broni wciąż brak.
Foto: AFP

Trybunał w Hadze poparł Tatarów Krymskich, ale zdystansował się od spraw niewygodnych dla Moskwy.

REDAKCJA POLECA
20.04.2017
Rosja: Sąd zdelegalizował Świadków Jehowy i skonfiskował ich majątek
kancelarierp.pl
Stwórz swoją umowę - szybko i profesjonalnie!
kariera
5 idealnych zdrowych przekąsek w biurze

Proces przed Międzynarodowym Trybunałem Sprawiedliwości toczy się od stycznia i powszechnie jest nazywany „Ukraina przeciw Rosji". Kijów oskarża Moskwę o łamanie międzynarodowej konwencji o zwalczaniu finansowania terroryzmu oraz konwencji w sprawie likwidacji wszelkich form dyskryminacji rasowej. Chodzi tu przede wszystkim o wspieranie przez Kreml prorosyjskich separatystów na wschodzie Ukrainy oraz łamanie praw Tatarów krymskich na anektowanym Krymie. W środę w Hadze zapadła pierwsza decyzja, która tylko częściowo zadowala Ukraińców.

Brak dowodów

Międzynarodowy Trybunał Sprawiedliwości w ramach wprowadzonych środków zapobiegawczych na czas trwania procesu nakazał Rosji zapewnienie Tatarom krymskim prawa do reprezentowania swoich interesów. Moskwa musi umożliwić działalność Medżlisu (tatarskiego samorządu), zdelegalizowanego przez rosyjskie władze tuż po aneksji półwyspu pod zarzutem ekstremizmu. Większość liderów krymskotatarskiej społeczności, w tym i słynny radziecki dysydent Mustafa Dżemilew, dostali zakaz wjazdu na półwysep. Międzynarodowa organizacja Amnesty International odnotowywała wcześniej tortury, represje i porwania, które rosyjskie władze Krymu stosowały wobec przeciwników aneksji. Co najmniej siedem osób znikło bez śladu, w większości Tatarzy.

Sędziowie nie zdecydowali jednak na wprowadzanie środków zapobiegawczych odnośnie do drugiej części ukraińskiego pozwu dotyczącego „finansowania terroryzmu". Kijów domaga się, by Moskwa natychmiast zrezygnowała ze wsparcia „uzbrojonych grup dokonujących terrorystyczne aktów na Ukrainie". W tym kontekście ukraińska strona przypominała o zestrzeleniu w 2014 roku malezyjskiego samolotu pasażerskiego MH17, w sprawie którego wciąż trwa międzynarodowe śledztwo. Kijów domagał również nakazu wycofania rosyjskiego uzbrojenia z Donbasu oraz wszczęcia spraw karnych wobec ministra obrony Rosji Siergieja Szojgu i innych rosyjskich polityków, którym Ukraina zarzuca wspieranie separatystów. Trybunał w Hadze stwierdził jednak, że Ukraina na tym etapie „nie przedstawiła wystarczająco argumentów". Ale proces w tej sprawie wciąż będzie trwał.

– Na razie sędziowie postanowili działać jak Poncjusz Piłat – umyli ręce i zademonstrowali, że nie są gotowi do wypowiadania się w tej sprawie. W końcu sytuacja jest precedensowa, jedno z najbardziej wpływowych państw na świecie, posiadające broń nuklearną, jest oskarżane się o finansowanie terroryzmu – mówi „Rzeczpospolitej" znany kijowski politolog Wołodymyr Fesenko. – To może być zapowiedzią, że tę część pozwu w konsekwencji sąd pozostawi bez odpowiedzi.

Bezkarność Moskwy

W przeszłości sąd w Hadze już pozostawił bez odpowiedzi pozew Gruzji, która zwróciła się do Trybunału, gdy w 2008 wybuchła wojna z Rosją. Po trzech latach procesu międzynarodowi sędziowie stwierdzili, że to „nie jest ich jurysdykcja".

Wiele wskazuje na to, że tym razem jednak proces Ukrainy przeciw Rosji może pójść w innym kierunku. W postanowieniu w środę Trybunał polecił stronom przestrzeganie porozumień mińskich.

– Ukraina będzie musiała przedstawić poważne dowody, ale w tym czasie Rosja wystosuje swoje pozwy, które będą bardzo bolesne dla Kijowa. Prawdopodobnie ukraińskie pretensje powtórzą los gruzińskich – mówi „Rzeczpospolitej" rosyjski politolog Aleksiej Muchin, szef prokremlowskiego Centrum Informacji Politycznych.

Rosyjski MSZ triumfuje i twierdzi, że sąd w Hadze „zajął twarde stanowisko i nie poparł oświadczenia Ukrainy o domniemanej agresji czy okupacji". Kwestie te nie są jednak przedmiotem procesu. Prawdą jest jednak, że sformułowanie „okupowany Krym" pojawiało się w dokumencie tylko i wyłącznie w ukraińskim pozwie. Sędziowie takiego sformułowania nie użyli.

– Ukraina nie ma dzisiaj możliwości, by procesować się z Rosją w sprawie aneksji Krymu i agresji na wschodzie kraju – mówi Fesenko. By taki proces mógł mieć miejsce niezbędna jest odpowiednia rezolucja Rady Bezpieczeństwa ONZ. A takiej nie będzie, gdyż Rosja, będąc członkiem Rady, od momentu pogwałcenia integralności terytorialnej Ukrainy wetuje wszystkie niewygodne decyzje.

masz pytanie, wyślij e-mail do autora: r.szoszyn@rp.pl

Komentarz dnia
Żródło: Rzeczpospolita

Żadna część jak i całość utworów zawartych w dzienniku nie może być powielana i rozpowszechniana lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętę digitalizację, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Gremi Media SA. Jakiekolwiek użycie lub wykorzystanie utworów w całości lub w części bez zgody Gremi Media SA lub autorów z naruszeniem prawa jest zabronione pod groźbą kary i może być ścigane prawnie.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami "Regulaminu korzystania z artykułów prasowych" [Poprzednia wersja obowiązująca do 30.01.2017]. Formularz zamówienia można pobrać na stronie www.rp.pl/licencja.

POLECAMY

KOMENTARZE