Polityka

Pogorszenie notowań Beaty Szydło

W ciągu roku notowania premier Beaty Szydło spadły o 11 pkt proc. Maleje też poparcie dla prezydenta Andrzeja Dudy.
Fotorzepa, Jerzy Dudek
Kierownictwu Prawa i Sprawiedliwości nie udało się zapobiec pogorszeniu notowań szefowej rządu.

Nie pomogły kwiaty na lotnisku po powrocie z Brukseli. Według sondażu IBRiS wykonanego na zlecenie „Rzeczpospolitej" tylko 33 proc. badanych pozytywnie ocenia działania szefowej rządu, a liczba jej krytyków wzrosła do 62 proc.

 

W ciągu roku liczba respondentów oceniających negatywnie działania premier powiększyła się o 11 pkt proc. Na pytanie „Jak ocenia pan(i) działalność premier Beaty Szydło?", w marcu 2016 r. 45 proc. odpowiadało „dobrze", a 51 – źle.

Wyraźne załamanie to jednak kwestia ostatniego miesiąca. Jeszcze w lutym 48 proc. badanych wyrażało opinie negatywne, a 46 proc. pozytywne. Można więc było mówić o równomiernym rozłożeniu sympatii w elektoracie. Teraz poziom złych ocen jest najwyższy od początku urzędowania szefowej rządu. Prezydentowi Dudzie też pogorszył się wizerunek, negatywnie ocenia go teraz 56.5 proc. badanych. Ten wynik współgra z badaniami preferencji, który publikowaliśmy w poniedziałkowej „Rzeczpospolitej": notowania PiS spadły o 5 pkt proc.

Czy pogorszenie się notowań partyjnych i ocen szefowej rządu to wyraźny sygnał ostrzegawczy dla PiS? – Zawsze patrzymy na pojedyncze sondaże jak na fotografie nastrojów społecznych – tłumaczy dr hab. Ewa Marciniak z Instytutu Nauk Politycznych UW. – Może być ona ulotna, ale jednak obrazuje aktualny stosunek do rządzących. I mimo zapewnień polityków, że nie warto się kierować sondażami, to zawsze te badania, nawet jednorazowe, są światłem ostrzegawczym.

Zdaniem politolog wskazania obu sondaży to jeszcze nie jest „światło czerwone, ale można już mówić o kolorze pomarańczowym". – Wyborcy PiS, uwiedzeni retoryką w kampanii wyborczej i obietnicą zmiany, powoli doświadczają rozczarowania praktyką polityczną – analizuje Marciniak.

Nie ma wątpliwości, że to rozczarowanie w ostatnim czasie wiąże się z przegraną rządu w sprawie ponownego wyboru Donalda Tuska na szefa Rady Europejskiej. Beata Szydło usiłowała odwrócić krytyczne oceny i zatrzeć wrażenie, że PiS opowiada się za wyjściem Polski z UE. W jej obronie stanął także prezydent Andrzej Duda. - Pani premier zachowała się w jedyny sposób w jaki mogła - oświadczył po szczycie UE. Przyjęta strategia nie poprawiła wizerunku ani prezydenta ani premier Szydło. – Pani premier była dla swojego ugrupowania wartością dodaną – uważa dr hab. Ewa Marciniak. – Ocieplała wizerunek partii, działała tam, gdzie inni politycy zawodzą. Była „kołem ratunkowym". Ale teraz, w realnej polityce, pokazuje niższy poziom sprawczości politycznej, wpływu na bieg spraw i przywództwa – uważa politolog.

Jej zdaniem nie bez znaczenia jest fakt, że szefowej rządu wyrósł poważny konkurent, czyli obdarzony wielkimi kompetencjami wicepremier Mateusz Morawiecki. Wcześniej bardzo dobre oceny zbierała minister rodziny, pracy i polityki społecznej Elżbieta Rafalska, nie stanowiła jednak dla swojej szefowej wizerunkowej konkurencji. – Premier potrafiła wtedy wykorzystać sukcesy programu 500+ plus dla siebie – analizuje Ewa Marciniak. I dodaje: – Teraz nie ma też wątpliwości, że wiele elementów jest kreowanych wyraźnie przez prezesa Jarosława Kaczyńskiego, to on jest liderem. Kwiaty na lotnisku i ciepłe słowa nie pomagają w zatarciu tego wrażenia. Wiadomo, kto rządzi.

masz pytanie, wyślij e-mail do autorki: zuzanna.dabrowska@rp.pl

Źródło: Rzeczpospolita

WIDEO KOMENTARZ

REDAKCJA POLECA

NAJNOWSZE Z RP.PL